Co dalej z ceną złota? „Nigdy czegoś takiego nie widziałem”
Rajd metalia szlachetnych, ale to co wydarzyło się wczoraj, trudno wytłumaczyć. Cena złota przez moment zanurkowała o prawie 400 dolarów. Ostatecznie kurs szybko odbił a fundamenty do wzrostu wydają się niezachwiane, ale ten gwałtownych ruch wprowadził wiele niepewności. Na rynku złota, które uznaje się za bezpieczną przystań, takie wydarzenia są rzadkością. Jednak w ostatnich czasie takich nietypowych sygnałów jest więcej. Sam fakt tak silnego wzrostu jest bardzo nietypowy i właściwie nikt nie wiem, dokąd zmierz rynek. Doświadczony ekspert wyjaśnia co się dzieje na rynku złota i czego możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości.
Cena złota się załamuje, ale szybko odzyskuje dynamikę wzrostową
W czwartek rynek złota był niczym rollercoaster. Najpierw było mocne otwarcie, po którym cena złota przekroczyła 5600 dolarów za uncję. Kiedy wydawało się, że złoto walczy o przełamanie kolejnego poziomu oporu, nagle przyszła nieoczkiwana obniżka kurus. Cena złota spadła o 380 dolarów, czyli prawie 7%, w ciągu zaledwie 28 minut. Szybkość i skala wyprzedaży zaskoczyła nawet najbardziej doświadczonych obserwatorów rynku metali szlachetnych i zmusiła do refleksji na temat ewentualnego końca hossy na złocie.
Kevin Grady, prezes Phoenix Futures and Options, choć handluje złotem i srebrem na giełdzie CME od ponad 30 lat, sam do końca nie potrafi jednoznacznie określić co się wydarzyło. W wywiadzie dla Kitco News Grady powiedział: Wydaje mi się, że być może były jakieś duże zlecenia stop-loss umieszczone poniżej rynku. Postanowili je zrealizować i je zrealizowali, co tylko zaostrzyło ten ruch„.
Rynek metali szlachetnych upodabnia się do memów
O ile srebro zawsze kojarzyło się z większym ryzykiem, o tyle złoto powszechnie uważane jest za tzw. bezpieczną przystań. Tymczasem wydarzenia z ostatnich miesięcy zdają się przeczyć tej tezie. Grady ocenia, że złoto i srebro zachowują się bardziej jak akcje spółek memów niż dojrzałe rynki. Jak stwierdził analityk: „To nie wygląda na coś, co ma wartość magazynową. To nie wygląda na coś w stylu: 'Zdobądźmy stabilne aktywa, zainwestujemy w złoto, to twardy kapitał’. To wszystko leci na łeb na szyję”.
Grady podejrzewa, że za krachem z czwartku może stać sztuczna inteligencja. Jak ocenia ekspert, wzrost cen metali przyciągnął mnóstwo algorytmicznych botów handlowych. Nagłe masowe ruchy botów mogą zatrząsnąć rynkiem. To według eksperta była główna przyczyna gwałtowengo spadku złota w czwartek.
Koniec szalonej hossy?
W ostatnich miesiącach złoto osiąga historyczne wyniki. W 2025 roku metal szlachetny ustanawiał nowe ATH średnio co tydzień. Rok 2026 rozpoczął się od jednego z najmocniejszych wejść w historii. Równie mocno złoto otwierało rok tylko w pamiętnym 1980 roku, który kojarzy się z późniejszym krachem. Co może wydarzyć się w najbliższym czasie? Czy czwartkowa korekta zapowiada koniec hossy?
Kevin Grady ocenia, że chociaż w czwartek obserwowaliśmy bezprecedensową zmienność, to raczej nie jest to początek końca wzrostów. Analityk rynków finansowych prognozuje, że to tylko sygnał tego, że spekulanci rzucili się na rynek złota – „Obserwujemy ogromną zmienność i myślę, że to dlatego, że na rynku pojawiło się wielu spekulantów”. Dlatego Grady sądzi, że czwartkowe zamieszanie nie kończy hossy na metalach – „Ale myślę, że ostatecznie złoto pójdzie w górę. Myślę, że srebro też pójdzie w górę”.
