UniCredit prognozuje Bitcoina. „Poniżej tej granicy nie będzie powrotu”. Co mówią dane?
Bitcoin wchodzi w końcówkę lutego w stanie wyraźnego zawieszenia. Nie ma już panicznej wyprzedaży, ale próżno szukać przekonania po stronie kupujących. Cena porusza się w szerokim przedziale, a rynek coraz wyraźniej reaguje nie na hasła o adopcji czy technologii, lecz na sentyment i realną płynność.
Według analityka banku UniCredit, Thomasa Strobela, „uczciwa” wartość Bitcoina znajduje się w rejonie 75 tys. dolarów. To nie jest prognoza oparta na euforii, lecz neutralna wycena wynikająca z warunków makro i zachowania inwestorów. Strobel podkreśla, że kierunek rynku wciąż w dużej mierze zależy od nastrojów oraz dostępności kapitału.
75 tys. dolarów jako punkt odniesienia, 50 tys. jako linia ostrzegawcza
UniCredit zwraca uwagę na ryzyko głębszego scenariusza spadkowego. Zjazd o około 35% poniżej poziomu godziwej wyceny, a więc zejście pod 50 tys. dolarów i utrzymanie się tam, mógłby oznaczać nie tylko korektę, lecz początek strukturalnej bessy.
To istotne rozróżnienie, bo sugeruje zmianę reżimu rynkowego, a nie przejściową słabość. Na razie Bitcoin handluje wyżej, w okolicach 67,7 tys. dolarów, ale sam fakt utrzymywania się ceny poniżej kluczowych poziomów on-chain sprawia, że rynek pozostaje defensywny.
On-chain zmienia mapę rynku
Analitycy z Glassnode wskazują, że Bitcoin zdecydowanie przebił w dół poziom True Market Mean, obecnie szacowany na około 79 tys. dolarów. Ten wskaźnik, odzwierciedlający zagregowaną bazę kosztową aktywnej podaży, historycznie oddzielał fazy ekspansji od okresów kompresji i konsolidacji.
Po jego utracie strukturalne ramy rynku przesunęły się w przedział pomiędzy 79 tys. a 54,9 tys. dolarów. Dolnym ograniczeniem jest Realized Price, czyli średni koszt nabycia wszystkich krążących bitcoinów. W poprzednich cyklach właśnie ten korytarz wyznaczał długie, nerwowe fazy boczne, w których rynek „trawił” wcześniejsze nadwyżki.
ETF-y zamiast wsparcia, generują presję
Kluczowym problemem obecnej fazy pozostaje brak popytu instytucjonalnego. Dane Glassnode pokazują, że amerykańskie ETF-y spot na Bitcoina ponownie notują trwałe odpływy netto. To odwrócenie trendu, który wcześniej zapewniał rynkowi stały dopływ marginalnego popytu.
Równolegle skumulowany wolumen spot na głównych giełdach przeszedł na ujemne wartości, co oznacza aktywną presję sprzedażową, a nie jedynie lukę płynnościową. Choć wskaźniki akumulacji poprawiły się względem fazy jawnej dystrybucji, Accumulation Trend Score utrzymuje się w okolicach 0,4, czyli strefie neutralnej. Duzi gracze nie sprzedają agresywnie, ale też jeszcze nie kupują z przekonaniem.
Panika minęła, ale entuzjazm nie wrócił
Rynek instrumentów pochodnych sugeruje, że najostrzejsza faza strachu jest już za nami. Zmienność implikowana spadła z ostatnich ekstremów, a 25-delta skew, mierzący popyt na zabezpieczenia spadkowe, wyraźnie się skurczył.
Inwestorzy redukują ochronę przed krachem, lecz jednocześnie nie budują istotnych pozycji na wzrost. To typowy obraz rynku, który przestaje się bać, ale jeszcze nie wierzy. W takich momentach Bitcoin często porusza się w szerokich, męczących konsolidacjach.
Makro nadal ciąży kryptowalutom
Tło makroekonomiczne pozostaje wymagające. Protokół ze styczniowego posiedzenia Federal Reserve miał wyraźnie jastrzębi wydźwięk. Fed sygnalizuje cierpliwość w kwestii obniżek stóp i nie wyklucza dalszego zacieśniania, jeśli inflacja ponownie nabierze rozpędu.
Jak zauważa Antonio Di Giacomo z XS.com, Bitcoin porusza się obecnie w fazie dostosowania, z technicznym oporem w rejonie 70 tys. dolarów i wsparciem między 64 a 65 tys. Brak jasności co do polityki monetarnej skutecznie studzi apetyt na ryzyko.
Gdzie może pojawić się dno
Zdaniem Nic’a Puckrina z Coin Bureau, ostateczne dno nie powstanie na wykresie, lecz w płynności. Dopóki ETF-y nie zaczną ponownie przyciągać kapitału lub dolar wyraźnie się nie osłabi, rynek pozostaje podatny na dalszą kapitulację w stronę 55–58 tys. dolarów.
Nie brakuje jednak drobnych sygnałów stabilizacji. Zmienność implikowana zaczęła spadać poniżej zrealizowanej, co w przeszłości bywało zapowiedzią odbić. Wskaźnik Coin Days Destroyed również się ustabilizował, sugerując mniejszą presję sprzedażową ze strony długoterminowych posiadaczy.
Rynek w trybie obserwacji
Wspólny mianownik analiz jest jednoznaczny. Sentyment nie jest już skrajnie negatywny, ale przekonanie wciąż pozostaje słabe. ETF-y nie amortyzują spadków, duże podmioty nie akumulują agresywnie, a warunki makro nie wysłały jeszcze sygnału „risk-on”.
Bitcoin znalazł się w fazie, w której narracje schodzą na drugi plan, a decydują przepływy kapitału. Dla doświadczonych inwestorów to moment wymagający cierpliwości i chłodnej obserwacji, bo prawdziwe odbicia zwykle zaczynają się wtedy, gdy rynek przestaje tylko nie sprzedawać i zaczyna naprawdę kupować.