Ceny spadną do zera? Na co choruje branża kryptowalut?

25 461

Branża kryptowalut może w końcu doczekać się długo oczekiwanych regulacji z powodu skali finansowych problemów i nadużyć jakie wypłynęły w ostatnim czasie. Czy oszuści narażający inwestorów na straty w świecie crypto ściągną na rynek czarne chmury? A może wręcz przeciwnie – regulacje sprawią że rynek będzie rósł w sprzyjającym środowisku?

Skoncentrujemy się na tym biorąc pod uwagę historyczne przykłady oraz kontekst sentymentu ‘kryptowalutowego Wall Street’, które raczej niechętnie przyjmie interwencję prawną w dotychczas frywolne mechanizmy rynkowe.

Czego spodziewać się po regulacjach?

W zeszły czwartek sekretarz skarbu USA, Janet Yellen spotkała się z przedstawicielami największych instytucji finansowych i banków Wall Street by przedyskutować temat regulacji rynku cyfrowych aktywów.

Cofnijmy się jednak w czasie o blisko 100 lat by przekonać się, że historia często kończyła się podobnie. Lata 20. XX wieku spowodowały potężny wzrost popularności spekulacji w USA oraz idącą za nią falę schematów Ponziego, które zatrzęsły rynkiem i powodowały potężne straty inwestorów. To właśnie wtedy w Stanach Zjednoczonych działalność prowadził skazany później na karę więzienia włoski imigrant i oszust finansowy, Charles Ponzi.

W schemacie Ponziego wartość aktywa rośnie wraz z napływem nowych, skłonnych do akceptowania coraz wyższych cen inwestorów, którzy ‘wrzucają’ do 'skarbonki’ coraz większe ilości pieniędzy tworząc efekt kuli śnieżnej. W piramidzie Ponziego zyski starszych inwestorów finansowane są nowymi wpłatami do rosnącej puli jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy a oczywistym końcem schematu jest niewypłacalność. Potężny krach z 1929 roku zmienił obraz wolnego rynku i skutkował interwencją regulatorów z pozwoleniem zdecydowanej większości społeczeństwa.

W 1933 roku Franklin.D Roosvelt podpisał w USA ustawę znaną jako Glass-Steagall, która postawiła regulacyjny mur między tradycyjną (Main Street) a inwestycyjną bankowością (Wall Street) i chroniła oszczędności inwestorów. Lata 80 XX wieku spowodowały wiosnę dla Wall Street, elitom finansowym udało się przekonać polityków do spuszczenia z tonu by zachować konkurencyjność amerykańskiej gospodarki wobec innych finansowych potęg, przede wszystkim rosnącej wówczas na lidera w zakresie nowych technologii – Japonii.

W 1999 roku regulacje Glass-Steagall zostały zniesione i przyczyniły się do powstania bańki dot comów, która posiadała szereg zbieżnych elementów z tym co obserwujemy dziś w przestrzeni kryptowalut. Zniesienie regulacji ostatecznie skończyło się krachem w 2008 roku, kolejnymi bankructwami i stratami inwestorów m.in. głośnym upadkiem banku Lehman Brothers.


Obecnie na rynku crypto mamy taki ‘mini event’ w porównaniu z poprzednimi krachami na światowych rynkach finansowych. Rosnące ceny rynku przyciągnęły kapitał i zainteresowanie Wall Street. Dodatkowo część posiadaczy kryptowalut była na tyle dość zdeterminowana by zatrudniać celebrytów, biznesmenów a nawet polityków by lobbowali na korzyść branży.

To oczywiste praktyki, które mają miejsce na światowych rynkach – również na rynku akcji jednak przez decentralizację i brak regulacji w świecie kryptowalut wiele procesów czy decyzji, które w regulowanych warunkach wymagałyby podpisania stosownych oświadczeń, dokumentów, informowania inwestorów nie ma po prostu miejsca co ułatwia przeprowadzanie oszustw oraz budowanie spekulacyjnej wartości.

Według Guardiana macki kryptowalutowego ‘Wall Street’ sięgają lub sięgały m.in. byłych przewodniczących Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, byłych przewodniczących Komisji Handlu Towarami Futures, kilku senatorów USA, byłego szefa personelu Białego Domu a nawet przewodniczącego Federalnej Korporacji Ubezpieczeń Depozytów. Oprócz tego znane są też wpływy na rynku aktorów, muzyków czy influencerów.

Bitcoin mimo zapewnień i raportów szeregu analityków nie okazał się schronieniem przed inflacją i od początku roku stracił już ponad połowę wartości zachowując się jak typowe ryzykowne aktywo. Sektor kryptowalut nie jest jednak jedynym, który traci. Przecena niektórych technologicznych spółek notowanych na NASDAQ sięga już ponad 90%, a ponad 50% wycen stracili również giganci z Big Tech m.in. Meta Platforms.

Wzrost regulacji może skutkować spadkiem zainteresowania spekulacją ze strony wielorybów zaangażowanych w rynkowe 'zamieszanie’. Z drugiej strony regulacje prawdopodobnie pogrążą wyceny nieuczciwych projektów jednocześnie przyczyniając się do wzrostów fundamentalnie mocnych kryptowalut, do których będzie migrowało zaufanie a wraz z nim kapitał. Przypadek takiej migracji obserwowaliśmy ostatnio m.in. po upadku stablecoina TerraUSD (UST). który stracił korelacje z dolarem. Spadał też dotychczas największy stablecoin Tether (USDT). Zyskały natomiast steblecoiny firm Circle (USDC) i Binance (BUSD), które raportują pokrycie w dolarze.

O ile długoterminowi inwestorzy mogą być raczej spokojni o wyceny kryptowalut mających fundamentalne podstawy do wzrostów jak Bitcoin czy Ethereum tak projekty, które pojawiły się ‘znikąd’ i urosły do kilkunastu czy kilkudziesięciu miliardów kapitalizacji w relatywnie krótkim czasie może czekać brutalne zderzenie z nową, ‘prawdziwszą niż kiedykolwiek’ rzeczywistością.

Na co chorują kryptowaluty?

  • Bitcoin przez chwilę notowany był już poniżej 18 000 USD, Ethereum w okolicach 900 USD;
  • Depozyty klientów w zdecentralizowanych platformach zwykle nie są ubezpieczone a inwestorzy często nie mają wiedzy co dzieje się z zainwestowanymi przez nich kryptowalutami co z kolei nieuchronnie prowadzi do krachów i panik;
  • Przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, Gary Gensler, wskazał rynek kryptowalut jako miejsce  „pełne oszustw, wyłudzeń i nadużyć”;
  • Obecna sytuacja jest korzystna dla wpływowych na rynku kryptowalutowych ‘wielorybów’, którzy zdecentralizowanym kapitałem są w stanie skutecznie manipulować rynkiem i finansować korzystny marketing nawet dla skazanych na pożarcie projektów;
  • Tysiące projektów nigdy nie podlegało żadnemu audytowi zewnętrznej instytucji, a znakomita część z nich nastawiona była na perspektywę szybkich zysków i udanego marketingu, który skutecznie przekonywał rynek do zwiększania inwestycji. Wskazywał na to m.in. Charles Hoskinson z Cardano, który wskazał to jako jedno z największych zagrożeń dla całego sektora;
  • Regulacje potencjalnie mogłyby zakończyć okres ‘dzikiego Zachodu’ na rynku kryptowalut;
  • Problemy piętrzą się przed branżą z uwagi na niekorzystne dla inwestorów środowisko związane z drożejącym pieniądzem (najwyższa podwyżka stóp przez FED). Dodatkowo branża zmaga się z wieloma wewnętrznymi problemami;
  • Branża kryptowalut notuje rekordowe spadki a kapitalizacja wszystkich projektów włącznie z Bitcoinem spadła poniżej 1 bln USD z historycznych szczytów w okolicach 3 bilionów USD osiągniętych w listopadzie 2021 roku;
  • Kontrowersje wokół wciąż zamrożonych wypłat ze zdecentralizowanej platformy kryptowalutowej Celsius (ponad 1 milion klientów), której działania przypominały crypto bank, niewypłacalność lewarującego swoje pozycje bez zabezpieczenia ryzyka funduszu Three Arrows Capital czy problemy sieci Babel wydają przypominają efekt domina po upadku Luny. To właśnie bankructwo UST i Luny sprawiło, że dziś używając słów Warrena Buffetta możemy porównać je  ‘odpływu który pokazał, kto pływa nago’;
  • Spadek zaufania do zdecentralizowanych finansów jest zjawiskiem, które obserwujemy jako efekt upadku Luny i stablecoina UST, które przełożyły się na spadek wiarygodności innych projektów. To właśnie doprowadziło kryptowalutowych inwestorów do ostrożniejszych wyborów inwestycyjnych i weryfikacji pozostałych uczestników rynku, której dramatyczny przebieg obserwujemy.
Komentarze