Z ostatniej chwili: Fatalne dane PKB USA, inflacja w dół. Bitcoin i indeksy reagują. Odbicie na giełdach?
Publikacja danych inflacyjnych zbiegła się z trudnym momentem dla rynków finansowych. Amerykańskie giełdy próbują odbijać po kilku słabszych sesjach, ale szeroki rynek akcji zmierza w kierunku trzeciego z rzędu tygodnia spadków. W piątek indeks Dow Jones wzrósł o około 0,9 proc., S&P 500 zyskał 0,6 proc., a Nasdaq Composite około 0,4 proc.. Mimo tego odbicia tygodniowy bilans pozostaje słaby. Indeks S&P 500 zmierza do spadku o 0,5 proc., a Dow o około 1 proc..
Dużym czynnikiem niepewności pozostaje rynek energii. Ceny ropy w ostatnich dniach gwałtownie rosły z powodu napięć geopolitycznych związanych z konfliktem z Iranem oraz groźbą długotrwałego zamknięcia Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Po danych Bitcoin wzrósł do ponad 73 tys. USD, a dolar osłabił się. Powód? Gospodarka USA wyraźnie zwolniła pod koniec 2025 roku
PKB nie kłamie. USA spowalnia?
Nowe, skorygowane dane pokazują, że amerykańska gospodarka weszła w 2026 rok z dużo słabszym impetem niż wcześniej sądzono. Według drugiego szacunku Biura Analiz Ekonomicznych realny PKB w czwartym kwartale 2025 roku wzrósł w tempie annualizowanym zaledwie o 0,7 proc.. To ogromne spowolnienie w porównaniu z 3. kwartałem, kiedy gospodarka rosła w tempie aż 4,4 proc.
Co więcej, najnowsza rewizja była wyraźnie pesymistyczna. Tempo wzrostu zostało obniżone o 0,7 punktu procentowego względem wstępnego odczytu, głównie z powodu słabszych danych o eksporcie, konsumpcji, wydatkach rządowych oraz inwestycjach.
Struktura wzrostu pokazuje gospodarkę działającą na kilku różnych prędkościach. Z jednej strony wciąż rosły wydatki konsumentów oraz inwestycje prywatne, które pozostały głównymi motorami aktywności gospodarczej. Z drugiej strony wyraźnie spadły wydatki rządowe oraz eksport, co mocno obniżyło końcowy wynik PKB. Dodatkowo import zmniejszył się, ale w mniejszym stopniu niż wcześniej zakładano.
Ciekawym wskaźnikiem kondycji wewnętrznej gospodarki jest tzw. real final sales to private domestic purchasers, czyli suma konsumpcji i prywatnych inwestycji. W czwartym kwartale wzrosła ona o 1,9 proc., jednak wynik ten również został skorygowany w dół – o 0,5 punktu procentowego względem wcześniejszych szacunków.
Równocześnie presja cenowa w gospodarce pozostawała zauważalna. Indeks cen zakupów krajowych brutto wzrósł o 3,8 proc., czyli nieco więcej niż pierwotnie raportowano. Wskaźnik inflacji PCE za czwarty kwartał wyniósł 2,9 proc., natomiast inflacja bazowa (bez żywności i energii) osiągnęła 2,7 proc.
Całość tych danych sugeruje, że amerykańska gospodarka w drugiej połowie 2025 roku zaczęła wyraźnie tracić dynamikę. Wzrost wciąż był dodatni, ale jego struktura stawała się coraz bardziej nierówna, a główny ciężar utrzymania aktywności gospodarczej spoczywał na konsumentach i prywatnych inwestycjach.
Inflacja nie odpuszcza, ale tempo wzrostu lekko hamuje
Styczniowe dane o inflacji w Stanach Zjednoczonych pokazują gospodarkę, która wciąż walczy z uporczywą presją cenową. Najważniejszy dla Rezerwy Federalnej wskaźnik inflacji, czyli indeks wydatków konsumpcyjnych PCE, wzrósł w styczniu o 0,3 proc. miesiąc do miesiąca i 2,8 proc. rok do roku. To wynik zgodny z oczekiwaniami rynku i nieco niższy od grudniowego tempa 2,9 proc. r/r.
Większym problemem pozostaje inflacja bazowa. Po wyłączeniu żywności i energii ceny wzrosły o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym oraz 3,1 proc. rok do roku. To poziom nadal wyraźnie powyżej celu Fed wynoszącego 2 proc. i sygnał, że proces dezinflacji w USA jest znacznie wolniejszy, niż jeszcze kilka kwartałów temu zakładali ekonomiści.
Dla banku centralnego jest to szczególnie istotne, bo to właśnie wskaźnik bazowy najlepiej pokazuje trwałą presję cenową w gospodarce.
Dochody rosną szybciej niż konsumpcja
Równocześnie raport o dochodach i wydatkach gospodarstw domowych pokazuje, że Amerykanie zaczęli nowy rok z mocniejszym bilansem finansowym. Dochody osobiste wzrosły w styczniu o 113,8 mld dolarów, co odpowiada wzrostowi o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym. Jeszcze szybciej rosły dochody do dyspozycji po opodatkowaniu.
Rozporządzalny dochód Amerykanów zwiększył się o 219,9 mld dolarów, czyli o 0,9 proc.. Wzrost wynikał głównie z wyższych wynagrodzeń, większych wpływów z dywidend oraz transferów publicznych. Jednak mimo rosnących dochodów konsumenci nie zwiększają wydatków w tym samym tempie.
Łączne wydatki konsumpcyjne Amerykanów wzrosły w styczniu o 81,1 mld dolarów, czyli o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca. Po uwzględnieniu inflacji realny wzrost konsumpcji wyniósł jednak tylko 0,1 proc., co pokazuje wyraźne ochłodzenie dynamiki popytu.
Jeszcze ciekawsza jest struktura wydatków. Konsumenci wydali o 105,7 mld dolarów więcej na usługi, natomiast wydatki na dobra spadły o 24,6 mld dolarów. Trend ten utrzymuje się od kilku kwartałów i pokazuje trwałą zmianę preferencji gospodarstw domowych – większą część budżetu pochłaniają usługi, takie jak podróże, opieka zdrowotna czy gastronomia.
Usługi pozostają głównym źródłem inflacji
Szczegółowe dane potwierdzają to, co ekonomiści obserwują od miesięcy. Inflacja towarów jest dziś relatywnie umiarkowana, natomiast ceny usług wciąż rosną szybko. W styczniu ceny dóbr wzrosły o 1,3 proc. rok do roku. W przypadku dóbr trwałych wzrost wyniósł 2,2 proc., natomiast ceny dóbr nietrwałych zwiększyły się tylko o 0,8 proc..
Znacznie większy problem stanowi inflacja usług, która sięga 3,5 proc. rok do roku. To właśnie ten segment gospodarki jest najbardziej powiązany z kosztami pracy i reaguje najwolniej na wcześniejsze podwyżki stóp procentowych. Jednym z ciekawszych sygnałów z raportu jest zmiana zachowania gospodarstw domowych. Stopa oszczędności wzrosła do 4,5 proc. dochodu do dyspozycji, najwyższego poziomu od lipca ubiegłego roku.
Łączna wartość oszczędności gospodarstw domowych wyniosła 1,05 bln dolarów. Jeszcze w ostatnich miesiącach 2025 roku wskaźnik ten utrzymywał się bliżej 4 proc. Możemy przypuszczać więc, że przynajmniej część Amerykanów zaczyna budować większy bufor finansowy. To typowa reakcja w okresie rosnącej niepewności gospodarczej.
Gospodarka spowalnia, ale nie zatrzymuje się
Do całego obrazu dochodzi jeszcze jeden element makroekonomicznej układanki. Wzrost gospodarczy USA w czwartym kwartale 2025 roku został skorygowany w dół do 0,7 proc. w ujęciu annualizowanym. Wcześniej szacowano go na 1,4 proc., a ekonomiści oczekiwali nawet 1,5 proc. To pokazuje, że gospodarka wyraźnie traci impet, choć wciąż nie widać sygnałów recesji.
Z punktu widzenia Rezerwy Federalnej styczniowe dane tworzą bardzo złożony obraz. Dochody rosną, konsumenci nadal wydają pieniądze, a inflacja ogółem powoli spada. Jednocześnie inflacja bazowa utrzymuje się powyżej 3 proc., a napięcia na rynku energii mogą znów podbić ceny. W praktyce oznacza to jedno: droga powrotu inflacji do celu 2 proc. może być znacznie dłuższa, niż jeszcze niedawno zakładano.