Idą duże spadki na kryptowalutach? CryptoQuant prognozuje bessę. Dlaczego?
Obecna słabość Bitcoina wywołuje naturalną pokusę, by ogłosić, że najgorsze jest już za nami. Historia rynku kryptowalut pokazuje jednak, że takie wnioski zazwyczaj pojawiają się zbyt wcześnie. Według najnowszego raportu CryptoQuant rynek BTC nadal znajduje się w klasycznej fazie bessy… Ale nie wszedł jeszcze w jej najbardziej destrukcyjny etap. A to właśnie on w poprzednich cyklach poprzedzał faktyczne formowanie dna.
Kluczowym punktem odniesienia w tej analizie jest cena zrealizowana, czyli średni koszt nabycia Bitcoina przez wszystkich obecnych posiadaczy. W poprzednich cyklach właśnie ten poziom działał jak magnes dla ceny w końcowej fazie bessy. Zatem co mówi nam teraz? Przede wszystkim jedno – 60 tys. USD to nie ostateczne dno wyprzedaży.
Jak duże będą spadki?
Bitcoin nie tylko schodził w okolice ceny zrealizowanej, ale przez wiele miesięcy poruszał się wokół niej, zanim rynek odzyskiwał równowagę. Obecnie ten poziom znajduje się w rejonie 55 tys. dolarów, co sprawia, że każde trwalsze odbicie powyżej 70 tys. wygląda raczej na korektę w trendzie spadkowym niż początek nowej hossy.
Dodatkowym argumentem jest zachowanie wskaźników cyklicznych. CryptoQuant podkreśla, że ich indeks rynku niedźwiedzia nie wszedł jeszcze w strefę ekstremalnej fazę bessy. Historycznie dopiero ta faza oznaczała masową kapitulację inwestorów i wyczerpanie podaży. Bez niej rynek zwykle nie buduje trwałego dna.
Ten ostrożny obraz podzielają także banki inwestycyjne. Jak już wspominaliśmy, także Standard Chartered zakłada scenariusz dalszego spadku Bitcoina nawet w okolice 50 tys. dolarów, zanim pojawi się przestrzeń do bardziej trwałego odbicia. W połączeniu z odpływami kapitału z ETF-ów i trwającym delewarowaniem rynku trudno dziś mówić o zakończeniu cyklu spadkowego.
Statystyka długoterminowych cykli
Gdy spojrzeć na rynek w dłuższym horyzoncie, pojawia się coraz więcej argumentów za tym, że obecna bessa może potrwać dłużej, a jej finał może rozegrać się znacznie niżej niż sugeruje to cena zrealizowana. Część analityków technicznych i on chain wskazuje na strefy poniżej 40 tys. dolarów jako potencjalny obszar, w którym statystyka zaczyna sprzyjać długoterminowym kupującym.
Podstawą tych prognoz jest analiza historycznych obsunięć ceny. Każda kolejna bessa Bitcoina była relatywnie płytsza od poprzedniej, ale wciąż oznaczała spadki rzędu 70 procent od historycznego szczytu. Przy maksimum w okolicach 126 tys. dolarów taki schemat prowadzi w okolice 38 tys. dolarów. Nie jest to precyzyjna prognoza, lecz statystyczna strefa, w której w przeszłości rynek zaczynał się stabilizować.
Jeszcze niżej sytuują się modele oparte na zachowaniu inwestorów długoterminowych. Dane on chain pokazują, że cykliczne dna często pojawiały się dopiero wtedy, gdy cena Bitcoina spadała około 15 procent poniżej średniego kosztu zakupu tej grupy. Przy obecnych danych oznaczałoby to nawet poziomy rzędu 35 tys. dolarów.
Nie bez znaczenia jest również psychologia rynku. Brak agresywnego kupowania dołków, odpływ kapitału w stronę gotówki i dominacja narracji defensywnej to cechy późnej fazy bessy, ale jeszcze nie momentu pełnej rezygnacji. Paradoksalnie właśnie ta rezygnacja zwykle tworzy fundament pod nowy cykl wzrostowy.
Zamiast jednego gwałtownego tąpnięcia bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz długiej, męczącej konsolidacji. To właśnie w takim otoczeniu Bitcoin historycznie budował swoje prawdziwe dna, zanim rynek po cichu przechodził od strachu do akumulacji.