CNBC: XRP wchodzi tam, gdzie BTC nie ma wstępu. Banki mogą zmienić reguły tej gry
Od dekad światowe banki mają w zasadzie jeden punkt odniesienia, jeśli chodzi o międzynarodowe przelewy: SWIFT. System pewny, sprawdzony, ale też powolny jak kolejka na poczcie w dzień wypłat emerytur i rent. Przelewy liczone w dniach, opłaty, pośrednicy, ręczne procesy. I właśnie w ten betonowy mur próbuje dziś uderzyć XRP. Czy ma jakiekolwiek szanse na skruszenie betonu?
XRP to nowy SWIFT dla banków? Cicho wyprzedza Bitcoina i Ethereum
W programie CNBC „Fast Money” padło stwierdzenie, które brzmi jak herezja: XRP chce stać się nowym SWIFT-em. Od początku projektowany był nie jako „cyfrowe złoto” czy platforma pod DeFi, ale właśnie jako narzędzie do szybkich rozliczeń międzybankowych. Jego blockchain tak właśnie działa. Bank wysyła jedną walutę, odbiorca dostaje inną, a wszystko rozlicza się w kilka sekund. Bez czekania, bez kilku pośredników po drodze.
To właśnie tutaj XRP zaczyna odjeżdżać Bitcoinowi i Ethereum. BTC jest bezpieczny, ale wolny. ETH elastyczne, ale drogie i podatne na przeciążenia. XRP? Szybki, tani i skalowalny. Sieć obsługuje tysiące transakcji na sekundę przy minimalnych kosztach. To parametry, które dla banków są kluczowe.
I to nie są już tylko slajdy z prezentacji w Power Pointcie. RippleNet współpracuje z instytucjami finansowymi na całym świecie, usprawniając przelewy i rozliczenia. W tle pojawia się też ciekawy sygnał ze świata finansowych dinozaurów. Były CEO SWIFT, Gottfried Leibbrandt, sam przyznał, że gdy regulacje się ustabilizują, tradycyjna bankowość po prostu nie będzie mogła ignorować kryptowalut takich jak XRP.
Ripple kontra finansowy beton
Dlaczego to ważne? Bo XRP nie gra w tę samą grę co większość rynku krypto. Nie sprzedaje wizji „kiedyś, może, za rok czy za dziesięć lat”. On już dziś wchodzi w buty infrastruktury finansowej. I robi to w czasie, gdy jego kurs radzi sobie lepiej niż BTC i ETH, mimo że narracyjnie jest przecież znacznie ciszej, gdzieś w cieniu mainstreamu.
To właśnie ten brak hałasu jest tu kluczowy. XRP nie pompuje się na emocjach. Buduje pozycję tam, gdzie pieniądz naprawdę krąży. W bankach, rozliczeniach i systemach płatniczych. Tak przynajmniej uważają branżowi eksperci.
Jeśli faktycznie uda mu się przejąć choć fragment roli SWIFT-a, nie będzie to tylko sukces jednej kryptowaluty. To może być zmiana architektury globalnych finansów. A wtedy ci, którzy patrzyli na XRP jak na starego, skapcaniałego altcoina, mogą się bardzo zdziwić.

