Regulator finansowy do likwidacji. Rzeź agencji federalnych
Pisane wciąż i wciąż o Departamencie ds. Efektywności Rządowej (DOGE) Elona Muska może wydawać się odrobinę przesytem w natłoku informacji go dotyczących. Cóż jednak zrobić, kiedy kolejne działania administracji Trumpa w ogólności, a DOGE i Muska w szczególności następują po sobie tak szybko, że temat nie traci aktualności.
Zaledwie wczoraj pojawiły się doniesienia o odmowie wydania przez waszyngtońskiego sędziego tymczasowego zakazu (injunction). Związki zawodowe pracowników budżetówki domagały się takiego zakazu, który wzbraniałby pracownikom DOGE dostępu do danych Departamentu Pracy. Wcześniej podobne kontrowersje dotyczyły także systemu płatniczego Departamentu Skarbu.
Do tego ostatniego DOGE także się „dogrzebało”, i także pomimo sprzeciwu (a niekiedy nawet aktywnego oporu) pracowników federalnych oraz polityków Partii Demokratycznej. Ich obstrukcja była w tej kwestii o tyle bezprzedmiotowa, że programiści Muska zdołali zmapować i stworzyć kopie zapasowe danych, zanim ktokolwiek zdołał złożyć w tej sprawie skargi lub pozwy.
DOGE gryzie biurokratów
Tymczasem DOGE bierze na cel kolejne instytucje federalne. Przerośnięte, z nabrzmiałymi budżetami i w dużym stopniu przed nikim dotąd nieodpowiedzialne. A jak twierdzi Trump – w znaczącej części także zbędne. W pierwszej kolejności Departament Muska doprowadził Biały Dom do nieomal rozgromienia Agencji ds. Pomocy Międzynarodowej (USAID).
Z 10 tys. jej pracowników aktywnych pozostawać ma obecnie 294. Sama Agencja została zaś zawieszona i wstrzymała pracę. Publicznie mówi się, że w najbliższym czasie może zostać formalnie zlikwidowana. Ten sam los Trump oraz jego ekipa zapowiedzieli wobec Departamentu Edukacji. W dużej mierze w istocie zbędnego, edukacja jest bowiem w USA całkowicie w gestii władz lokalnych.
Pracownicy DOGE pojawili się też w Federalnej Administracji Lotniczej (FAA) czy Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA). Trump zapowiedział, że przeprowadzą oni audyt legendarnie wprost niejasnych i nieefektywnie zarządzanych wydatków Pentagonu. Wreszcie, DOGE wzięło na cel także Biuro Ochrony Finansowej Konsumentów (CFPB).
Instytucjonalny pupilek
I też ze złowieszczymi (przynajmniej dla zatrudnionych tam urzędników). Biuro to uchodzi za „dziecko” demokratycznej senator Elizabeth Warren. Znanej też ze swojej zapiekłej wrogości wobec kryptowalut. Agencja ta jest pod wieloma względami inna od innych. Finansuje ją nie Kongres, lecz Rezerwa Federalna. Jej kierownictwo miało zaś w założeniu być zupełnie nieodwoływalne.
W 2020 roku Sąd Najwyższy uznał ten ostatni zapis za niekonstytucyjny, podporządkowując ją administracji prezydenckiej. Mimo to, agencja wciąż budziła kontrowersje. Oficjalnie działając bowiem na rzecz „ochrony konsumentów”, sama wydawała rozporządzenia – i sama ścigała ich łamanie. Stawiało ją to w sytuacji sędziego we własnej sprawie.
Co zdaniem krytyków najgorsze, powszechną praktyką w CFPB było także to, że nakładane przez nią grzywny nie trafiały bynajmniej do budżetu państwa. Zamiast tego, w ramach ugód, Biuro zobowiązywało ukarane podmioty do przekazywania darowizn na rzecz wskazanych organizacji. Jak oskarżali od dawna Republikanie, demokratyczne kierownictwo CFPB transferowało w ten sposób pieniądze do podmiotów sobie bliskich.
Żniwiarz z kosą
Mając to na względzie, nie dziwi, że w siedzibie CFPB pojawili się pracownicy DOGE. Pierwszym ich krokiem, po uzyskaniu dostępu do wewnętrznych systemów Biura, ma być zmapowanie przepływów finansowych i informacyjnych. W następnym kroku planowane są likwidacje zbędnych wydatków i redukcje etatów. Na samym końcu, szkieletową Agencję może także czekać likwidacja.
Sam Musk sugerował to zresztą w swoich wpisach. I obiecywał, że to nie ostatnia instytucja federalna, którą to czeka.