Ethereum trafia do jednych rąk. Ta spółka zgarnęła już ponad 4 mln ETH
Ethereum powoli znika z rynku, ale mało kto zwraca uwagę na to, że regularnie ląduje w kieszeni jednej spółki. I robi to w tempie, które zaczyna robić wrażenie nawet na rynku przyzwyczajonym do dużych liczb. Mowa naturalnie o BitMine Immersion. Spółka właśnie dokupiła kolejne 32 977 ETH, podnosząc swoje łączne zasoby do ponad 4,14 mln ETH, wycenianych przy obecnych cenach na około 13 mld dolarów.
Ambicja BitMine? 5% całego Ethereum
To spółka dotąd znana głównie z działalności wydobywczej, dziś przekształcająca się w największy na świecie korporacyjny skarbiec Ethereum. W sumie zgarnęli już około 3,4% całej podaży Ethereum w obiegu. A to wciąż nie koniec ich ambicji.
BitMine wcale nie ukrywa swoich planów. Ich ambitnym celem jest zagarnięcie 5% podaży ETH, czyli około 6 milionów coinów. W praktyce oznacza to dalszą agresywną akumulację i coraz mniejszą dostępność ETH na rynku.
Co istotne, nie trzymają Ethereum wyłącznie „na zimno”. Aż 659 tys. ETH jest już stakowanych, a tylko w ostatnim tygodniu liczba ta wzrosła o ponad 250 tys. ETH. To jasny sygnał, że BitMine nie gra pod krótkoterminową spekulację. Chcą po prostu podbić Ethereum i ugruntować się jako gracz numer jeden.
Kto stoi za tą strategią?
Przewodniczącym rady BitMine jest Tom Lee, jeden z najbardziej rozpoznawalnych byków na rynku krypto. Wśród inwestorów wspierających spółkę znajdują się m.in. ARK Invest, Founders Fund, Pantera, Galaxy Digital, Kraken czy DCG. To nie jest zbiór przypadkowych firm. To instytucje, które zwykle pojawiają się na rynku zanim narracja staje się oczywista.
BitMine jest dziś drugim największym publicznym skarbcem kryptowalut na świecie, ustępując jedynie Strategy Michaela Saylora. Tyle że zamiast Bitcoina, stawia niemal wyłącznie na Ethereum. Podkreślmy, że cała historia rozgrywa się przy zaskakująco spokojnym rynku. Ethereum w ostatnich dniach odbiło zaledwie kilka procent, a bycza narracja wciąż nie przebiła się do mainstreamu.
Tymczasem same liczby zaczynają przyciągać uwagę. Miliony ETH trafiają do jednego podmiotu, a część z nich jest blokowana w stakingu, co stopniowo ogranicza ich płynność na rynku. Na obecnym etapie nie mówimy o żadnym szoku podażowym. Raczej o procesie koncentracji.
Ethereum nie wygląda dziś jak aktywo w fazie euforii, a ceny nie sugerują presji niedoboru. Jednak skala i tempo akumulacji pokazują, że niektóre instytucje ustawiają się długoterminowo. Zapewne zakładają, że znaczenie ETH będzie rosło.

