Wielki Kryzys w branży oprogramowania. Czy AI zatopi spółki SaaS?

Wielki Kryzys w branży oprogramowania. Czy AI zatopi spółki SaaS?

Czy klasyczny model biznesowy firm sprzedających oprogramowanie w abonamencie właśnie wchodzi w najtrudniejszą fazę od lat? Inwestor Chamath Palihapitiya w specjalnym wpisie na Xitterze nazwał proces który zaobserwował „Wielkim załamaniem się sektora SaaS” i zasugerował, że „nie ma już (od niego) odwrotu”. Szczegóły poniżej.

SaaS odchodzi do lamusa. AI przejmuje pałeczkę

Przypomnijmy: SaaS (ang. Software as a Service) to model, w którym firma nie sprzedaje programu „na własność”, tylko udostępnia go w subskrypcji – zwykle rozliczanej „za miejsce” (per seat), czyli za liczbę użytkowników w organizacji.

Jak twierdzi Palihapitiya obserwujemy właśnie wyraźna słabość giełdowych spółek software’owych względem wycen szerokiego rynku technologicznego. W 2025 roku amerykański Nasdaq 100 – indeks skupiający największe spółki technologiczne – utrzymywał dodatnią dynamikę, podczas gdy Morgan Stanley SaaS Index (koszyk spółek z segmentu SaaS) zszedł głęboko pod kreskę. Innymi słowy: inwestorzy zaczęli traktować firmy „abonamentowego oprogramowania” jako osobną kategorię ryzyka, a nie jako naturalnych beneficjentów trwającego boomu technologicznego.

Palihapitiya przekonuje, że przez około 15 lat dominowała w tym sektorze obietnica „rośnij szybko teraz, zarabiaj później”. W praktyce oznaczało to akceptację niskiej rentowności (albo wręcz jej braku), bo rynek nagradzał tempo wzrostu przychodów i skalowanie sprzedaży. Jego zdaniem sztuczna inteligencja (AI) podcina dziś dwa filary tej narracji jednocześnie. Po pierwsze, inwestorzy coraz bardziej wątpią w trwałość wzrostu w krótkim terminie – czyli w to, czy popyt będzie się nadal „doklejał” do istniejących produktów w dotychczasowym tempie. Po drugie, w dłuższym terminie rośnie ryzyko, że marże nie „odblokują się” tak, jak zakładano, bo AI może obniżyć koszt budowy alternatywnych rozwiązań i wymusić presję cenową.

Palihapitiya wskazuje, że szczególnie zagrożone mogą być firmy oferujące dość standardowe produkty oparte na zestawie reguł i automatyzacji (heurystyki), integracjach przez API (Application Programming Interface, czyli interfejs programistyczny aplikacji) oraz typowych operacjach CRUD (Create, Read, Update, Delete – tworzenie, odczyt, aktualizacja, usuwanie danych). Według tej logiki, jeśli produkt sprowadza się do powtarzalnych „ekranów i formularzy”, to nowy, „AI-native” (projektowany od początku pod AI) sposób pracy może przejąć jego rolę szybciej, niż firma zdąży dojść do wysokiej rentowności.

Wielki reset w branży oprogramowania

Z perspektywy rynku kapitałowego najważniejsza jest jednak obserwacja o zmianie „kalkulacji ryzyka”. Palihapitiya sugeruje, że inwestorzy prywatni (VC – venture capital, czyli fundusze kapitału wysokiego ryzyka) już zaczynają zakładać, iż dokładanie pieniędzy „na sam wzrost” może przestać być opłacalne, jeśli przewaga konkurencyjna topnieje. Z kolei inwestorzy giełdowi mają rzekomo wątpić, czy „późniejsza” wysoka rentowność w ogóle jest osiągalna w świecie, w którym AI przyspiesza konkurencję i przesuwa wartość w stronę nowych produktów oraz modeli rozliczeń.

Nie wszyscy kupują jednak narrację o „końcu SaaS”. W komentarzach pod postem powraca kontrargument, że łatwiej jest zbudować pojedyncze narzędzie niż zastąpić systemy krytyczne dla dużych organizacji: te muszą zapewniać niezawodność, kontrolę dostępu, audytowalność i spójne procesy w czasie. W tym ujęciu AI nie tyle „zabije” SaaS, co podniesie poprzeczkę: słabsze produkty i firmy bez wyraźnej wartości dodanej dostaną zadyszkę, a najsilniejsi wykorzystają AI do przebudowy oferty i poprawy opłacalności.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!