CEO Ripple stawia na hossę kryptowalut w 2026 roku. Instytucje wejdą po cichu?

CEO Ripple stawia na hossę kryptowalut w 2026 roku. Instytucje wejdą po cichu?

Wypowiedzi liderów branży rzadko bywają dziś zaskakujące, bo większość z nich naturalnie mówi to, co rynek chce usłyszeć. Jednak głos Brada Garlinghouse’a, dyrektora generalnego i współzałożyciela Ripple wybrzmiał inaczej. Szef Ripple otwarcie stawia tezę, że rynek kryptowalut w tym roku zobaczy nowe historyczne maksima. Brzmi odważnie, ale jeśli spojrzeć szerzej, to nie jest prognoza oderwana od realiów. Raczej chłodna ocena momentu, w którym znajduje się cały sektor.

Bitcoin zrobił swoje. Czas na instytucje?

Bitcoin już jesienią pokazał, że potrafi wyznaczać nowe granice wyceny. Po gwałtownym rajdzie przyszło uspokojenie i zejście na niższe poziomy, co dla doświadczonych inwestorów jest książkowym zachowaniem aktywa po fazie przegrzania. W tradycyjnych finansach taki ruch nazwano by zdrową korektą.

Jednym z ciekawszych spostrzeżeń szefa Ripple jest to, że zainteresowanie dużych instytucji finansowych wciąż nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w wycenach. Banki, fundusze i globalni operatorzy płatności nie robią dziś wokół blockchaina wielkiego medialnego show. Po prostu wdrażają rozwiązania, testują infrastrukturę i przygotowują się do skali.

To klasyczny schemat, dobrze znany z Wall Street. Cisza, a potem gwałtowna zmiana narracji. Rynek kryptowalut wielokrotnie reagował z opóźnieniem na tego typu „ciche akumulacje”. Czy tym razem również zdyskontuje poprawę fundamentów z opóźnieniem? Tak wieści Garlinghouse.

Regulacje zaczęły porządkować rynek

Nie sposób mówić o obecnym etapie bez wspomnienia o regulacjach. Przez lata były one głównym hamulcem dla kapitału instytucjonalnego. Dziś zaczynają pełnić zupełnie inną rolę.

Ustawa GENIUS, która wprowadziła jasne zasady funkcjonowania stablecoinów, to nie jest dokument pisany pod spekulantów. To fundament pod realne zastosowania: płatności, rozliczenia, zarządzanie płynnością. Dla rynku to sygnał, że kryptowaluty przestają być finansowym „Dzikim Zachodem”.

Historia Ripple z amerykańskim regulatorem to jeden z najbardziej niedocenianych wątków ostatnich lat. Wieloletni spór prawny wisiał nad XRP jak ciężka chmura i skutecznie odstraszał część kapitału.

Zakończenie tej batalii nie tylko oczyściło sytuację firmy, ale też stworzyło precedens, który rynek dopiero zaczyna rozumieć. Nic dziwnego, że XRP stał się jednym z najmocniejszych elementów ostatniej fali wzrostowej. To klasyczny przykład aktywa, które przez lata było tłumione przez czynniki pozarynkowe.

Prognozy kuszą, ale to infrastruktura jest kluczem

Prognozy mówiące o kilkukrotnych wzrostach XRP w kolejnych latach działają na wyobraźnię, lecz sam Garlinghouse unika wchodzenia w takie liczby. I trudno się dziwić. W długim terminie to nie konkretna cena decyduje o sukcesie projektu, lecz jego miejsce w globalnym systemie finansowym.

Jeśli blockchain faktycznie zacznie obsługiwać masowe płatności, listy płac czy transfery transgraniczne, wyceny przyjdą same. Historia rynków kapitałowych zna wiele przypadków, gdy infrastruktura rosła wolniej niż ceny, a potem role się odwracały.

Wbrew pozorom najbardziej optymistycznym sygnałem nie są prognozy nowych rekordów, lecz zmiana tonu całej branży. Coraz rzadziej słyszymy o „rewolucji jutra”, a coraz częściej o wdrożeniach, audytach i standardach. Garlinghouse mówi wprost o dekadzie wzrostu. To podejście bliższe mentalności dojrzałych inwestorów z Wall Street niż kryptowalutowych forów sprzed kilku lat. Rynek kryptowalut wciąż potrafi zaskakiwać.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom