Trump chce całkowitej kontroli nad AI. Nasdaq przestraszył się Waszyngtonu?

Trump chce całkowitej kontroli nad AI. Nasdaq przestraszył się Waszyngtonu?

Sztuczna inteligencja narzędziem w rękach polityków? Wiele wskazuje na to, że technologia ta zaczyna być traktowana jako sprawa wagi państwowej. Najnowsze informacje z Waszyngtonu sugerują, że Stany Zjednoczone chcą przejąć niemal pełną kontrolę nad globalnym przepływem najważniejszego paliwa dla AI, czyli zaawansowanych chipów.

Nowy system licencji dla chipów AI w USA

Administracja Donalda Trumpa pracuje nad nowymi regulacjami, które mogłyby objąć licencjami praktycznie wszystkie eksporty procesorów AI. W praktyce oznaczałoby to, że sprzedaż najbardziej zaawansowanych układów – produkowanych m.in. przez Nvidię czy AMD – w wielu przypadkach wymagałaby zgody amerykańskiego rządu.

Informacje o projekcie wywołały nerwowość na rynkach. Akcje spółek z sektora półprzewodników zaczęły spadać. Inwestorzy z kolei zadają sobie pytanie: czy Waszyngton aspiruje do bycia globalnym „strażnikiem” infrastruktury AI?

Z projektu regulacji wynika, że system kontroli eksportu miałby działać wielopoziomowo. W przypadku mniejszych zamówień firmy mogłyby przechodzić uproszczoną procedurę. Jednak największe projekty infrastruktury AI wymagałyby już bezpośredniej zgody władz USA.

Przykładem takiej skali jest instalacja ponad 200 tysięcy najnowszych procesorów Nvidia GB300 w jednym kraju i w jednej firmie. Przy takich projektach w proces zatwierdzania miałby zostać zaangażowany nie tylko regulator handlu, ale także rząd kraju, który chce zbudować infrastrukturę AI.

Dostęp do potężnych centrów danych mógłby zostać powiązany z zobowiązaniami bezpieczeństwa, a nawet inwestycjami w amerykański sektor technologiczny. Coś za coś.

AI jako nowa broń geopolityczna

W tle tych działań znajduje się przede wszystkim rywalizacja z Chinami. Waszyngton od lat ogranicza dostęp Pekinu do zaawansowanych technologii. Za wszelką cenę stara się spowolnić rozwój chińskiej sztucznej inteligencji.

Jednocześnie administracja Trumpa nie zamierza wracać do wcześniejszego modelu kontroli eksportu wprowadzonego przez administrację Joe Bidena. Tamte regulacje – znane jako tzw. AI diffusion rule – były krytykowane przez Republikanów jako zbyt restrykcyjne dla amerykańskich firm technologicznych.

Nowa strategia ma być inna. Zamiast sztywnych limitów eksportowych będzie system globalnych licencji, który pozwoli Waszyngtonowi decydować, gdzie i w jakiej skali budowana jest infrastruktura AI.

Globalny wyścig o moc obliczeniową

Dla wielu państw oznacza to poważny dylemat. Chcesz budować ogromne centra danych i rozwijać własną sztuczną inteligencję? Masz dziś dwa wybory: kupować chipy od amerykańskich firm, takich jak Nvidia, albo sięgać po mniej zaawansowane rozwiązania z Chin.

To sprawia, że kontrola nad chipami zaczyna przypominać kontrolę nad ropą naftową w XX wieku. Kto ma dostęp do mocy obliczeniowej, ten ma przewagę w wyścigu.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!