„Banana zone” wciąż możliwe? Kurs może jeszcze wystrzelić do 140 000$
Bitcoin stracił w ostatnich miesiącach impet. Kurs wyraźnie spadł, a nastroje inwestorów stały się nerwowe. Mimo to znany makroanalityk i były menedżer z Goldman Sachs, Raoul Pal, twierdzi, że cena może szybko wrócić na wzrostową ścieżkę. W podcaście Coinbureau wskazał konkretne czynniki, które jego zdaniem mogą wynieść Bitcoina nawet do 140 000 dolarów.
Załóż konto na MEXC i handluj z dźwignią do x200. Odbierz 20% zniżki na opłaty oraz do 10 000$ bonusu.
Bitcoin niedowartościowany względem płynności
Pal uważa, że obecna cena nie odzwierciedla globalnej płynności. Według niego Bitcoin jest dziś wyceniany z dużym dyskontem. W przeszłości podobne luki pojawiały się już kilkukrotnie.
Jednak rynek szybko je zamykał. Ceny rosły dynamicznie i agresywnie. Dlatego ekspert spodziewa się podobnego scenariusza w nadchodzącym roku.
Kluczową rolę odgrywa polityka w USA. Republikanie stoją przed wyborami śródokresowymi. Dlatego będą chcieli poprawić sytuację gospodarczą. To może oznaczać większą płynność w systemie finansowym.
Pal wskazuje możliwe zmiany regulacyjne dla banków. Instytucje mogłyby przejmować więcej długu publicznego bez ograniczania bilansu. To zwiększyłoby elastyczność rządu w finansowaniu deficytu. W efekcie więcej pieniędzy trafiłoby na rynki.
Słabszy dolar i efekt „bananowej strefy”
Ekspert zwraca też uwagę na spadające saldo Treasury General Account. Gdy rachunek rządu maleje, środki zwykle trafiają do gospodarki. To poprawia warunki płynnościowe.
W dodatku dolar osłabił się wobec innych walut. To często prowadzi do łagodniejszych warunków finansowych. A to sprzyja aktywom ryzykownym, w tym kryptowalutom.
Pal uważa, że wzrost zaufania może przyspieszyć akcję kredytową. Pomogą w tym bodźce fiskalne i ulgi podatkowe. Możliwe są też inwestycje w centra danych i energetykę. Historycznie Bitcoin radził sobie najlepiej, gdy rosła płynność i oczekiwania wzrostu.
Zdaniem analityka październikowy krach był zbyt głęboki względem fundamentów. Rynek kryptowalut wciąż nie ma silnych mechanizmów ochronnych. Dlatego reakcja była przesadzona.
Pal mówi o tzw. „bananowej strefie”. To końcowa faza cyklu, gdy kurs rośnie wykładniczo. Taka dynamika pojawia się przy napływie kapitału instytucjonalnego. Według niego ten etap rozpocznie się dopiero po przekroczeniu 100 000 dolarów. Finał tej fazy może przynieść poziom 140 000 dolarów za BTC.