Kobieta przed rozwodem okradła partnera na kwotę ponad 238 milionów dolarów w kryptowalucie Bitcoin
W Londynie toczy się głośna sprawa dotycząca rzekomej kradzieży kryptowaluty Bitcoin o wartości nawet 238 milionów dolarów. Biznesmen Ping Fai Yuen oskarża swoją byłą żonę, Fun Yung Li, o współpracę z hakerem i przejęcie środków z jego portfela typu „cold wallet”.
Według pozwu z konta miało zniknąć ponad 2 323 BTC, które zostały przetransferowane poza jego kontrolę.
Jak skradziono Bitcoin
Z dokumentów sądowych wynika, że schemat miał polegać na uzyskaniu hasła do portfela i potajemnym przeniesieniu środków. Powód twierdzi, że podejrzenia pojawiły się po informacji od córki, a następnie nagrał rozmowę, w której jego była żona miała omawiać trudności z wyjaśnieniem pochodzenia dużych sum pieniędzy. Z kolei pozwana zaprzecza zarzutom. Jej odpowiedź została jednak określona przez sąd jako bardzo ograniczona i sprowadzająca się do ogólnego zaprzeczenia.
Sprawa ujawnia luki w prawie
Proces zwrócił uwagę na istotny problem – brak jasnych regulacji dotyczących kryptowalut w brytyjskim systemie prawnym. Sędzia Barry Cotter wskazał, że obecne przepisy mogą utrudniać dochodzenie roszczeń, ponieważ tradycyjne prawo cywilne zostało stworzone z myślą o dobrach materialnych. Choć nowe regulacje zaczynają uwzględniać aktywa cyfrowe, nadal nie rozwiązują wszystkich kwestii związanych z ich odzyskiwaniem.
Możliwy precedens dla rynku krypto
Sprawa jest uważnie obserwowana, ponieważ może stać się ważnym precedensem dla przyszłych sporów dotyczących kryptowalut. Prawnicy wskazują, że w innych krajach – takich jak Kanada, Nowa Zelandia czy Stany Zjednoczone – sądy zaczynają uznawać roszczenia związane ze skradzionymi aktywami cyfrowymi. Warto zaznaczyć, że spór ma również wymiar osobisty. Według dokumentów sądowych konflikt między byłymi małżonkami doprowadził do konfrontacji, po której Yuen został aresztowany i później przyznał się do napaści. Cała sprawa pokazuje, że wraz ze wzrostem wartości kryptowalut rośnie liczba sporów prawnych dotyczących ich własności. Jednocześnie ujawnia, że systemy prawne wielu krajów wciąż nie nadążają za rozwojem technologii. Jeśli sąd uzna roszczenia powoda, może to otworzyć drogę do łatwiejszego dochodzenia praw w podobnych przypadkach w przyszłości i wpłynąć na sposób traktowania cyfrowego majątku na całym świecie.