Po Zatoce Perskiej pływa właśnie wielki, niszczycielski laser. Czym jest HELIOS?

Po Zatoce Perskiej pływa właśnie wielki, niszczycielski laser. Czym jest HELIOS?

Na wodach Zatoki Perskiej pojawiła się broń, która jeszcze kilka lat temu kojarzyła się Polakom wyłącznie z filmami science fiction. Amerykańska marynarka wojenna rozmieściła na jednym ze swoich niszczycieli system laserowy HELIOS. Nagrania przedstawiające nową technologię opublikowało Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych, czyli United States Central Command (CENTCOM). Według źródeł bliskich Pentagonu system ma już brać aktywny udział w operacjach związanych z trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Wielki laser na wodach w Zatoce Perskiej

HELIOS to skrót od High Energy Laser with Integrated Optical-dazzler and Surveillance, czyli wysokiej energii laser zintegrowany z systemem oślepiania optycznego i obserwacji. Jest to nowoczesna broń energetyczna opracowana dla amerykańskiej marynarki wojennej i montowana na niszczycielach klasy Arleigh Burke.

W lutym 2026 roku, jeszcze przed rozpoczęciem działań zbrojnych, podczas testów bojowych laser miał zestrzelić cztery drony w trakcie prób operacyjnych. Informację tę potwierdził magazyn branżowy United States Naval Institute Proceedings.

Nie jest jednak oficjalnie potwierdzone, czy system ma już na swoim koncie potwierdzone zestrzelenia w trakcie trwających działań wojennych w Iranie i okolicach. Wiadomo natomiast, że broń została rozmieszczona w regionie i że jest operacyjna. System skierowany jest w tę samą przestrzeń powietrzną, przez którą Iran wysyła duże liczby dronów i rakiet w stronę celów w regionie.

Amerykańska odpowiedź na tanie irańskie drony

Znaczenie tej technologii nie polega jednak wyłącznie na jej skuteczności bojowej, ale przede wszystkim na ekonomii prowadzenia wojny. Tradycyjne systemy obrony powietrznej są bowiem bardzo drogie w użyciu. Jedna rakieta przechwytująca w systemie Patriot kosztuje od 3 do 4 milionów dolarów. Jeszcze droższe są pociski systemu THAAD, czyli Terminal High Altitude Area Defense, których koszt szacuje się na około 10 milionów dolarów za sztukę.

Tymczasem według danych z regionu Zjednoczone Emiraty Arabskie przechwyciły od początku konfliktu już ponad 755 dronów oraz 172 pociski balistyczne. Nawet przy ostrożnych szacunkach oznacza to wydatki liczone w miliardach dolarów w bardzo krótkim czasie.

Laser działa według zupełnie innej logiki. System HELIOS wykorzystuje energię elektryczną produkowaną przez generatory okrętu. Nie wymaga pocisków, magazynów amunicji ani statków zaopatrzeniowych. W praktyce koszt jednego „strzału” sprowadza się do samej, stosunkowo taniej zużytej energii elektrycznej.

Ma to ogromne znaczenie w starciu z tanimi dronami bojowymi, takimi jak irańskie bezzałogowce typu Shahed. Ich koszt szacowany jest na około 30 tysięcy dolarów za sztukę. W klasycznej obronie powietrznej oznacza to sytuację, w której obrońca musi wydać miliony dolarów, aby zniszczyć stosunkowo tani cel.

I to właśnie na asymetrii kosztowej opiera się strategia użycia dronów w wielu współczesnych konfliktach. Atakujący wysyła duże liczby tanich bezzałogowców, zmuszając przeciwnika do używania bardzo drogich rakiet przechwytujących. W efekcie nawet skuteczna obrona generuje ogromne koszty finansowe.

Broń laserowa może odwrócić tę logikę. Jeśli systemy energii skierowanej będą w stanie przechwytywać znaczną część nadlatujących dronów, przewaga kosztowa atakującego zacznie zanikać. W takiej sytuacji masowe użycie tanich dronów przestaje być strategią równie skuteczną jak dotychczas.

Obecny konflikt może być pierwszym poważnym sprawdzianem bojowym dla tej technologii. Jeśli broń laserowa okaże się skuteczna w realnych warunkach pola walki, może to oznaczać początek nowej epoki w systemach obrony powietrznej.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!