Polski influencer który przewidział szczyt Bitcoina w październiku 2025 r. prognozuje jego dołek. „Będziemy dużo niżej”. Kiedy?
Znany polski krypto-influencer Lucas Michalek poprawnie przewidział że Bitcoin osiągnie swoje maksima w październiku 2025 roku. Teraz typuje, że jesienią tego roku kurs BTC zejdzie w okolice 35 tys. dolarów, a źródłem tej przeceny nie będzie wyłącznie typowa bessa po wcześniejszych wzrostach, lecz początek globalnej recesji na rynkach finansowych. W jego ocenie miałby to być pierwszy cykl Bitcoina, w którym po ustanowieniu lokalnego szczytu nie dojdzie już do pobicia kolejnego historycznego rekordu w następnym rozdaniu. Więcej szczegółów poniżej.
Lucas Michalek uważa, że Bitcoin spadnie dużo niżej. Winne czynniki makro
Michalek przypomniał w jednym ze swoich ostatnich komentarzy rynkowych, że już w zeszłym roku wskazywał okolice października 2025 roku jako moment w którym Bitcoin ustanowi swoje historyczne maksima. Była to część szerszego wywodu, w ramach którego trader uznał BTC jako aktywo mocno skorelowane z szeroko rozumianą światową koniunkturą, czyli podlegającego tym samym siłom, które poruszają akcjami, surowcami i całym systemem finansowym. To właśnie dlatego spodziewany przez niego typowany dołek nie ma być tylko skutkiem zmęczenia hossy, ale częścią większego załamania gospodarczego.
Michalek założył że przełom 2025 i 2026 roku przyniesie początek światowej recesji gospodarczej (to już częściowo obserwujemy). Tłumaczył to nałożeniem się na siebie kilku cykli: czteroletniego cyklu Bitcoina (ustanawianego przez cykliczne ograniczanie inflacji, tzw. halvingi), wieloletnich rytmów makroekonomicznych oraz szerzej rozumianych faz koniunktury.
To co może wielu zaskoczyć, to teza, że następny cykl Bitcoina (który teoretycznie powinien zacząć się pod koniec 2026 r. lub na początku 2027 r.) nie przyniesie już nowego rekordu wszech czasów (aktualnie to poziom lekko powyżej 120 tys. USD za BTC). To jedna z najbardziej kontrowersyjnych części całej prognozy, bo uderza w podstawowe przekonanie dużej części inwestorów: że po każdej głębokiej korekcie kurs BTC wcześniej czy później wraca do wzrostów i przebija z nawiązką poprzedni szczyt. Michalek tego nie wyklucza w bardzo długim terminie, ale twierdzi, że kolejna fala wzrostowa może być zbyt słaba, by pokonać historyczne maksimum ustanowione w obecnym cyklu.
Równolegle Michalek kreśli obraz bardzo mocnego uderzenia w tzw. kryptowaluty alternatywne czyli altcoiny. Gdyby recesja rzeczywiście zbiegła się z końcem obecnego cyklu kryptowalut, najmocniej miałyby ucierpieć aktywa o wyższym ryzyku, czyli szeroki rynek alternatywnych tokenów. W takim wariancie Bitcoin miałby bronić się lepiej niż reszta sektora, ale również i on nie uniknąłby silnej przeceny.
Zobacz też jakie prognozy dla BTC ma inny znany trader:
Najsłynniejszy polski spekulant Rafał Zaorski też spodziewa się ogromnych spadków:
Rafał Zaorski spodziewa się potężnych spadków, „nawet jak podczas COVID-a”. Podał horyzont czasowy
Złe wieści dla inwestujących w nieruchomości, dobre dla goldbugów
Influencer widzi też na horyzoncie czarne chmury dla gospodarki Polski. Według Michalka nadchodząca recesja miałaby uderzyć w kraj mocniej niż wcześniejsze kryzysy, a rynek nieruchomości w latach 2026–2030 miałby wejść w długą falę spadków. Najbardziej radykalna teza dotyczy cen mieszkań i domów. Autor zakłada, że nieruchomości mogą spaść nawet o około 70 proc. względem obecnych wycen, a dołek przypaść na ok. 2030 rok.
W ocenie tradera aktywem które zachowa się względnie najlepiej będzie złoto, które zachowa swoją tradycyjną rolę bezpiecznej przystani w pierwszej fazie recesji i w okresie narastającej niepewności geopolitycznej. Złoto miałoby więc korzystać na tym samym procesie, który ciążyłby akcjom, kryptowalutom i nieruchomościom.
Cała ta wizja opiera się na jednym kluczowym założeniu: że cykle historyczne nadal działają i da się je zastosować do współczesnych rynków niemal mechanicznie. To zarazem największa siła i największa słabość tego typu prognoz. Ich siłą jest porządek, bo dają inwestorowi mapę wydarzeń rozpisaną na lata. Słabością pozostaje to, że realne rynki rzadko poruszają się idealnie według schematu, a ten sam zestaw danych można interpretować na kilka sposobów.