Insiderzy sprzedają akcje w rekordowym tempie. „Wieloryby się niepokoją”. Co się dzieje?
Na Wall Street dzieje się coś, co rzadko umyka uwadze doświadczonych inwestorów. Dane pokazują, że korporacyjni insiderzy sprzedają akcje w tempie niewidzianym od kilku lat. I to w momencie, gdy wyceny są najwyższe w historii.
Insiderzy uciekają, gdy indeksy świętują
W styczniu blisko 1000 dyrektorów i członków zarządów spółek notowanych w USA sprzedało swoje akcje, podczas gdy kupujących było zaledwie 207. Łatwo policzyć, że stosunek sprzedających do kupujących sięgnął 4,8, a to najwyżej od lutego 2021 roku i drugi najwyższy poziom od 2020 r. Co istotne, jeszcze w listopadzie 2025 ten wskaźnik był ponad dwukrotnie niższy.
To nie są przypadkowe ruchy. Insiderzy, czyli prezesi, CFO i członkowie zarządów, historycznie należą do najlepszych „czujników” przyszłych zwrotów rynkowych. Wiedzą, co dzieje się w ich firmach, widzą spadające marże, rosnące koszty i napięcia, których rynek jeszcze nie wycenił.
AI, wyceny i geopolityka pod lupą zarządów
Dlaczego sprzedają właśnie teraz? W tle pojawiają się trzy powtarzające się obawy. Po pierwsze wyceny. Prognozowany współczynnik ceny do zysku dla S&P 500 znajduje się wyraźnie powyżej długoterminowej średniej. Po drugie AI. Coraz więcej firm pompuje miliardy dolarów w infrastrukturę. Jednocześnie jednak rośnie niepewność, czy popyt rzeczywiście uzasadni tę skalę. Sygnałem ostrzegawczym były ostatnie reakcje rynku po wynikach Microsoftu.
Trzeci element to geopolityka: napięcia międzynarodowe, niepewność wokół polityki monetarnej i decyzji personalnych w Fedzie. Według danych Deutsche Banku oraz Goldman Sachs, fundusze hedgingowe i duzi gracze stopniowo rotują kapitał z megacapów technologicznych w bardziej defensywne i cykliczne sektory.
Hossa trwa, ale sygnały robią się coraz bardziej nerwowe
Paradoksalnie, wszystko to dzieje się w momencie, gdy Wall Street notuje solidny start sezonu wyników, a S&P 500 dopiero co dotknął poziomu 7000 punktów. Jednak pod powierzchnią entuzjazmu widać pęknięcia. Odsetek spółek przebijających prognozy zysków jest najsłabszy od roku.
Jak ujął to Joe Gilbert z Integrity Asset Management, ruchy insiderów często okazują się silnym sygnałem przyszłych stóp zwrotu. Jego zdaniem kadra zarządzająca widzi kumulację ryzyk i traktuje obecną hossę jako okazję do realizacji historycznych zysków.
Rynek jeszcze się trzyma. Detal wciąż kupuje dołki. Ale gdy ci, którzy znają firmy od środka, zaczynają masowo sprzedawać. To sygnał, którego nie warto ignorować. Jeśli hossa ma się skończyć, bardzo często zaczyna się właśnie w taki sposób: ciszą w nagłówkach i sprzedażą za kulisami.
