Wielka migracja tysięcy satelitów. Starlink zbliża się do ziemi
Wraz z początkiem 2026 r. firma SpaceX rozpoczęła proces masowej migracji satelitów systemu Starlink na niższe orbity. Proces ma dotyczyć około 4,4 tys. urządzeń, co przekłada się na mniej więcej połowę aktualnej konstelacji, która liczy niemal 9400 aktywnych urządzeń na orbicie okołoziemskiej. Satelity dotychczas krążące na wysokości około 550 km zostaną stopniowo przesunięte na poziom 480 km. Proces ma potrwać cały rok i jest koordynowany z innymi operatorami satelitarnymi, aby minimalizować ryzyko zakłóceń.
Konieczność obniżenia orbit wynika z rosnącej zatłoczenia przestrzeni kosmicznej. Pod koniec 2025 roku w obiegu znajdowało się ponad 14 tys. aktywnych satelitów różnych państw i firm, z czego jedna trzecia należała do Starlinka. Obniżenie wysokości ma zwiększyć bezpieczeństwo, redukując prawdopodobieństwo kolizji.
Operacja została przyspieszona po niedawnym incydencie z chińskimi satelitami, w toku którego doszło do bliskiego wyminięcia się obiektów orbitalnych. Choć sama decyzja o migracji satelitów nie wypływała wyłącznie jej własnej inicjatywy, SpaceX twierdzi, że nowa konfiguracja pozwoli na szybszą deorbitację zużytych jednostek, co skróci czas ich przebywania w kosmosie po zakończeniu misji z kilku lat do miesięcy.
System Starlink, uruchomiony w 2019 roku, zapewnia globalny dostęp do internetu satelitarnego, obsługując obecnie ponad 3 mln użytkowników w 100 krajach. Konstelacja składa się z satelitów o masie od 260 do 800 kg, wyposażonych w napęd jonowy umożliwiający manewry orbitalne.
Obniżenie orbit może poprawić parametry usługi, takie jak opóźnienie sygnału, spadające poniżej 20 ms w optymalnych warunkach. Jednak operacja wymaga zużycia paliwa na pokładzie satelitów, co skraca ich żywotność operacyjną, szacowaną na 5-7 lat.
Starlink w coraz ciaśniejszym otoczeniu
W kontekście globalnym, rosnąca liczba satelitów – od 2200 w 2019 roku do obecnych 14 tys. – budzi obawy o tzw. „zrównoważony rozwój kosmosu”. Pod tym eufemizmem należy rozumieć po prostu chaos w najbliższym sąsiedztwie ziemi, zatłoczenie orbity kosmicznymi śmieciami i wrakami oraz coraz większe niebezpieczeństwo kolizji czy zakłóceń komunikacji.
Międzynarodowa Unia Telekomunikacyjna (ITU), która wespół z agencją NASA monitorują zatłoczenie, wymaga od operatorów przedstawiania planów deorbitacji wynoszonych jednostek. SpaceX, jako lider rynku z 60 proc. udziałem w segmencie aktywnych satelitów niskoorbitalnych (LEO – low-earth orbit), musi też uwzględnić zarządzenie FCC, która zatwierdziła obniżenie orbit w grudniu 2025 roku.
Firma planuje dalszą ekspansję konstelacji do 42 tys. satelitów, co wymaga inwestycji rzędu 10 mld dolarów rocznie
