Rząd USA sprzedał Bitcoin mimo zakazu Trumpa? Tajemniczy ruch wokół państwowych BTC
Bitcoin skonfiskowany przestępcom miał stać się częścią Strategicznej Rezerwy USA. Tak przynajmniej wynikało z prezydenckiego dekretu Donalda Trumpa. Tak też sprawę tę od miesięcy przestawiały media. Tymczasem nowe informacje sugerują, że część tych środków mogła… zniknąć. I to w sposób, który nie spodobałby się amerykańskim zwolennikom krypto, bo przez giełdę, lądując na rynku.
Bitcoin w USA miał być nietykalny. Dokumenty sugerują coś zupełnie innego
Na tapet wraca sprawa twórców Samourai Wallet, popularnego narzędzia do mieszania kryptowalut. Dokumenty sądowe oraz dane z blockchaina, na które powołuje się Bitcoin Magazine, wskazują, że przejęte przez władze USA bitcoiny mogły zostać sprzedane. Oczywiście wbrew temu, co otwarcie deklarował Trump i jego doradcy.
Pozostaje pytanie – jeśli to prawda, to czy działo się to za plecami Trumpa czy przy jego cichym zezwoleniu? Niewykluczone, że mamy do czynienia z poważnym rozjazdem między deklaracjami Białego Domu a praktyką.
W jaki sposób kryptowaluty trafiły na konta USA? W sierpniu 2025 roku współzałożyciele Samourai Wallet – Keonne Rodriguez i William Lonergan Hill – przyznali się do winy przed sądem w Nowym Jorku. Prokuratura zarzucała im prowadzenie nielegalnego biznesu finansowego, który miał ułatwiać pranie pieniędzy na ogromną skalę. W ramach ugody zgodzili się na konfiskatę majątku, w tym 57,55 BTC, wartych wówczas około 6,4 mln dolarów. Tym sposobem Bitcoiny trafiły pod kontrolę państwa.
I tu sprawa powinna się zakończyć. Kilka miesięcy wcześniej Donald Trump podpisał rozporządzenie, zgodnie z którym każdy bitcoin przejęty przez państwo ma być zatrzymany, a nie sprzedany. Celem było budowanie Strategicznej Rezerwy Bitcoina. Jednej z wyborczych obietnic, które Trump złożył przed ponownym wyborem na urząd.
Narodowa rezerwa BTC tylko na papierze?
Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze, wynika, że przejęte BTC nie trafiły bezpośrednio do amerykańskiego skarbca. Zamiast tego zostały przeniesione do portfela powiązanego z Coinbase Prime – platformą używaną przez instytucje i rządy. Blockchain ujawnia jednak coś jeszcze dziwniejszego. Portfel, na który trafiły przejęte kryptowaluty, ma dziś zerowe saldo.
To oczywiście nie jest stuprocentowy dowód sprzedaży. Mogły zostać przeniesione dalej, ale brak oficjalnych komunikatów ze strony przedstawicieli Białego Domu jest znamienny. Jeśli doszło do sprzedaży, byłoby to bezpośrednie złamanie prezydenckiego dekretu.
Skala sama w sobie nie jest ogromna, bo „marne” 57 BTC nie ruszy wykresów. Ale symbolika jest potężna. Logika jest prosta. Jeśli rząd nie potrafi utrzymać kilkudziesięciu bitcoinów, to jak inwestorzy mają traktować zapowiedzi budowy państwowej rezerwy BTC?

