Legendarny inwestor z Wall Street ujawnia listę akcji na 2026 rok. Ich ceny wystrzelą?
Końcówka 2025 roku nie przyniosła inwestorom klasycznego „rajdu Świętego Mikołaja”. Zamiast euforii pojawiło się raczej zmęczenie długą hossą i pytanie, co dalej. W tym kontekście warto przyjrzeć się temu, co na 2026 rok rysuje Tom Lee, jeden z najbardziej rozpoznawalnych strategów rynkowych ostatniej dekady, współzałożyciel Fundstrat Global Advisors.
Ethereum w centrum „instytucjonalnej” narracji
Szczególne miejsce w jego prognozach zajmuje Ethereum. Lee od dawna podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o spekulację cenową, lecz o rolę infrastrukturalną. Banki, brokerzy i globalne instytucje finansowe coraz intensywniej pracują nad tokenizacją aktywów, rozliczeniami on-chain i cyfrową reprezentacją tradycyjnych instrumentów.
W jego ocenie to właśnie Ethereum jest naturalnym beneficjentem tego trendu. Lee mówi wprost, że „Wall Street chce tokenizować wszystko”, a to przesuwa ETH z kategorii aktywa alternatywnego w stronę elementu systemowego. Warto dodać, że nie jest to tylko teza teoretyczna. Lee pełni funkcję przewodniczącego w spółce BitMine Immersion Technologies, która wprost deklaruje strategię opartą na utrzymywaniu Ethereum jako aktywa bilansowego.
Konkrety: lista akcji na 2026 rok
Na rynku akcji Lee pozostaje selektywnym optymistą. Jego „nice list” na 2026 rok obejmuje m.in. Nvidię, AMD, Metę, Goldman Sachs oraz Arista Networks. To zestaw, który łączy megatech z beneficjentami aktywności rynkowej i infrastruktury sieciowej.
Po drugiej stronie wskazuje spółki, które jego zdaniem mogą być mniej „na czasie” w kolejnym roku, jak CrowdStrike, Costco, Palo Alto Networks, Tesla czy Willis Towers Watson. Co istotne, nie określa ich jako jednoznaczne „sprzedaże”, raczej jako kandydatów do relatywnie słabszych stóp zwrotu.
Lee podkreśla też, że 2026 nie musi należeć wyłącznie do technologii. W jego scenariuszu szanse mają również finansy, przemysł, energetyka oraz surowce bazowe, o ile warunki makro przestaną się pogarszać.
Dwie dźwignie, które mogą zdecydować o 2026 roku
W jego obecnym scenariuszu kluczowe są dwie kwestie. Po pierwsze, czy duże spółki technologiczne pozostaną kotwicą dla rynków ryzyka. Po drugie, czy Rezerwa Federalna w miarę upływu 2026 roku stanie się bardziej gołębia, choćby nie przez kolejne gwałtowne cięcia stóp, ale przez jasny sygnał stabilizacji warunków finansowych.
Lee patrzy na te elementy łącznie. Jego zdaniem akcje i kryptowaluty są dziś częścią tego samego cyklu płynnościowego. Jeśli koszt pieniądza przestaje rosnąć, a największe spółki technologiczne utrzymują wzrost zysków, kapitał ma tendencję do wracania także do aktywów bardziej zmiennych.
W rozmowie dla CNBC pod koniec grudnia Lee odniósł się do jesiennego tąpnięcia na rynku cyfrowych aktywów. Październikowa wyprzedaż, która na moment zerwała korelację kryptowalut z akcjami, jego zdaniem miała charakter szoku płynnościowego, a nie początku nowego trendu spadkowego.
Porównał ten epizod do mechaniki znanej z 2022 roku, kiedy po upadku FTX doszło do gwałtownego odlewarowania rynku. Wtedy odbudowa płynności zajęła około ośmiu tygodni. Według Lee podobny proces zachodzi teraz, a rynek krypto wciąż znajduje się w fazie dochodzenia do równowagi.
Hossa to pochodna płynności?
Jeśli chodzi o konkretne poziomy cenowe, Lee nie unika liczb. W rozmowach publicznych wskazywał, że Ethereum, które w czasie dyskusji notowane było w okolicach 3 tys. dolarów, może w jego scenariuszu sięgnąć 7 do 9 tys. dolarów na początku 2026 roku. Bitcoin, handlowany pod koniec roku w rejonie 93 tys. dolarów, postrzega nadal jako cyfrowy magazyn wartości, choć chwilowo przegrywający konkurencję o kapitał ze złotem i srebrem.
To właśnie ta rotacja kapitału w stronę metali szlachetnych, które w 2025 roku osiągały rekordowe lub bliskie rekordów poziomy, według Lee nie osłabia tezy prokryptowalutowej. Wręcz przeciwnie, traktuje ją jako sygnał, że po normalizacji warunków płynnościowych część środków może wrócić do bardziej ryzykownych klas aktywów.
