Na jakie akcje CEO Apple właśnie wydał 3 miliony dolarów? Ogromne zaskoczenie
Gdy kursy akcji spadają, jedni uciekają, inni… ochoczo wyciągają portfel wypchany dolarami. Tim Cook, CEO Apple, najwyraźniej należy do tej drugiej grupy. Nowe dokumenty złożone w SEC pokazują, że szef Apple zainwestował 2,94 mln dolarów w akcje firmy, którą zna chyba każdy na świecie, ale która też ma swoje niemałe problemy. Mowa o Nike – spółce, której notowania od lat są pod dużą presją.
Tim Cook stawia na spadającą gwiazdę. Szef Apple kupuje akcje Nike
W grudniu Cook kupił 50 tys. akcji Nike klasy B po cenie 58,97 dolara za sztukę. Po tej transakcji jego łączna inwestycja wzrosła do 105 480 akcji, które przy obecnych cenach są warte około 5,5 mln dolarów.
Decyzja Cooka może zaskakiwać. Nike znajduje się bowiem bardzo daleko od swoich rekordów. Od historycznego szczytu 179,10 dolara osiągniętego w listopadzie 2021 roku kurs spadł o ponad 60%. Dla wielu inwestorów to sygnał ostrzegawczy. Dla innych? Potencjalna okazja. I nie tylko Cook ma podobną czutkę.
Z dokumentów 13F wynika, że fundusz Paul Tudor Jones – Tudor Investment Corp – postawił na Nike znacznie większe pieniądze. W trzecim kwartale 2025 roku fundusz nabył opcje call na ponad milion akcji NKE, o łącznej wartości 71,6 mln dolarów.
To wyraźny sygnał byczego nastawienia. Opcje call dają prawo (ale nie obowiązek) zakupu akcji po określonej cenie, co zwykle oznacza zakład na wzrost notowań. Co ciekawe, fundusz jednocześnie zabezpiecza się przed ryzykiem. Posiada również opcje put na 140 700 akcji o wartości blisko 9,8 mln dolarów oraz 26 447 akcji Nike w portfelu.
Ryzyko? Oczywiście. Ale też sygnał
Cena Nike dziś krąży w okolicach 63 dolarów, podczas gdy akcje klasy B kosztują około 52 dolary za sztukę. To wciąż daleko od dawnych szczytów, ale ruchy Cooka i Jonesa sugerują, że najwięksi gracze zaczynają widzieć wartość tam, gdzie lwia część rynku od lat widzi przede wszystkim problem.
Czy takie zakupy to cicha zapowiedź długoterminowego odbicia? Jeszcze za wcześnie na wyroki. Ale na jedno na pewno warto zwrócić uwagę. Gdy CEO Apple i jeden z najsłynniejszych hedge fund managerów świata stawiają na tę samą spółkę, warto przynajmniej zerknąć na jej na wykres.
