Te kryptowaluty ciągle są w grze. „Wyprzedzają swoją epokę”. Dlaczego warto je śledzić?
Październikowy krach spowodował sporo przetasowań na rynku kryptowlaut. Większość projektów notowała spadki, ale nawet w takich warunkach zawsze pojawiają się tokeny, które wbrew dominującym trendom pozwalają generować zyski. Przez długi czas po krachu rolę swego rodzaju tarczy na kryzys pełniły tokeny prywatności. Niektóre z nich notowały nowe rekordy, a inne wracały po latach zapomnienia i odzyskiwały dawne poziomy. Jednak w ostatnich dniach i w tym sektorze pojawił się kryzys. Czy to koniec „sezonu na prywatność”, czy może wręcz przeciwnie?
Tokeny prywatności mocno wyhamowały. Dlaczego te kryptowaluty zaczęły spadać?
Po październikowym krachu tokeny prywatności okazały się wyjątkowo mocne i zaczęły zyskiwać na wartości. Do łask wróciły takie zapomniane kryptowaluty jak Zcash (ZEC), Monero, czy Dash. W międzyczasie pojawiły się nowe tokeny prywatności, spośród których najmocniej wybił się Canton (CC). Większość tokenów z tego sektora notowała nawet trzycyfrowe wzrosty.
Jednak w ostatnich tygodniach sytuacja się odwróciła. Kryptowalut prywatności lekko odbijają, ale strat do odrobienia jest dużo. Z danych CoinGecko wynika, że Dash w ciągu ostatniego tygodnia spadł o około 4,6%. Tym samym wymazał wszystkie wzrosty od początku roku. Z kolei Monero od początku roku stracił prawie 22%. Od ostatniego szczytu (711 USD) token stracił na wartości ponad połowę. Zcash nieco odbił (6,4%), choć w środku tygodnia tracił 15,90%. Od początku roku stracił około 50%.
Dlaczego hossa tokenów prywatności nagle wygasła? Z jednej strony to reakcja na zeszłotygodniowe spadki i masowy odpływ kapitału. Nie bez znaczenia był też doniesienia z Dubaju. W styczniu 2026 roku Urząd ds. Usług Finansowych w Dubaju (DFSA) zakazał używania wirtualnych walut nastawionych na anonimowość, takich jak Monero i Zcash, w licencjonowanych systemach obrotu w Międzynarodowym Centrum Finansowym w Dubaju (DIFC).
Podobne problemy tokeny prywatności mają w Europie w związku z wdrażaniem polityki AML. Wcześniej kilka dużych giełd zdecydowało o usunięciu popularnych kryptowalut jak Monero czy ZEC.
Tokeny prywatności wrócą? „Wyprzedziły swoją epokę”
Eksperci tłumaczyli nagły wystrzał tokenów prywatności tym, że uczestnicy rynków finansowych poszukują obecnie anonimowości. Taki walor oferowały im właśnie te kryptowaluty, ponieważ umożliwiają ukrywanie np. danych odbiorcy i nadawcy, czy wartość transakcji. Czy ostatnie spadki to znak, że inwestorzy nie szukają już takich cech?
Użytkownik Kobi ocenił, że tokeny prywatności w przyszłości mogą dalej zyskiwać na popularności. Jak napisał na X: „Niektóre technologie wyprzedzają swoją epokę, wierzcie lub nie, ale nie wykluczam potrzeby prywatności, ale jej wdrożenie w realnym świecie wciąż jest najpewniejszym rozwiązaniem”. Podobne spostrzeżenia ma platforma a16z Crypto. Firma w jednej z ostatnich analiz określiła prywatność jako kluczowy filar kolejnej fazy rozwoju infrastruktury kryptowalut.
Coindesk również prognozuje, że trend polegający na poszukiwaniu prywatności w branży kryptowalut jeszcze wróci i ponownie napędzie ten sektor. Portal ocenia, że do końca 2026 roku zobaczymy kolejną falę wzrostów tych altcoinów. Możliwe, że kapitał zacznie przepływać z Bitcoina na altcoin, w tym również do tokenów prywatności. Z drugiej strony Kucoin zwraca uwagę na to, że „analitycy ostrzegają, że ryzyko regulacyjne i presja makroekonomiczna mogą wpłynąć na przyszłe zyski”.
