„Sztuczna inteligencja to szaleństwo”. Ekspert miażdży projekty OpenAI
„AI to szaleństwo”. Tak wprost zaczyna swoją analizę Michael Hiltzik – laureat nagrody Pulitzera z „Los Angeles Times”, opisując kulisy fiaska współpracy Disneya z OpenAI. I nawet jeśli jesteś wielkim zwolennikiem nowych technologii, to pod pewnymi względami trudno się z tym twierdzeniem nie zgodzić. Hiltzik nie charakteryzuje AI jako przełomu technologicznego, czy kolejnego kroku w ewolucji , ale jako coś znacznie bardziej chaotycznego. Wyścig, w którym firmy próbują wskoczyć na trend, zanim zrobią to konkurenci. Bez pełnego zrozumienia, bez dopracowanych fundamentów, za to z ogromnymi oczekiwaniami. I właśnie w takim klimacie – zdaniem Hiltzika – narodził się projekt na linii Disney-OpenAI.
Disney i OpenAI? Projekt większy w PR niż w rzeczywistości
Jeszcze w grudniu wszystko wyglądało imponująco. Bob Iger i Sam Altman zapowiadają współpracę, która ma zmienić sposób, w jaki powstaje rozrywka. Użytkownicy mają tworzyć własne sceny z postaciami Disneya, budować historie i wchodzić w świat filmów jak nigdy wcześniej.
Problem w tym, że – jak zauważa Hiltzik – za tymi zapowiedziami nie stoi żadna realna infrastruktura. Brak formalnych umów. Brak przepływu pieniędzy czy gotowego modelu działania. Projekt funkcjonował bardziej jako wizja niż jako produkt. Dlatego moment zamknięcia Sory jego zdaniem to żadna sensacja.

AI produkuje treści. Ale czy ktoś chce je oglądać?
Hiltzik zwraca uwagę na jeszcze jeden kluczowy element: odbiór. Początkowy entuzjazm użytkowników szybko opadł. Treści generowane przez AI zaczęły być postrzegane jako schematyczne, pozbawione charakteru i emocji. W branży pojawiło się nawet określenie „AI slop”, opisujące masową produkcję nijakiego contentu.
I to może być największy problem całej technologii w kontekście rozrywki. Bo obraz można wygenerować. Historię już znacznie trudniej.
W tle rośnie napięcie między branżą kreatywną a firmami technologicznymi. Jak podkreśla Hiltzik, twórcy od początku widzieli w takich projektach zagrożenie – nie tylko dla swoich miejsc pracy, ale też dla samej idei autorstwa. Współpraca Disneya z OpenAI tylko te obawy pogłębiła. Paradoks polega na tym, że Disney jednocześnie pozywa firmy AI za naruszenia praw autorskich, a z drugiej strony próbuje z nimi współpracować.
Przeczytaj więcej najnowszych informacji na temat OpenAI:
Nowe informacje w sprawie Sory. OpenAI paliło milion dolarów dziennie i zamknęło projekt
Problemy wykraczają poza Hollywood
Analiza Hiltzika nie zatrzymuje się na branży rozrywkowej. Wskazuje on, że AI zawodzi również w innych obszarach – od e-commerce po rozwój oprogramowania. Niższe konwersje, błędy systemowe, problemy operacyjne. To wszystko zaczyna podważać narrację o „rewolucyjnej efektywności”. AI miało upraszczać procesy, a zdaniem autora coraz częściej je komplikuje.
Dla Hiltzika historia fiaska umowy Disney-OpenAI to symboliczny moment. Oczywiście nie końca AI, ale końca bezkrytycznego nią zachwytu na każdym polu. Moment, w którym branża zaczyna rozumieć, że technologia sama w sobie nie wystarczy. Bo doskonałość pozbawiona ludzkiego pierwiastka jest odrzucająca.
