Grafiki „wyplute” przez AI – nieobjęte prawem autorskim. Precedensowy brak decyzji

Grafiki „wyplute” przez AI – nieobjęte prawem autorskim. Precedensowy brak decyzji

Czy wszechobecne prawa autorskie obowiązują w przypadku treści, które ktoś wygeneruje sobie za pomocą botów AI? Wygląda na to, że nie. W poniedziałek Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odmówił przyznania writ of certiorari (tj. przyjęcia apelacji do rozpatrzenia) w sprawie dotyczącej rejestracji praw autorskich do utworu wizualnego wygenerowanego autonomicznie przez sztuczną inteligencję. Decyzja ta kończy wieloletni spór, zainicjowany przez Stephena Thalera, informatyka z St. Charles w stanie Missouri.

W 2018 roku Thaler złożył wniosek o rejestrację praw autorskich do obrazu zatytułowanego „A Recent Entrance to Paradise”, wskazując jako autora swój system sztucznej inteligencji o nazwie DABUS (Device for the Autonomous Bootstrapping of Unified Sentience). Po czterech latach deliberacji, w 2022 roku, Urząd Praw Autorskich Stanów Zjednoczonych (U.S. Copyright Office) odrzucił jednak wniosek, argumentując, że przedmiot ochrony autorskiej musi posiadać ludzkiego twórcę. Thaler, naturalnie, się z tym nie zgodził, składając stosowny pozew.

Decyzję Urzędu w 2023 roku podtrzymał jednak federalny sąd okręgowy w Waszyngtonie, który określił wymóg ludzkiego autorstwa jako podstawowy element systemu praw autorskich. W 2025 roku Sąd Apelacyjny dla Dystryktu Kolumbii (U.S. Court of Appeals for the District of Columbia Circuit). czyli tego obejmującego miasto Waszyngton, także potwierdził to orzeczenie, wskazując, że ustawa o prawie autorskim z 1976 roku oraz precedensy jednoznacznie odnoszą pojęcie „autora” do osoby fizycznej. Także i z tym orzeczeniem Thaler się nie pogodził.

Argumentował, że to on jest twórcą dzieła. I nawet jeśli użył w tym celu narzędzi wykorzystujących AI, to są to właśnie narzędzia. Reprezentujący federalny Departament Sprawiedliwości Radca Generalny (Solicitor General) wskazywał natomiast na podobne argumenty, co sądy niższej instancji – mianowicie, że liczne przepisy ustawy o prawie autorskim wskazują na ludzkiego autora, a nie bezduszną maszynę. I wnosił o pozostawienie sprawy bez rozpatrzenia. Jak ogłoszono w poniedziałek, Sąd Najwyższy przychyli się do tego wniosku, nie przyjmując odwołania, co oznacza pozostawienie w mocy orzeczeń sądów niższych instancji.

W rezultacie „A Recent Entrance to Paradise” pozostaje bez ochrony autorskiej. Decyzja ta, mimo że formalnie nie ma charakteru wyroku precedensowego, ma wszelkie szanse ukształtować amerykańską jurysprudencję w sprawie praw autorskich dotyczących efektów pracy AI. Potencjalnie – o gigantycznych konsekwencjach prawnych i finansowych, a także o zasięgu daleko wykraczającym poza USA, zważywszy, że stamtąd pochodzi większość obecnych na rynku botów AI.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!