Przytłaczający deficyt fizycznego srebra. „Krach nic nie zmienił”. Metale jeszcze wrócą na maksima?
Rynek metali szlachetnych przeżywa dziś jedną z najbardziej nerwowych sesji od dekad. Złoto i srebro runęły po tym, jak rynki zaczęły dyskontować zmianę kursu w amerykańskiej polityce pieniężnej: prezydent Donald Trump nominował właśnie Kevina Warsha na szefa amerykańskiego banku centralnego, czyli Rezerwy Federalnej (Fedu). Dla inwestorów to sygnał nadchodzącego mocniejszego dolara i jastrzębiej polityki pieniężnej, czyli mieszanki, która zwykle działa jak kubeł zimnej wody na aktywa niepłacące odsetek — właśnie takie jak złoto i srebro.
Wielki krach na złocie i srebrze, zmienność jak w 2008 r.
Na godzinę około 20:40 czasu polskiego notowania wyglądały jak po zderzeniu z ciężarówką: złoto (XAU/USD) było w rejonie 4 917 USD za uncję, a srebro (XAG/USD) po około 85,41 USD za uncję. Dolar kosztował plus minus 3,55 PLN, co daje orientacyjnie ~17 451 zł za uncję złota i ~303 zł za uncję srebra. To oczywiście liczby “z danej chwili” — przy takiej zmienności potrafią się szarpać co kilka minut.

Dlaczego spadki są tak brutalne? Po pierwsze: rynek był ekstremalnie rozgrzany po wcześniejszym rajdzie, więc wystarczyła iskra, aby uruchomić lawinę realizacji zysków. Po drugie: gdy metal spada gwałtownie, na kontraktach terminowych zaczyna się mechaniczny proces “odlewaryzowania” — część graczy dostaje wezwania do uzupełnienia depozytu i sprzedaje niezależnie od poglądów. To potrafi zamienić korektę w prawdziwą panikę.
Popyt na metale fizyczne nie słabnie, producenci opóźniają dostawy
Czy to koniec rajdu srebra i złota? Niekoniecznie. Od jednego z polskich dystrybutorów metali szlachetnych otrzymaliśmy informację, że The Perth Mint ma duży backlog zamówień na popularną monetę bulionową Kangaroo 1 oz na 2026 rok i czasowo wstrzymuje przyjmowanie zamówień hurtowych, wdrażając jednocześnie miesięczną alokację (racjonowanie dostaw między regiony). Na stronach produktowych mennicy widnieją ostrzeżenia o opóźnieniach w realizacji z powodu wyjątkowo wysokiego popytu.
Wcześniej podobne memo wysyłali inni producenci, m.in. U.S. Mint, a na giełdzie szanghajskiej w Chinach cena srebra fizycznego to nadal ok. 120 dolarów za uncję.
Innymi słowy- popyt (przynajmniej na razie) nie słabnie, a aktualna walka jest przede wszystkim rozgrywana między spekulantami, którzy dostają sprzeczne sygnały z USA (wcześniej dyskontowano dramatycznie pobłażliwą politykę pieniężną, teraz mamy jastrzębią sugestię).
Gdzie to wszystko może się zatrzymać? Technicznie złoto ma bardzo mocny, psychologiczny próg wsparcia w okolicy 4 800 USD. Jeśli nerwy puszczą i ten poziom pęknie “na czysto”, rynek zwykle szuka kolejnych półek popytu w rejonach 4 700–4 650 USD, a niżej — przy dalszej panice — nawet okolic 4 500 USD. Na srebrze kluczowe są okolice 80 USD: utrzymanie tego poziomu mogłoby uspokoić handel, ale jego trwałe przebicie otwiera drogę do testu ~75 USD (a przy kontynuacji przymusowej sprzedaży — jeszcze niżej).
