Prognoza JPMorgan uderza w rynki – a Bitcoin i tak wie swoje
Prognozy dotyczące polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych wywołują obecnie spore poruszenie na rynkach finansowych, a najnowsze analizy JPMorgan rzucają nowe światło na przyszłość stóp procentowych.
Eksperci z największego banku świata przewidują, że kolejnym ruchem Rezerwy Federalnej nie będzie obniżka, lecz podwyżka kosztu pieniądza, co stoi w wyraźnej sprzeczności z rynkowym optymizmem. Według analityków JPMorgan Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie w przedziale od 3,5 procent do 3,75 procent przez cały bieżący rok, a pierwsza podwyżka o 25 punktów bazowych nastąpi dopiero w trzecim kwartale 2027 roku.
Taki scenariusz jest dużym zaskoczeniem dla inwestorów, którzy bazując na notowaniach kontraktów terminowych CME, wyceniają obecnie dwie obniżki stóp jeszcze w tym roku. Rozbieżność między oczekiwaniami rynku a prognozami bankowymi wynika z odmiennej oceny kondycji rynku pracy oraz tempa procesów dezinflacyjnych w amerykańskiej gospodarce. JPMorgan zakłada bowiem, że rynek pracy ulegnie zacieśnieniu już w drugim kwartale, a spadek inflacji będzie przebiegał niezwykle powolnie, co zmusi decydentów do utrzymania restrykcyjnej polityki przez znacznie dłuższy czas.
Perspektywy dla Bitcoina i pozostałych kryptowalut w obliczu decyzji Fed
Sytuacja ta budzi szczególne emocje wśród inwestorów operujących na rynku cyfrowych aktywów, dla których poziom stóp procentowych jest kluczowym wskaźnikiem płynności. Bitcoin często postrzegany jest jako barometr globalnej płynności finansowej, dlatego wszelkie sygnały dotyczące wyższych stóp procentowych są zazwyczaj przyjmowane z rezerwą. Mimo jastrzębiego stanowiska bankierów wielu branżowych optymistów liczy na to, że zmiana na stanowisku szefa Rezerwy Federalnej po zakończeniu kadencji Jerome’a Powella w maju przyniesie bardziej łagodne podejście do polityki monetarnej.
Na platformie X pojawiają się liczne opinie wskazujące, że rynek może nie wytrzymać tak długiego okresu wysokich stóp, co ostatecznie zmusi Fed do kapitulacji i wcześniejszych cięć. Znany analityk rynkowy Michaël van de Poppe sugeruje w swoich wpisach, że choć makroekonomia wydaje się surowa, to cykle płynnościowe zazwyczaj faworyzują aktywa ryzykowne w dłuższym terminie.
Jednocześnie Lukman Otunuga z FXTM podkreśla, że mimo trudnego początku roku Bitcoin może zaliczyć spektakularny powrót dzięki malejącej podaży aktywnej oraz ewentualnym zmianom w nastrojach globalnych inwestorów.
Nadzieje inwestorów kontra twarde dane ekonomiczne
Obecna wycena Bitcoina oscyluje w granicach 92 065,76 USD, co pokazuje dużą odporność sektora na niepewność płynącą z raportów bankowych. Inwestorzy bacznie obserwują rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych, która według niektórych wzorców technicznych może wzrosnąć w kierunku 6 procent, co stanowiłoby poważne wyzwanie dla wyceny Ethereum oraz innych alternatywnych projektów. JPMorgan zaznacza jednak, że ich prognozy nie są wyryte w kamieniu i mogą ulec zmianie, jeśli nastąpi gwałtowne osłabienie rynku pracy lub szybszy od oczekiwań spadek inflacji. Inne giganty bankowe, takie jak Goldman Sachs i Barclays, również zrewidowały swoje oczekiwania po ostatnich danych o bezrobociu, przesuwając spodziewane terminy obniżek na drugą połowę roku. To pokazuje, jak dynamiczna i nieprzewidywalna pozostaje obecna sytuacja makroekonomiczna, w której każda kolejna publikacja danych z USA może całkowicie zmienić sentyment na giełdach.
Dla posiadaczy kryptowalut kluczowe pozostaje pytanie, czy rynek zdoła utrzymać impet wzrostowy w środowisku, gdzie tani pieniądz może nie pojawić się tak szybko, jak pierwotnie zakładano. Historia uczy jednak, że Bitcoin potrafi zaskakiwać analityków właśnie wtedy, gdy prognozy gigantów z Wall Street stają się najbardziej pesymistyczne.

