Indeks S&P500 mocno spada, ale nie traćcie nadziei. Dane historyczne podpowiadają co może zdarzyć się wkrótce
Rok śródokresowych wyborów w Stanach Zjednoczonych (tzw. midterm elections year) często oznaczał dla rynku kapitałowego gorsze czasy. Dane historyczne dla indeksu S&P500 obejmujące kilka ostatnich dekad pokazują jednak, że nawet głębokie spadki w tym okresie nie skazywały aktywów inwestycyjnych na wieczne spadki. Przeciwnie: po wyborczym tąpnięciu amerykańskie akcje zazwyczaj wkraczały w okres bardzo mocnych wzrostów w horyzoncie najbliższych dwunastu miesięcy.
Historia się nie powtarza, ale często rymuje. Także na S&P500
W amerykańskim kalendarzu politycznym wybory śródokresowe, czyli głosowanie do Kongresu i Senatu odbywające się w listopadzie czyli dokładnie połowie kadencji urzędującego prezydenta, od lat budzą zainteresowanie nie tylko polityków, lecz także inwestorów. Mechanizm jest prosty: rynek co do zasady nie lubi politycznej niepewności, a taka niepewność przed i w trakcie wyborów często przekłada się na większą zmienność notowań.
Z zestawienia obejmującego wszystkie lata wyborów śródokresowych od 1950 roku wynika, że indeks S&P500 regularnie przechodził w tym czasie silne korekty. Średni maksymalny spadek w takich latach wyniósł 16,1 proc., a mediana sięgnęła 15,6 proc. To pokazuje, że kilkunastoprocentowe cofnięcie nie było wyjątkiem, lecz zjawiskiem powtarzającym się w kolejnych cyklach politycznych.
Skala przeceny bywała jednak znacznie większa. W 1974 roku maksymalny spadek sięgnął 35,9 proc., w 2002 roku było to 33 proc., a w 1962 roku 26,4 proc. Z kolei w 2022 roku, ostatnim roku wyborów śródokresowych uwzględnionym w zestawieniu, S&P500 zanotował maksymalny spadek o 24,5 proc. Z perspektywy inwestorów ważniejsze od samego obsunięcia okazywało się jednak to, co działo się później.
Przeczytaj też jak aktualnie akcje postrzegają instytucje, jakie działania podejmują i dlaczego:
Wall Street w odwrocie, Citigroup wycofuje się z rynku akcji. Coś wie?
Po zimie przychodzi wiosna
W kolejnych dwunastu miesiącach po latach wyborów śródokresowych indeks S&P 500 niemal regularnie odrabiał straty z dużą nadwyżką. Średnia roczna stopa zwrotu po takim okresie wyniosła 36,4 proc., a mediana 39,8 proc. W wielu przypadkach rynek rósł o ponad 40 proc. Taki wynik pojawił się między innymi po 1950, 1954, 1958, 1970, 1974, 1982 i 1986 roku.
To nie oznacza oczywiście, że sam kalendarz wyborczy automatycznie gwarantuje hossę. Giełda reaguje na znacznie więcej czynników: politykę Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, inflację, kondycję gospodarki, wyniki spółek czy napięcia geopolityczne. Mimo to historyczna prawidłowość ewidentnie istnieje: lata wyborów śródokresowych często przynoszą najpierw niepokój i spadki, a potem stają się punktem wyjścia do silnego odbicia.
Dla inwestorów to cenna wskazówka, bo pokazuje, że mocna korekta w okresie politycznego napięcia nie musi być zapowiedzią długiej bessy. Często bywa raczej momentem kulminacji obaw, po którym rynek zaczyna wyceniać bardziej przewidywalne otoczenie polityczne i gospodarcze. W praktyce oznacza to, że największe emocje pojawiają się nierzadko tuż przed poprawą nastrojów.
Zobacz też jaki sygnał dała ostatnio kryptowaluta Bitcoin:
Ten sygnał pojawił się już wcześniej. Bitcoin wzrósł wtedy o 655%