Tesla mydli oczy akcjonariuszom? Prognoza eksperta jest miażdżąca
Poprzedni rok zaczął się dla jednego z liderów producentów samochodów elektrycznych bardzo słabo. W pierwszej połowie roku Tesla zaliczyła kilkudziesięcioprocentowy krach do 222 dolarów za akcje. Dopiero powrót Elona Muska z polityki do biznesu spowodował, że gigant zaczął odrabiać straty, a finalnie 2025 rok zakończył na dużym plusie i był blisko osiągnięcia 500 dolarów za jedną akcję. Można powiedzieć, że nowy rok rozpoczął się tradycyjnie od spadku, ale notowania na giełdzie wciąż są wysokie. I to pomimo kilku poważnych ciosów. Czy akcjonariusze mylą się co do potencjału spółki?
Tesla znowu rozpoczyna rok od spadku
Końcówka 2025 roku przyniosła imponujący rajd akcji TSLA na giełdzie. Pod koniec roku gigant zbliżył się do 500 dolarów za akcje. W szczytowym momencie 22 grudnia jedna akcja spółki kosztowała 494 dolary. Początkowo niewiele czynników wskazywało na taki scenariusz.
Najpierw pojawił się kryzys wizerunkowy, który spowodowała polityczna aktywność Elona Muska. Pojawiły się ataki na salony marki, a także na posiadaczy samochodów Tesli. Sam Musk przyznał niedawno, że dziś nie powtórzyłby tego ruchu. Do tego doszedł kryzys, który spowodowały takie czynniki jak słabe raporty na temat sprzedaży oraz wojna celna.
Sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać po tym, jak Elon Musk porzucił świat polityki i wrócił do biznesu. Pod koniec czerwca wreszcie zadebiutował projekt robotaxi. Później pojawiły się obiecujące cele na przyszłość i postawienie na robotykę i AI.
Spółka mocna odbiła, szczególnie w ostatnim kwartale 2025 rok. Jednak podobnie jak poprzednio, nowy rok rozpoczął się dla giganta sporym spadkiem. Pod koniec tygodnia akcje TSLA poruszały się w zakresie 426-439 dolarów. W trakcie całego poprzedniego tygodnia Tesla spadła o blisko 5%.
Chińczycy pokonują Teslę, ale kurs wciąż trzyma się mocno
Wyraźne spadki, które obserwowaliśmy w ostatnich dniach 2025 roku, wiązały się między innymi z realizacją zysków po niedawnych szczytach. Początek roku przyniósł niepokojące dane dla spółki Elona Muska. Za wszystkim znowu stoją Chińczycy. Kilka miesięcy temu chińscy producenci samochodów zdetronizowali niemiecką konkurencję na swoim podwórku. Teraz pokonuje Teslę.
Najnowsze dane dotyczące rynku samochodów elektrycznych pokazały, że chińskie BYD stało się największym producentem EV. W 2025 roku to właśnie chiński producent, a nie Tesla, sprzedał najwięcej aut o napędzie elektrycznym.
BYC w poprzednim roku zwiększył sprzedaż o 28% i łącznie sprzedał ponad 2,25 mln egzemplarzy swoich samochodów. Dotychczasowy lider z USA nie podał jeszcze oficjalnych danych, ale szacunku mówią o około 1,64 mln sprzedanych aut i wynik gorszy o ponad 8%, niż w 2024 r.
Od ponad dekady Tesla była niekwestionowanym liderem rynku i przegrała z producentem, który w latach 2022-2023 zrezygnował z aut spalinowych i postawił głównie na elektryki. To historycznie wydarzenie dla sektora. Mimo wszystko spadek na giełdzie po ogłoszeniu tej wiadomości nie był aż tak duży, jak mogło się wydawać. Od początku roku spółka straciła o niecałe 5%, co przy tak negatywnych informacjach, wydaje się niewielkim spadkiem.
Krach na akcjach TSLA jest nieunikniony?
Dla części obserwatorów reakcja na porażkę z BYD, ale także inne dane, jest nieadekwatna. Gordon Johnson, prezes GJL Research, od lat obiecuje różne rzeczy i robi wokół tego dużo szumu, a ostatecznie często nie realizuje tych obietnic. Johnson wskazuje m.in. na niezadowalające raporty dotyczące sprzedaży, czy odkładanie daty debiutu robotaxi. Analityk zauważa również, że jednocześnie Tesla pozostaje daleko w tyle za konkurencją np. w sektorze autonomicznych taksówek. W tej branży firmę dzieli spory dystans np. do chińskiego Waymo.
Johnson zauważył również, że na początku roku Hyundai zasugerował, że nie będzie korzystał z technologii jazdy autonomicznej Tesli. Co uznał za kolejną porażkę, która przeszła bez większego echa.
Mimo wszystko ekspert nieco podwyższył swoją prognozę dla akcji TSLA, choć jego wizja wciąż wygląda wyjątkowo niepokojąco. Poprzednio Johnson oszacował, że akcje spółki zaliczą krach do 19,05 USD. Obecnie analityk skorygował swoją prognozę do 25,28 USD.
W porównaniu do innych analityków Johnson kreśli wyjątkowo ponurą perspektywę dla Tesli. Mike Investing, analityk rynków finansowych, kilka tygodni napisał na X, że „Tesla znajduje się obecnie w historycznym kryzysie i w ciągu najbliższych kilku dni osiągnie poziom ponad 520 dolarów”.
Z kolei Dan Ives, globalny dyrektor ds. badań technologicznych w Wedbush prognozuje, że kapitalizacja rynkowa Tesli w tym roku ma szansę na podwojenie. Ives ocenia, że Teslę czeka „imponujący rok”.
