Google po cichu inwestuje w kopalnie Bitcoina! Miliardy płyną tam, gdzie nikt nie patrzy
Przez lata banki traktowały kopalnie Bitcoina jak gorącego kartofla. Zbyt zmienne przychody, zbyt duża zależność od ceny BTC, zbyt dużo ryzyka. Aż nagle na scenę wszedł Google. I to nie frontowymi drzwiami, a bocznym wejściem. Według dostępnych danych technologiczny gigant pośrednio zabezpieczył co najmniej 5 miliardów dolarów finansowania dla spółek wydobywczych Bitcoina, pomagając im przestawić się na… sztuczną inteligencję. Bez wielkich komunikatów prasowych. Bez fanfar. Ale z ogromnym efektem rynkowym. Akcje firm takich jak Cipher Mining czy IREN w 2025 roku wystrzeliły nawet o 300–500%.
Google po cichu pompuje miliardy w kopalnie Bitcoina. Chodzi o coś więcej niż krypto
Google nie kupuje akcji kopalni Bitcoina i nie finansuje ich bezpośrednio. Zamiast tego występuje jako gwarant dla projektów infrastrukturalnych związanych z centrami danych AI.
Schemat jest prosty:
- kopalnie mają ziemię, przyłącza i tanią energię,
- operator centrów danych (np. Fluidstack) podpisuje długoterminowe umowy,
- banki udzielają finansowania,
- a Google gwarantuje spłatę zobowiązań.
Dla Wall Street to kluczowa zmiana. Projekt przestaje być „kryptowalutowym kasynem”, a zaczyna wyglądać jak stabilna inwestycja infrastrukturalna.
Dlaczego akurat kopalnie Bitcoina?
Bo AI ma ogromny problem. Potrzebuje energii i mocy obliczeniowej. Teraz, nie za pięć lat. A dokładnie tym dysponują kopalnie BTC. Problem w tym, że centra danych AI to zupełnie inna liga technologiczna. Zamiast prostego chłodzenia powietrzem potrzebne są zaawansowane systemy chłodzenia cieczą, a koszty budowy idą w setki milionów dolarów. Bez gwarancji kogoś takiego jak Google banki nawet by nie podeszły do stołu.
W zamian za zabezpieczanie finansowania Google otrzymał gwarancje na akcje spółek górniczych. To sprawia, że Google patrzy szerokokątnie. Jeśli transformacja w kierunku AI się powiedzie, gigant też na tym zarobi. I to pewnie niemało.
Ryzyko nadal istnieje
Ten model nie jest rzecz jasna pozbawiony zagrożeń. Klienci AI wymagają niemal 100% niezawodności, a kopalnie Bitcoina funkcjonowały dotąd w trybie „jak się da”. Niedotrzymanie umów może oznaczać nie tylko straty, ale i kary. Dodatkowo cała konstrukcja opiera się na jednym założeniu: że Google pozostanie w tym układzie przez lata. Jeśli rynek AI spowolni albo warunki się zmienią, kopalnie zostaną z drogą infrastrukturą i bez parasola ochronnego.
To już nie jest historia o kopaniu Bitcoina. To sygnał, że krypto-infrastruktura zaczyna wchodzić do głównego nurtu technologii. Bocznymi drzwiami, ale z niemałym rozmachem.

