Rafał Zaorski: „Idzie panika na giełdzie”. Powtórka z krachu 1987 roku?

Rafał Zaorski: „Idzie panika na giełdzie”. Powtórka z krachu 1987 roku?

Historia rynków finansowych pokazuje, że największe paniki niemal nigdy nie zaczynają się w momencie, gdy ryzyko jest już oczywiste. Pojawiają się wtedy, gdy inwestorzy przez długi czas ignorują narastające zagrożenia, a następnie reagują gwałtownie dopiero wtedy, gdy pojawi się jeden lub kilka wyzwalaczy. Mechanizm ten był widoczny wielokrotnie w historii Wall Street.

Rafał Zaorski, znany polski spekulant wskazał m.in na paniczną wyprzedaż w czasie COVID-19. Dziś na rynku ponownie uważa, że inwestorzy znajdują się właśnie w podobnym momencie – na progu paniki na rynkach finansowych. Tym razem katalizatorem nie jest pandemia, lecz narastający konflikt na Bliskim Wschodzie i jego potencjalne konsekwencje dla globalnej gospodarki. W najnowszym tweecie wskazał, że wojny Trumpa przyniosą rynkom nieoczekiwane konsekwencje.

Ormuz jako punkt zapalny gospodarki

Kluczowym elementem obecnego napięcia jest sytuacja wokół Cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi około jedna piąta światowego handlu ropą. Według napływających informacji ruch w cieśninie praktycznie zamarł po tym, jak Iran ogłosił zamknięcie szlaku dla zachodnich jednostek i rozpoczął ataki na infrastrukturę energetyczną w całej Zatoce Perskiej.

Eskalacja nastąpiła w odpowiedzi na działania militarne Izraela oraz USA. Strategia Teheranu wydaje się czytelna: podnieść koszt ofensywy poprzez destabilizację globalnego rynku energii. Zamknięcie Ormuzu lub nawet jego częściowa blokada natychmiast przekłada się na wzrost cen ropy, inflację i napięcia na rynkach finansowych.

Gdy historia zaczyna się rymować

Co ciekawe, podobna kombinacja napięć geopolitycznych i problemów w Zatoce Perskiej towarzyszyła rynkom także w 1987 roku. W tamtym czasie trwała wojna iracko-irańska, której jednym z najbardziej niebezpiecznych etapów była tzw. „wojna tankowców”, czyli systematyczne ataki na statki transportujące ropę w Zatoce Perskiej.

W odpowiedzi na eskalację konfliktu USA rozpoczęły w lipcu 1987 roku operację Operation Earnest Will. Była to największa operacja konwojowa amerykańskiej marynarki wojennej od czasów II wojny światowej. Amerykańskie okręty eskortowały kuwejckie tankowce, które dla bezpieczeństwa zmieniły banderę na amerykańską, aby ograniczyć ryzyko ataków ze strony Iranu.

Napięcie szybko przerodziło się w bezpośrednie starcia. 19 października 1987 roku w ramach operacji Operation Nimble Archer siły USA zniszczyły dwie irańskie platformy wiertnicze w odwecie za atak rakietowy na kuwejcki tankowiec pływający pod amerykańską banderą.

Kilka miesięcy wcześniej doszło do tragicznego incydentu z udziałem USS Stark. 17 maja 1987 roku iracki samolot omyłkowo zaatakował amerykańską fregatę na Zatoce Perskiej, zabijając 37 marynarzy. Mimo tej tragedii głównym celem operacji USA pozostało powstrzymanie irańskich ataków na żeglugę i utrzymanie przepływu ropy przez region.

Ropa, geopolityka i napięcie na rynkach

W efekcie konfliktu w Zatoce Perskiej ceny ropy pozostawały wówczas bardzo wrażliwe na każde wydarzenie militarne. Rynki finansowe obserwowały region z rosnącym niepokojem, a napięcia geopolityczne zaczęły stopniowo przenikać do wycen aktywów.

Choć sam Black Monday miał wiele przyczyn, od napięć makroekonomicznych po rozwój program tradingu, nie można ignorować faktu, że tło geopolityczne i rynek energii znajdowały się wówczas w stanie podwyższonego napięcia. Podobnie jak dziś, inwestorzy przez długi czas zakładali jednak, że sytuacja nie przerodzi się w coś poważniejszego.

Mechanizm „spóźnionej nadreakcji”

Na ten mechanizm zwrócił uwagę polski spekulant Rafał Zaorski, który w swoim najnowszym wpisie ostrzegł przed możliwością gwałtownej reakcji rynków.

Jak napisał:

Dlaczego myślę, że jest duże ryzyko paniki. Na przykładzie COVID. Myślę że jest ryzyko tak zwanej spóźnionej nadreakcji. Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją. Podkreślam podobną w charakterze rynkowym a nie pandemicznym. Chodzi mi o sam mechanizm rynkowy.

Na przykładzie COVID rynek dowiedział się o COVID w grudniu aż do 19 lutego rósł ignorując zagrożenie. Gdy rzeczywistość okazała się inna wystąpiła nadreakcja pod wpływem paru triggerów.

Obecnie mamy sytuacje gdy rynek ignoruje wojenki Trumpa i ich konsekwencje. Wenezuela utwierdziła rynek w przekonaniu że nic się nie dzieje. Iran natomiast pokazuję, że ryzyko komplikacji jest dużo większe. To ryzyko uważam jest niedoszacowane i może wystąpić spóźniona nadreakcja.

W dalszej części wpisu wskazał również swoje pozycje spekulacyjne:

Dziś spore ryzyko „małej paniki” na indeksach i krypto.. złoto idealnie pod to pasuje i wyższe otwarcie indeksów. Załadowałem DAX S 23980 pod to i BTC, ETH short. Wstawiam zobaczymy jak ten post się zestarzeje.

Rynek między ignorowaniem ryzyka a paniką

Dzisiejsze rynki znajdują się w niepokojąco podobnym miejscu jak w wielu momentach poprzedzających historyczne tąpnięcia. Z jednej strony inwestorzy przyzwyczaili się do geopolitycznych napięć i często je ignorują. Z drugiej strony blokada kluczowego szlaku energetycznego oraz ataki na infrastrukturę ropy mogą w bardzo krótkim czasie przełożyć się na szok energetyczny.

Jeśli ceny ropy zaczną gwałtownie rosnąć, a konflikt w Zatoce Perskiej zacznie destabilizować globalny handel energią, rynki mogą przejść od ignorowania ryzyka do gwałtownej reakcji. Historia pokazuje, że taka zmiana nastrojów bywa nagła.

Właśnie dlatego ostrzeżenie o możliwej „spóźnionej nadreakcji” może okazać się jedną z najważniejszych obserwacji dla inwestorów w najbliższych tygodniach. Na rynkach finansowych największe ruchy bardzo często zaczynają się w momentach, gdy większość uczestników jest przekonana, że nic poważnego się nie wydarzy. Czy Iran należy bagatelizować?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz