Nie zrozumiesz, co się dzieje z BTC, jeśli nie spojrzysz na Iran!

Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazują coś, czego wielu inwestorów wciąż nie rozumie, Bitcoin jest bezpośrednio powiązany z globalną polityką energetyczną i geopolityką. A Iran jest jednym z miejsc, gdzie to powiązanie widać szczególnie wyraźnie.

W 2025 roku wartość irańskiego rynku kryptowalutowego osiągnęła około 8 miliardów dolarów, co stanowiło ponad 2% PKB kraju. To ogromna skala jak na państwo objęte sankcjami gospodarczymi. W praktyce kryptowaluty stały się tam nie tylko instrumentem inwestycyjnym, ale także narzędziem pozwalającym omijać ograniczenia finansowe.

Nie jest to przypadek. Iran dysponuje jednym z kluczowych zasobów dla całego sektora kryptowalut, bardzo tanią energią. A w świecie protokołów energia oznacza moc obliczeniową.

Energia, hashrate i globalna polityka

Bitcoin jest często przedstawiany jako coś w 100% cyfrowego, nienamacalnego. W rzeczywistości jednak jego fundament jest bardziej fizyczny niż może się wydawać. Właśnie energia elektryczna napędza koparki, które zabezpieczają sieć i wydobywają nowe monety. Dlatego regiony z tanim prądem od lat przyciągają górników kryptowalut.

Iran był jednym z takich miejsc. Według różnych szacunków kraj ten kontrolował nawet około 2,5% globalnego hashrate’u Bitcoina. To zdecydowanie więcej niż wiele rozwiniętych państw. Ta sytuacja miała również wymiar polityczny. Islamski reżim w Iranie utrzymywał bliskie relacje gospodarcze z Chinami i Rosją, które korzystały z taniej energii i współpracy technologicznej z Teheranem.

Dlatego każda destabilizacja Iranu wpływa nie tylko na rynek energii czy bezpieczeństwo regionu, ale także na ekosystem kryptowalut.

Gdy wojna wpływa na kryptowaluty

Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie Bitcoin zareagował niemal natychmiast. Tuż po izraelskim ataku na Iran cena spadła poniżej 65 tys. dolarów, a w ciągu zaledwie pół godziny z rynku kryptowalut zniknęły pozycje lewarowane o wartości około 175 milionów dolarów. To pokazuje, jak wrażliwy jest rynek na wydarzenia geopolityczne.

Jednocześnie reakcja była relatywnie umiarkowana. Bitcoin nie zanurkował do poziomów, które wielu inwestorów uważałoby za paniczne. Zamiast dalszych spadków pojawiła się stabilizacja. Po kilku dniach kurs wrócił w okolice 68 tys. dolarów. Dla części analityków jest to dowód na rosnącą stabilność rynku kryptowalut.

Nie wszyscy jednak podzielają ten optymizm.

Arthur Hayes: rynki mogą jeszcze nie rozumieć ryzyka

Według Arthura Hayesa, współzałożyciela giełdy BitMEX, inwestorzy mogą zbyt optymistycznie zakładać szybkie zakończenie konfliktu. Hayes zwraca uwagę na prosty fakt. Bitcoin spadł w ostatnich miesiącach o około 50%, więc obecne odbicie może być jedynie krótkotrwałą reakcją rynku.

Jego zdaniem globalne rynki wciąż zakładają scenariusz, w którym konflikt USA–Iran szybko się zakończy i wszystko wróci do normy. Jeżeli jednak wojna potrwa dłużej, rynek może dopiero zacząć wyceniać realne ryzyko. Wszyscy w swoich analizach zakładają, że Trump ma plan, pytanie brzmi, a co jeżeli go nie ma?

Bitcoin w krajach kryzysowych ma inne znaczenie

Z europejskiej perspektywy kryptowaluty często postrzegane są głównie jako inwestycja. W wielu krajach świata ich rola jest jednak znacznie większa. Dobrym przykładem jest historia z Afganistanu po przejęciu władzy przez Talibów w 2021 roku.

W ciągu kilku tygodni miliony ludzi straciły pracę, a kobiety zostały praktycznie wykluczone z systemu finansowego. Afgańska przedsiębiorczyni Roya Mahboob zaczęła uczyć kobiety programowania i pracy online, a wynagrodzenie wypłacała im w Bitcoinie.

Dzięki temu tysiące kobiet mogło przechowywać pieniądze w portfelach kryptowalutowych poza kontrolą lokalnych instytucji finansowych i rodzinnych struktur.

Dla wielu z nich był to jedyny sposób na zachowanie niezależności finansowej.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom