Bitcoin wraca do łask: instytucje inwestują miliardy w fundusze ETF. Co dalej?

Bitcoin wraca do łask: instytucje inwestują miliardy w fundusze ETF. Co dalej?

Ropa naftowa poszybowała o ponad 40% od momentu wybuchu konfliktu z Iranem, globalne akcje mierzone indeksem MSCI World spadły o około 4%., a złoto, wbrew swojej reputacji, cofnęło się o blisko 5% w ujęciu miesięcznym. A Bitcoin? Wygląda na oazę spokoju. Od początku wojny, gdy w pierwszej reakcji spadł do ok. 63. tys. USD wyraźnie odbił – o niemal 20%. Największa kryptowaluta świata przebiła poziom 74 tysięcy dolarów, a skala wzrostów rośnie od końca lutego.

Mechanika rynku

Z punktu przepływów kapitału trudno mówić tu o przypadku. Rynek pokazuje coś znacznie bardziej uporządkowanego. Każde cofnięcie ceny spotyka się z popytem, który wygląda na dobrze skoordynowany. W dużej mierze stoją za nim instytucje.

W samym marcu fundusze ETF oparte na Bitcoinie notowane w USA przyciągnęły około 1,5 miliarda dolarów świeżego kapitału. To liczba, która dobrze oddaje skalę zainteresowania. Oznacza to, że podaż jest systematycznie absorbowana, szczególnie przez podmioty m.in. wyspecjalizowane fundusze.

Źródło: Bloomberg

Krótkie pozycje napędzają wzrosty

Ciekawym elementem tej układanki są instrumenty pochodne. Przez dłuższy czas rynek był ustawiony defensywnie. Około 1,5 miliarda dolarów opcji sprzedaży skupia się w rejonie 60 tysięcy dolarów, podczas gdy opcje kupna o wartości 1,3 miliarda dolarów koncentrują się przy poziomie 75 tysięcy.

Kiedy inwestorzy zaczęli zamykać zakłady na spadki, uruchomił się dobrze znany mechanizm. Ograniczenie presji zabezpieczającej zmusiło animatorów rynku do dokupowania Bitcoina w celu wyrównania ekspozycji. To właśnie te przepływy w dużej mierze pchnęły cenę w górę.

Po początkowym szoku, gdy 28 lutego po rozpoczęciu bombardowań Iranu przez USA i Izrael Bitcoin spadł do poziomu 63 038 dolarów, rynek szybko się pozbierał. Kolejne wzrosty miały już bardziej uporządkowany charakter. Z czasem jednak sytuacja zaczęła się zmieniać.

To, co początkowo wyglądało na odbicie oparte na realnym pozycjonowaniu inwestorów, coraz bardziej przypomina klasyczny trade momentum. Widać to chociażby po dodatnich stopach finansowania na rynku kontraktów perpetual. Inwestorzy grający na wzrosty płacą tym, którzy obstawiają spadki.

Dodatkowo utrzymuje się premia cenowa na amerykańskiej platformie Coinbase, co wskazuje na silny popyt ze strony inwestorów z USA. W tle pojawiają się też konkretne działania firm. Strategy Inc., znana z długoterminowej strategii akumulacji Bitcoina, ponownie zwiększyła swoje zaangażowanie w kryptowalutę.

Brakuje jednego elementu hossy

Mimo pozytywnego obrazu nie wszystko wygląda idealnie. W obecnym ruchu brakuje wyraźnego wzrostu popytu na opcje kupna, które zwykle towarzyszą silnym, długotrwałym trendom wzrostowym. To sugeruje, że obecne wzrosty są w dużej mierze efektem zamykania wcześniejszych zakładów na spadki, a nie agresywnego budowania nowych pozycji na wzrosty.

Krótki termin wciąż sprzyja optymistom. Scenariusz testu poziomu 80 tysięcy dolarów jest realny. Jednak im dalej w kalendarz, tym więcej znaków zapytania. Coraz częściej pojawia się teza, że obecna fala wzrostowa może zacząć wygasać już w przyszłym miesiącu, a do sierpnia sytuacja może się wyraźnie pogorszyć. Jeśli zabraknie nowego kapitału i świeżych impulsów, rynek może szybko stracić impet.

Bitcoin po raz kolejny udowadnia, że potrafi zaskakiwać. Tym razem nie skalą zmienności, lecz jej brakiem. Pytanie tylko, czy to oznaka dojrzewania rynku, czy jedynie efekt sprzyjającego układu sił, który może zniknąć równie szybko, jak się pojawił.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom