Spitznagel z Universa Investments: „Jesteśmy blisko szczytu bańki”. Co prognozuje fundusz „black swan”?

Spitznagel z Universa Investments: „Jesteśmy blisko szczytu bańki”. Co prognozuje fundusz „black swan”?

Zdaniem Mark Spitznagel, założyciela i dyrektora inwestycyjnego funduszu korzystającego z ekstremalnej zmienności i 'zdarzeń rzadkich’ Universa Investments LP, wieloletnia hossa na amerykańskim rynku akcji wciąż ma przed sobą ostatnią, spektakularną fazę.

W najnowszym liście do inwestorów Spitznagel pisze wprost, że rynki znajdują się dziś w klasycznej „strefie Goldilocks”, gdzie jednocześnie spada inflacja i stopy procentowe, gospodarka wyraźnie hamuje… Ale nie na tyle, by wywołać recesję, a sentyment inwestorów coraz szybciej przechyla się w stronę euforii.

Jak wysoko sięgnie S&P 500?

Jak zaznacza, to właśnie taka kombinacja czynników historycznie sprzyja końcowemu rajdowi akcji. „Rynki pozostaną w strefie euforii z powodu spadającej inflacji i stóp procentowych. Spowalniająca, ale nie za wolna gospodarka oraz sentyment przechodzący w euforię. Temu towarzyszyć będzie dalszy wzrost i finałowe wybicie na rynku akcji”.

Dokład nie tak sytuację określił Spitznagel w liście. Jego zdaniem indeks S&P 500 może w takim scenariuszu wzrosnąć nawet do poziomu 8 000 punktów lub wyżej. To implikowałoby prawie 20% wzrost z obecnego poziomu. Warto podkreślić, że Spitznagel był jednym z nielicznych, którzy byli optymistami w kwietniu 2025 roku – podczas 'wojny handlowej’ Trumpa.

Źródło: Bloomberg

„Największa bańka w historii ludzkości”

Choć krótkoterminowy obraz pozostaje byczy, Spitznagel nie pozostawia złudzeń co do długoterminowego ryzyka. Obecną sytuację rynkową określa niezmiennie jako największą bańkę w historii ludzkości, która weszła w swoją końcową fazę. Kluczowym zagrożeniem jest polityka Rezerwy Federalnej i jej opóźniony wpływ na realną gospodarkę.

Spitznagel ostrzega, że jeśli Fed utrzyma stopy procentowe na obecnych poziomach przez dłuższy czas, przedsiębiorstwa zaczną odczuwać coraz większe problemy z finansowaniem. Fed jest w pauzie, a rynek będzie antycypował dalsze luzowanie polityki w miarę stopniowego pogarszania się gospodarki – powiedział w rozmowie z Bloombergiem. Jego zdaniem to właśnie oczekiwanie na przyszłe obniżki stóp jeszcze przez pewien czas będzie windować ceny akcji, zanim nastąpi gwałtowny zwrot.

W pewnym momencie Fed nie będzie w stanie zrobić wystarczająco dużo – dokładnie tak, jak miało to miejsce w latach 2007–2008 – dodał. Wówczas, jak podkreśla, bank centralny może zostać zmuszony do agresywnych cięć stóp w reakcji na narastające ryzyko recesji i nagły spadek cen aktywów. Fed przebija bańkę, a efekt opóźnienia jest kluczowy– podsumował.

Strategia Universy i myślenie w kategoriach ekstremów

Universa Investments, fundusz specjalizujący się w strategiach typu tail risk, od niemal dwóch dekad koncentruje się nie na maksymalizacji zysków w czasie hossy, lecz na ochronie portfeli przed skrajnymi załamaniami rynkowymi.

W strukturach funduszu funkcję „distinguished scientist” pełni Nassim Nicholas Taleb, autor koncepcji „czarnych łabędzi” i bliski współpracownik Spitznagela. Według listu do inwestorów, Universa osiągała lepsze wyniki na poziomie całego portfela niż porównywalne strategie o ograniczonym ryzyku w horyzontach jednego, dwóch i pięciu lat, a także od momentu powstania.

Ostatnie ostrzeżenie dla inwestorów

Spitznagel otwarcie kwestionuje skuteczność tradycyjnych „bezpiecznych przystani”. Jest sceptyczny wobec złota, które w ostatnich 12 miesiącach zdrożało o około 70%, twierdząc, że w przypadku szerokiej, systemowej wyprzedaży może ono nie zapewnić realnej ochrony. Krytycznie odnosi się również do klasycznej dywersyfikacji. Najmocniejsze pytanie, które stawia inwestorom, brzmi jednak inaczej.

Czy po latach niemal nieprzerwanych wzrostów są oni gotowi na potencjalny spadek rzędu 80%? Trzeba być przygotowanym na ekstremalne środowiska, które naszym zdaniem mogą wydarzyć się nawet w jednym roku – ostrzegł. I dodał z wyraźną ironią: Uważaj, żeby nie zostać ściśniętym przy szczycie i wypchniętym przy dołku. Komentatorów, którzy byli pesymistami trzy lata temu, a dziś stają się byczy, należy ignorować za wszelką cenę.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!