Z ostatniej chwili: Tragiczne dane CB z USA. 'Coś pękło, tak źle nie było od 12 lat’. Wall Street reaguje

Z ostatniej chwili: Tragiczne dane CB z USA. 'Coś pękło, tak źle nie było od 12 lat’. Wall Street reaguje

Styczniowy odczyt indeksu zaufania konsumentów Conference Board przyniósł wyraźny sygnał ostrzegawczy dla amerykańskiej gospodarki. Główna miara spadła do poziomu 84,5 punktu, co oznacza najniższy wynik od maja 2014 roku i poziom wyraźnie gorszy nie tylko od rynkowych prognoz, lecz także od minimów obserwowanych w czasie pandemii.

Skala spadku sugeruje, że pozornie stabilny obraz gospodarki USA zaczyna pękać. Jeszcze w grudniu wskaźnik utrzymywał się powyżej 94 punktów. Miesięczny spadek o niemal 10 punktów należy do jednych z najsilniejszych ruchów w historii tej seri. Trudno go uznać za przypadkowy szum statystyczny.

Dla Wall Street to potwierdzenie 'gołębiej narracji’ o zmianie stanowiska w Fed na bardziej gołębie, toteż wzrosty na Nasdaq czy S&P 500 po niskim odczycie nie powinny dziwić.

Oczekiwania konsumentów w wyraźnym odwrocie

Najbardziej niepokojąca część raportu dotyczy komponentu oczekiwań. Subindeks mierzący nastroje dotyczące przyszłej sytuacji gospodarczej i rynku pracy obniżył się do 65,1 punktu, schodząc głęboko poniżej poziomu, który historycznie bywał zapowiedzią spowolnienia gospodarczego.

Jednocześnie pogorszeniu uległa percepcja rynku pracy. Odsetek respondentów oceniających dostępność miejsc pracy jako „dobrą” spadł do 23,1 proc., podczas gdy rośnie udział tych, którzy twierdzą, że pracę trudno znaleźć.

Tego typu zmiany zwykle wyprzedzają realne pogorszenie danych z rynku pracy, a nie odwrotnie. Co istotne, spadek zaufania nie koncentruje się wyłącznie na przyszłości. Komponent opisujący obecną sytuację także obniżył się, choć w mniejszym stopniu, co sugeruje, że konsumenci zaczynają odczuwać presję tu i teraz.

Konsumpcja napędzana przez zamożnych

Raport Conference Board dobrze wpisuje się w narastającą od miesięcy tezę o coraz większym rozwarstwieniu amerykańskiej konsumpcji. Dane z sektora usług i handlu detalicznego pokazują, że wydatki utrzymują się głównie dzięki gospodarstwom o wyższych dochodach, podczas gdy klasa średnia i niższe segmenty społeczeństwa stopniowo ograniczają zakupy.

Potwierdzają to wypowiedzi spółek notowanych na giełdzie. Linie lotnicze oraz sieci gastronomiczne sygnalizują wyraźnie lepszą sprzedaż produktów i usług z segmentu premium przy jednoczesnej słabości oferty masowej. To obraz gospodarki, która formalnie rośnie, ale coraz mniej równomiernie.

Taki model wzrostu bywa trwały tylko przez ograniczony czas. Gdy presja kosztowa i niepewność dotycząca zatrudnienia przenikają do szerokiego grona konsumentów, popyt zaczyna hamować. Zwykle robi to w nieliniowy sposób.

Konsument nie ruszy na zakupy?

Historycznie odczyty zaufania konsumentów na poziomach zbliżonych do obecnych pojawiały się rzadko i zwykle towarzyszyły okresom wyraźnego spowolnienia gospodarczego lub zwiększonego ryzyka recesji. Co istotne, indeks częściej pełnił rolę wskaźnika wyprzedzającego niż reaktywnego. Nawet jeśli twarde dane makro pozostają relatywnie solidne, psychologia gospodarstw domowych ulega pogorszeniu. To może zapowiadać niższe wydatki.

Słabość nastrojów konsumenckich znalazła szybkie odzwierciedlenie na rynku walutowym. Dolar amerykański znalazł się pod presją, a indeks USD zniżkował do najniższych poziomów od wielu lat. Euro, funt oraz waluty surowcowe wyraźnie zyskały. Inwestorzy zaczynają dyskontować słabsze perspektywy wzrostu w USA oraz potencjalnie bardziej łagodną ścieżkę polityki monetarnej.

W tym samym czasie napłynęły dane z oddziału Rezerwy Federalnej w Richmond, pokazujące lekką poprawę w przemyśle i usługach. Indeksy aktywności nadal pozostają na ujemnych poziomach, lecz ich dynamika sugeruje stabilizację.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!