Tesla jak Netflix. Elon Musk kasuje dożywotnie FSD i przechodzi na abonament

Tesla jak Netflix. Elon Musk kasuje dożywotnie FSD i przechodzi na abonament

Tesla oficjalnie kończy z jedną z najbardziej charakterystycznych opcji w swojej ofercie. Od 14 lutego system Full Self-Driving nie będzie już dostępny w formie jednorazowego zakupu za 8 tys. dolarów. Jedyna droga? Abonament za 99 dolarów miesięcznie. Decyzję potwierdził sam Elon Musk, nie podając żadnego uzasadnienia. To duża zmiana dla właścicieli Tesli w USA, którzy do tej pory mogli „kupić spokój” jednym przelewem. Teraz FSD staje się usługą, z której można… wypaść w każdej chwili. Jak z Netfliksa czy Amazon Prime, kiedy na Twojej karcie płatniczej zabraknie środków.

Tesla zmienia zasady gry. Elon Musk kasuje „dożywotnie” FSD – kierowcy będą płacić co miesiąc

Dodajmy, że zmiana modelu sprzedaży nie dzieje się w próżni. Amerykańska NHTSA prowadzi śledztwo obejmujące 2,88 mln pojazdów Tesli, po ponad 50 zgłoszeniach naruszeń bezpieczeństwa i serii wypadków z udziałem FSD.

To właśnie presja regulatorów może być jednym z powodów, dla których Tesla przechodzi na model subskrypcyjny. Łatwiejszy do modyfikacji, wyłączania i aktualizacji w razie problemów prawnych.

Mimo marketingowej nazwy, FSD nadal nie jest autonomią. Tesla coraz mocniej to podkreśla, dodając do nazwy słowo „Supervised”. Kierowca musi być czujny, gotowy do reakcji i formalnie odpowiada za wszystko, co wydarzy się na drodze.

System rozwija funkcje znane z Autopilota:
– utrzymywanie pasa,
– przyspieszanie i hamowanie,
– zmiana pasów,
– reagowanie na sygnalizację świetlną w miastach.

Tesla przyznaje, że wersja bez nadzoru istnieje, ale używana jest wyłącznie wewnętrznie, do przemieszczania aut po terenach fabryk i parkingach logistycznych.

Nie każdy właściciel Tesli może po prostu kliknąć „kup”. Subskrypcja FSD wymaga komputera FSD 3.0 lub nowszego i aktywnego Autopilota lub Enhanced Autopilota. Co ważne: abonament nie obejmuje modernizacji sprzętu. Jeśli auto nie spełnia wymagań. Właściciel musi zapłacić za upgrade osobno.

Co to oznacza w praktyce?

Producent wyraźnie idzie w stronę modelu usługowego, gdzie software ma generować stały, przewidywalny cash flow. Dla użytkowników oznacza to jedno: brak „własności” FSD i stały koszt, jeśli chcą korzystać z funkcji, które wciąż nie są w pełni autonomiczne.

I choć Musk od lat obiecuje „prawdziwe self-driving”, na razie Tesla sprzedaje coś innego.
Wizję pełnej autonomii w miesięcznych ratach.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!