Jim Cramer nienawidzi akcji tej spółki. 'To koszmar i porażka’. Goldman Sachs zmienia zdanie. Odbije?

Jim Cramer nienawidzi akcji tej spółki. 'To koszmar i porażka’. Goldman Sachs zmienia zdanie. Odbije?

ServiceNow od lat uchodzi za jedną z najlepiej zarządzanych firm software’owych na Wall Street. Platforma jest głęboko osadzona w krytycznych procesach IT dużych organizacji, a relacje z klientami cechuje wyjątkowa stabilność.

Mimo to notowania spółki znalazły się w jednym z najtrudniejszych momentów w swojej giełdowej historii. Kurs akcji spadł o ponad 50 procent w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Ostatnia publikacja wyników tylko dolała oliwy do ognia, przynosząc niemal dwucyfrową przecenę w jeden dzień.

Komentarze popularnego komentatora rynkowego Jima Cramera, który nazwał ją jedną z najbardziej znienawidzonych firm i 'koszmarem’ na giełdzie dobrze oddają napięcie panujące wokół spółki. Z jednej strony powszechna jest zgoda co do jakości produktu, strategii i kompetencji zarządu.

Z drugiej rynek przestał akceptować dotychczasowe mnożniki wyceny. Problemem nie były wyniki, lecz cena, jaką inwestorzy są skłonni płacić za przyszłe zyski. Czy komentarze Cramera znów okażą się sygnałem 'kontrariańskim’ i poprzedzą odbicie?

Fundamenty pozostają wyjątkowo solidne

Czwarty kwartał 2025 roku potwierdził operacyjną siłę ServiceNow. Przychody ogółem sięgnęły 3,57 mld dolarów, a przychody subskrypcyjne wzrosły rok do roku o 21 procent. Wskaźnik odnowień na poziomie 98 procent pokazuje, że platforma jest de facto infrastrukturą krytyczną dla klientów korporacyjnych, a nie łatwo wymienialnym narzędziem.

Prognozy na 2026 rok również nie sugerują załamania. Spółka oczekuje przychodów subskrypcyjnych w przedziale 15,53–15,57 mld dolarów oraz marży wolnych przepływów pieniężnych na poziomie około 36 procent. Dodatkowo zatwierdzony program skupu akcji własnych o wartości 5 mld dolarów sygnalizuje wysoką generację gotówki i pewność zarządu co do długoterminowej kondycji biznesu.

AI jako katalizator, ale nie tarcza dla wyceny

Niedawno jeden z największych banków inwestycyjnych w USA, Goldman Sachs umieścił ServiceNow na swojej liście Conviction List, wskazując spółkę jako jeden z kluczowych podmiotów integrujących sztuczną inteligencję bezpośrednio z procesami biznesowymi przedsiębiorstw. Analitycy banku zakładają możliwość utrzymania około 20-procentowego tempa wzrostu organicznego aż do 2029 roku.

Partnerstwa z OpenAI i Anthropic mają sprawić, że zaawansowane modele językowe staną się standardowym elementem oferty platformy. Pełna integracja tych rozwiązań z architekturą ServiceNow planowana jest na pierwszą połowę 2026 roku. Rynek jednak coraz wyraźniej rozróżnia potencjał technologiczny od jego wyceny. W warunkach kurczących się mnożników nawet liderzy AI nie są odporni na presję.

Duża akwizycja i pytania o alokację kapitału

Zakup Armis za 7,75 mld dolarów, największa transakcja w historii spółki, ma wzmocnić kompetencje ServiceNow w obszarze cyberbezpieczeństwa. Strategicznie ruch ten wpisuje się w logikę rozbudowy platformy jako centralnego systemu zarządzania ryzykiem i operacjami IT. Finansowo jednak taka skala przejęcia w okresie podwyższonej zmienności rynkowej rodzi pytania o tempo zwrotu z zainwestowanego kapitału.

Inwestorzy coraz uważniej patrzą nie tylko na tempo wzrostu, ale też na dyscyplinę inwestycyjną. W środowisku wyższych stóp procentowych i mniejszej tolerancji na agresywne wyceny, nawet spółki o najwyższej jakości muszą udowadniać, że każda transakcja realnie podnosi wartość dla akcjonariuszy.

Co z wyceną?

Paradoks polega na tym, że ServiceNow handlowany jest obecnie przy najniższym w ciągu dekady mnożniku ceny do wolnych przepływów pieniężnych. Morningstar określa spółkę jako najlepsze połączenie wzrostu i rentowności w sektorze software, jednocześnie wskazując docelową wycenę niemal 40% wyższą od obecnych poziomów rynkowych.

Źródło: Fiscal.ai

To zderzenie narracji: jakości biznesu z jednej strony i brutalnej korekty wycen z drugiej. Wall Street nie kwestionuje tego, czym ServiceNow jest operacyjnie. Kwestionuje natomiast, jak dużo za tę jakość warto dziś zapłacić.

Obecna sytuacja ServiceNow jest podręcznikowym przykładem zmiany reżimu rynkowego. W latach taniego pieniądza inwestorzy nagradzali stabilny wzrost niemal bez względu na cenę. Dziś priorytety są inne: przepływy pieniężne, tempo zwrotu z inwestycji i odporność na cykl.

Dla długoterminowych inwestorów pytanie nie brzmi, czy ServiceNow jest dobrą spółką, lecz czy proces kurczenia się wyceny już się zakończył. Dopóki rynek nie odzyska apetytu na wysokie mnożniki w sektorze software, nawet najlepiej zarządzane firmy mogą pozostawać w defensywie.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.