Te dwie firmy zabiją Bitcoina? 'Powtórka z 2022 roku’. Crypto się chwieje, ponad 20 mld USD strat
Spadek ceny Bitcoina w pobliże 60 tys. dolarów stał się katalizatorem dramatycznego pogorszenia nastrojów w całym sektorze kryptowalut. Jedną z firm najbardziej wystawionych na ten ruch jest Strategy Inc., spółka Michaela Saylora, która od lat budowała swoją pozycję jako wehikuł do akumulacji BTC 'po każdej cenie’. W czwartym kwartale 2025 roku firma odnotowała stratę netto w wysokości 12,4 mld dolarów, wynikającą bezpośrednio ze spadku wartości ogromnych zasobów kryptowaluty.
Ale nie jest osamotniona w akumulowaniu kryptowalut. Ochoczo robiła to także siostrzana spółka BitMine, która wchłonęła setki tysięcy kryptowalut Ethereum, płacąc za nie miliardy dolarów. Teraz obie firmy generują łącznie ponad 20 miliardów dolarów niezrealizowanych strat… Rynek spekuluje, że nawet jeśli w tym roku nie wypłynie skandal pokroju Luny czy FTX w 2022 roku … Wymuszona sprzedaż kryptowalut z obu tych firm może pogrążyć rynek jeszcze bardziej. Jest czego się bać?
Model Strategy traci fundamenty
Obecna przecena doprowadziła do sytuacji bez precedensu od 2023 roku: wartość posiadanych przez Strategy bitcoinów spadła poniżej łącznego kosztu ich nabycia, który wynosi ok. 76 tys. USD za BTC. Oznacza to, że zniknęły także zyski wypracowane po wyborach w USA. Model, który napędzał wzrost spółki: emisja akcji po wysokiej premii względem wartości aktywów i przeznaczanie pozyskanego kapitału na kolejne zakupy Bitcoina – przestał działać.
Zatem premia giełdowa wyparowała, a rynki kapitałowe stały się znacznie mniej przychylne ryzykownym konstrukcjom finansowym. W najnowszym raporcie kwartalnym spółka nie ogłosiła ani nowej emisji akcji, ani emisji długu. To wyraźne odejście od schematu znanego z poprzednich lat, gdy każdy spadek ceny bitcoina był wykorzystywany do agresywnego zwiększania pozycji.
Z zapisu konferencji Saylora wynika, że poziomem ekstremalnego bólu dla firmy byłyby okolice 8 tys. USD za BTC ponieważ wtedy wartość rezerw BTC firmy zrównałaby się z jej długiem netto. Według Saylora ciężko sobie to wyobrazić i wymagałoby to ok. 90% spadku z obecnego poziomu.
Wtedy firma podjęłaby działania: sprzedaż BTC na spłatę długów, emisję akcji albo restrukturyzację. Ale firma aktualnie ma zapewnione funkcjonowanie przez najbliższe 5 lat. Strategy próbuje udawać, że problemu nie ma i skupia się teraz na okresie między 2027 a 2032 rokiem. Saylor uważa, że upadek przedsiębiorstwa jest na tym etapie skrajnie mało prawdopodobny.
Skala ekspozycji i narastająca presja
Strategy posiada obecnie ponad 713 tys. bitcoinów o wartości około 46 mld dolarów. Jeszcze pod koniec stycznia firma dokupiła kryptowaluty za 75,3 mln dolarów, co formalnie potwierdza kontynuację strategii akumulacji. Jednocześnie Michael Saylor podkreśla, że spółka nie jest zagrożona margin callami i dysponuje 2,25 mld dolarów gotówki. To wystarczy jej na relatywnie spokojną obsługę zobowiązań przez ok. dwa lata.
Mimo to presja rośnie. Nie tak dawno inwestor Michael Burry ostrzegł, że dalsze spadki ceny Bitcoina mogą uruchomić „spiralę śmierci” wśród firm korporacyjnych posiadających kryptowaluty, pozostawiając Strategy z miliardowymi stratami. To echo wcześniejszych krytyk, m.in. znanego z czasów kryzysu 2008 tradera Jima Chanosa, który od lat wskazywał na ryzyko oparcia modelu biznesowego na aktywach niegenerujących przepływów pieniężnych.
Przez lata akcje Strategy działały jak lewarowany substytut bitcoina, rosnąc ponad 35-krotnie w latach 2020–2024. Dziś ta przewaga zanika, m.in. z powodu dostępności spotowych ETF-ów na BTC, które zaoferowały inwestorom tanią i przede wszystkim mniej ryzykowną ekspozycję. Saylor coraz częściej tonuje oczekiwania, przyznając, że spółka może nie osiągnąć rentowności przez dekadę. Kurs akcji Strategy spadł od początku roku o około 30%.
Wierzchołek góry lodowej
Problemy Michaela Saylora nie są odosobnione. Równolegle do przeceny bitcoina rynek obserwuje gwałtowne załamanie wycen projektów skoncentrowanych na Ethereum. Najbardziej jaskrawym przykładem jest BitMine Immersion Technologies, spółka kierowana przez Thomasa Lee … Jednego z najbardziej znanych byków Wall Street. Spółka w krótkim czasie stała się największym na świecie firmowym posiadaczem ETH i 'odpowiednikiem’ Strategy.
Prawie 8 miliardów dolarów straty
Po spadku ceny ETH poniżej 2 tys. dolarów BitMine znalazł się ponad 8 mld dolarów pod kreską. Spółka zgromadziła 4,29 mln etherów przy szacunkowym koszcie 16,4 mld dolarów. Przy obecnych cenach rynkowych ten pakiet wart jest około 8,4 mld dolarów. Reakcja rynku była bezlitosna. Akcje BMNR spadły w czwartek o kolejne 9% i znajdują się prawie 90% poniżej lipcowego szczytu. Firma osiąga najniższe poziomy od momentu strategicznego zwrotu spółki w stronę Ethereum.
Istotną różnicą w porównaniu z Strategy jest sposób finansowania. Otóż przebiegły Lee, kierując BitMine nie korzystał z długu, lecz finansował zakupy ETH głównie poprzez emisję akcji. Oznacza to brak presji ze strony kowenantów kredytowych czy ryzyka margin calli. Spółka dysponuje także 538 mln dolarów gotówki. Rozpoczęła generowanie przychodów ze stakingu ponad 2,9 mln ETH, co daje jej pewien bufor płynnościowy.
Thomas Lee podkreśla, że firma nie ma żadnego przymusu sprzedaży aktywów przy obecnych cenach i może „przetrwać zmienność rynku”, jednocześnie inkasując zyski za staking. To jednak nie uspokaja inwestorów giełdowych, którzy coraz wyraźniej kwestionują sens utrzymywania tak ogromnej ekspozycji na pojedynczy, silnie zmienny token. Spadek ETH poniżej psychologicznej bariery 2 000 dolarów podważył narrację o długoterminowym zakładzie z wielkim potencjałem. Lee chciał być jak Saylor, ale wiele wskazuje na to, że się … Spóźnił.

