Bitcoin i Ethereum nurkują. Jak nisko mogą upaść? Zapytaliśmy eksperta
Artykuł powstał w ramach współpracy merytorycznej z ekspertami giełdy Bitget.
Na kryptoaktywach znowu nerwowo. Spadek ceny Bitcoina (BTC) poniżej 75 tysięcy dolarów za sztukę oraz Ethereum (ETH) poniżej 2200 USD zbiegł się w czasie z wyraźnym pogorszeniem nastrojów na szerokim spektrum rynków finansowych. Inwestorzy, przyzwyczajeni w ostatnich miesiącach do niemal jednokierunkowych wzrostów, zostali skonfrontowani z klasycznym testem warunków skrajnych, w którym strach, spadająca płynność i reakcje banków centralnych zaczęły wzajemnie się umacniać. Jak nisko możemy zjechać zanim nastąpi ewentualne odbicie?
Kursy BTC i ETH osuwają się z klifu. Ekspert tłumaczy dlaczego
Jak zwraca uwagę Ryan Lee, główny analityk giełdy Bitget, obecne ruchy cenowe nie są oznaką załamania się samych fundamentów rynku kryptowalut. Jego zdaniem mamy do czynienia przede wszystkim z wydarzeniem delewarującym, czyli gwałtownym ograniczaniem pozycji finansowanych dźwignią, które zostało spotęgowane szokiem makroekonomicznym. Kluczową rolę odgrywa tu niepewność wokół przyszłej polityki Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (banku centralnego USA), w tym spekulacje dotyczące nowego prezesa tej instytucji oraz kierunku, w jakim podąży polityka pieniężna w obliczu spowalniającej gospodarki.
Ekspert wskazuje, że wzmocnione negatywne nastroje na kryptoaktywach pojawiły się niemal równolegle z korektą na rynku złota i metali szlachetnych. To ważny sygnał, ponieważ pokazuje, że inwestorzy traktują obecnie wiele klas aktywów jako element jednego, połączonego systemu ryzyka. Gdy pojawiają się obawy o płynność w skali globalnej, kapitał jest wycofywany szerokim frontem, niezależnie od narracji o „bezpiecznej przystani” czy długoterminowym potencjale technologii blockchain.

Kryptowaluty obronią się w długim okresie
Jednocześnie, jak podkreśla Ryan Lee, bazowa siła nabywcza w ekosystemie kryptowalut pozostaje relatywnie solidna. Problemem jest jednak krótkoterminowe ryzyko kaskadowych likwidacji, czyli sytuacji, w której spadki cen automatycznie uruchamiają zamykanie kolejnych pozycji, co jeszcze bardziej pogłębia zmienność. Tego typu mechanizm działa szczególnie silnie w warunkach obniżonej płynności i może prowadzić do gwałtownych, pozornie nieuzasadnionych ruchów cenowych.

W tym kontekście obecna sytuacja jest swego rodzaju stres testem dla całej branży. Pokazuje, jak istotne stają się odporna infrastruktura rynkowa, odpowiednie zarządzanie ryzykiem oraz ograniczanie nadmiernej dźwigni finansowej. Bez tych elementów trudno mówić o długofalowym, zrównoważonym rozwoju rynku kryptowalut, zwłaszcza w świecie, w którym decyzje banków centralnych wciąż wyznaczają rytm globalnych przepływów kapitału.
Perspektywy dla ceny Bitcoina i Ethereum
Analityk Bitget zakłada, że BTC w krótkim terminie może poruszać się w szerokim przedziale od 70 do 80 tysięcy dolarów, przy czym ewentualne spadki mogą być potęgowane przez niską płynność. W przypadku ETH możliwy zakres wahań jest jeszcze szerszy i mieści się między 1800 a 2600 dolarów. Oznaką stabilizacji byłoby odbicie się tzw. indeksu chciwości (Fear & Greed Index), mierzącego nastroje inwestorów, powyżej poziomu 40 oraz wyraźny spadek wolumenu likwidacji. Z kolei dalsze pogorszenie sytuacji mogłoby sygnalizować utrzymujący się odpływ kapitału z giełdowych funduszy ETF typu spot.
W efekcie obecna korekta jawi się nie tyle jako koniec hossy, ile jako bolesny, ale potrzebny reset oczekiwań. Dla części inwestorów jest to lekcja pokory wobec makroekonomii, dla innych przypomnienie, że kryptowaluty – mimo swojej odrębnej narracji – wciąż funkcjonują w tym samym globalnym systemie finansowym, co tradycyjne rynki.

