Największy skok trudności od lat i cena która nie chce rosnąć. Co dalej z Bitcoinem?
Najnowsze dane dotyczące sieci Bitcoin wprawiły w osłupienie nawet doświadczonych analityków sektora cyfrowych aktywów. Trudność wydobycia BTC odnotowała właśnie spektakularny wzrost o 15 procent, co stanowi największy skok procentowy tego parametru od 2021 roku.
Tak gwałtowna korekta w górę nastąpiła po wcześniejszym spadku o 12 procent, który był wynikiem zawirowań pogodowych w Stanach Zjednoczonych oraz okresowego wyłączania koparek przez dużych operatorów. Obecnie wskaźnik trudności osiągnął rekordowy poziom 144,4 T, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą rentowność dla pojedynczych urządzeń pracujących w sieci. Warto przypomnieć, że mechanizm trudności dostosowuje się automatycznie co 2016 bloków, czyli mniej więcej co dwa tygodnie, aby utrzymać średni czas generowania bloku na poziomie 10 minut.

Ostatni tak duży wzrost odnotowano w okresie stabilizacji sieci po słynnym zakazie wydobycia wprowadzonym przez władze Chin, kiedy to sieć musiała zaadoptować się do nowej rzeczywistości po exodusie górników. Eksperci zauważają, że obecna sytuacja jest o tyle specyficzna, iż dzieje się to w otoczeniu rynkowym dalekim od euforii, przy cenach Bitcoina oscylujących w granicach 67 000 USD. Mimo że cena Bitcoina odbiła się od lokalnego dołka na poziomie 60 000 USD, to wciąż znajduje się ona znacznie poniżej historycznych szczytów z października, kiedy to za jednego Bitcoina płacono 126 500 USD.
Odrodzenie mocy obliczeniowej w obliczu niskiej rentowności
Równolegle do wzrostu trudności obserwujemy imponujący powrót mocy obliczeniowej sieci, czyli tak zwanego hashrate, który ponownie osiągnął barierę 1 ZH/s. Jest to wynik o tyle zdumiewający, że tak zwany hashprice, będący miarą dziennych przychodów górników z jednostki mocy obliczeniowej, szoruje po dnie i wynosi około 23,9 USD za PH/s. Tak niskie wartości przychodu zazwyczaj zwiastują kapitulację mniejszych podmiotów, jednak obecny trend pokazuje zupełnie inną dynamikę rynku. Dominację przejmują potężne, dobrze skapitalizowane podmioty, które dysponują dostępem do bardzo taniej energii elektrycznej i nowoczesnej infrastruktury. Przykładem takiej potęgi wydobywczej stają się Zjednoczone Emiraty Arabskie, które według szacunków dysponują obecnie niezrealizowanym zyskiem z operacji wydobywczych na poziomie 344 mln USD.
Aalitycy tacy jak Dylan LeClair podkreślają, że obecna faza rynku to czas bezwzględnej selekcji, w której przetrwają jedynie najsilniejsi gracze zdolni do przetrwania okresów niskich marż. James Check, znany szerzej jako Checkmate, zauważył, że tak radykalny skok trudności przy relatywnie niskich przychodach to jasny sygnał, że do sieci podłączane są maszyny najnowszej generacji, które są znacznie bardziej efektywne energetycznie niż ich poprzednicy. Agresywne wydobycie prowadzone przez gigantów sprawia, że bariera wejścia dla nowych graczy staje się niemal nie do przebicia, co prowadzi do postępującej profesjonalizacji i centralizacji mocy obliczeniowej.
Strategiczna ucieczka w stronę sztucznej inteligencji
Interesującym zjawiskiem, które bezpośrednio wpływa na krajobraz górniczy, jest masowa reorientacja największych publicznych spółek wydobywczych w stronę sektora sztucznej inteligencji. Firmy te dysponują potężnymi centrami danych i unikalnym dostępem do energii, co czyni je idealnymi partnerami dla firm rozwijających modele AI. Spółka Bitfarms ogłosiła niedawno proces rebrandingu, który ma na celu usunięcie bezpośrednich nawiązań do Bitcoina z nazwy firmy, co jasno komunikuje zmianę priorytetów biznesowych. Podobne naciski odczuwa zarząd Riot Platforms, gdzie aktywiści inwestycyjni z funduszu Starboard domagają się szybszego rozszerzenia działalności o infrastrukturę dla centrów danych wysokiej wydajności. Przesunięcie części mocy obliczeniowej z wydobycia Bitcoina na rzecz obsługi sztucznej inteligencji może w dłuższej perspektywie wpłynąć na stabilność hashrate, jednak na razie sieć wykazuje się ogromną odpornością.
Warto zauważyć, że podczas gdy niektóre firmy dywersyfikują swój model biznesowy, inne, jak wspomniane podmioty państwowe, zwiększają swoje zaangażowanie w czysty mining. Ekosystem Ethereum, choć oparty już na innym mechanizmie konsensusu, jest bacznie obserwowany przez inwestorów, którzy szukają korelacji między trudnością wydobycia Bitcoina a ogólnym sentymentem do kryptowalut. Wielu obserwatorów zadaje sobie pytanie, czy tak wysoka trudność wydobycia nie doprowadzi w końcu do wymuszonej sprzedaży zapasów Bitcoina przez górników, co mogłoby wywrzeć dodatkową presję spadkową na kurs. Obecna sytuacja pokazuje jednak, że Bitcoin pozostaje najbardziej zabezpieczoną siecią na świecie, a górnicy, mimo trudnych warunków finansowych, nie zamierzają składać broni w walce o cyfrowe złoto.