Co by było, gdyby Bitcoin spadł o 90%? Ten model pokazuje, dlaczego Strategy wciąż się nie boi
Przypadek Strategy fascynuje finansowych ekspertów. Oparcie całego funkcjonowania na potężnej liczbie BTC jest pewnego rodzaju ewenementem. Adam Livingston, ekonomista i autor, rozłożył na czynniki pierwsze jeden z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwko firmie Michaela Saylora. Co się stanie, jeśli Bitcoin naprawdę się załamie? Liczby, które wyszły z tej analizy, dla wielu mogą być niewygodne.
Strategia Strategy na ekstremalne warunki
Na początku 2026 roku Strategy posiada dokładnie 673 783 BTC. To nie jest marketingowa liczba wrzucana na slajd dla inwestorów, tylko realny bufor, który – jak pokazuje Livingston – został zaprojektowany właśnie z myślą o skrajnych scenariuszach rynkowych.
Spółka musi co roku obsłużyć około 823 mln dolarów zobowiązań dywidendowych związanych z jej uprzywilejowanymi seriami akcji. Kluczowe pytanie brzmi więc nie: czy Bitcoin może spaść, tylko: ile BTC trzeba by sprzedać, żeby w razie czego to udźwignąć?
Przy cenie 90 tys. dolarów mówimy o sprzedaży około 9 tys. BTC rocznie. Przy 45 tys. – nieco ponad 18 tys. BTC. Nawet przy scenariuszu, który jeszcze niedawno brzmiałby jak czysta herezja – 18 tys. dolarów za Bitcoina – Strategy musiałaby sprzedać około 45 tys. BTC rocznie. To nadal ułamek całego skarbca. A teraz najciekawsze.
A jeśli Bitcoin spadnie o 90%?
Livingston poszedł dalej i sprawdził wariant absolutnie skrajny: Bitcoin po 9 tys. dolarów. To poziom, który oznaczałby krach porównywalny z największymi załamaniami w historii rynku. W takim scenariuszu Strategy musiałaby sprzedać około 91 tys. BTC w ciągu roku, żeby pokryć dywidendy. Dużo? Tak. Ale nadal mówimy o czymś, co stanowi niewielką część całego posiadanego zasobu.
Co więcej, spółka nie jest skazana wyłącznie na sprzedaż Bitcoina. Strategy utrzymuje również rezerwy gotówkowe w dolarze. Te, według szacunków, zapewniają jej ponad dwa i pół roku operacyjnego oddechu. Nawet bez ruszania BTC. To właśnie w tym miejscu narracja „Strategy zawali się przy pierwszym poważnym krachu” zaczyna się sypać.
Dlaczego to ma znaczenie
Cała ta analiza nie jest próbą udowodnienia, że Bitcoin nie może spaść. Może. I pewnie spadnie wielokrotnie. Chodzi o coś innego: pokazanie, że Strategy nie jest krótkoterminowym zakładem na jedną narrację, tylko konstrukcją finansową przygotowaną na skrajności.
To zresztą tłumaczy, dlaczego akcje spółki urosły niemal dziesięciokrotnie od 2020 roku, podczas gdy większość firm próbujących kopiować „bitcoinową strategię” utknęła w połowie drogi albo poległa przy pierwszej korekcie.
Jak zauważył niedawno Mike Novogratz, tylko kilka firm na kilkadziesiąt próbujących tego modelu faktycznie dowiozło temat. Reszta po prostu nie miała skali, dyscypliny albo cierpliwości. U Saylora to nie jest kwestia wiary. To matematyka. I właśnie dlatego nawet wizja 90-procentowego krachu nie brzmi już jak wyrok, tylko jak… kolejny scenariusz w arkuszu kalkulacyjnym.

