Fundusze z Wall Street zabroniły traderom leków na otyłość? „Coś wiedzą”. Dlaczego?
W środowisku funduszy hedgingowych oraz platformie X krąży ostatnio osobliwa plotka. Niektóre fundusze hedgignowe mają zniechęcać, a nawet nieformalnie zakazywać swoim traderom stosowania leków z grupy GLP-1, takich jak Ozempic. Uzasadnienie brzmi niemal mistycznie.
Preparaty te rzekomo „psują instynkt”, osłabiają skłonność do ryzyka i odbierają traderom to, co w branży uchodzi za świętość tzw. gut feeling. To rozumowanie jest zaskakująco trafne, ale problem w tym, że trafia w cel zupełnie przypadkiem… I być może z całkowicie błędnych powodów.
To nie jelita. To mózg
Leki GLP-1 nie działają na „przeczucie” ani na charakter. Ich realny wpływ dotyczy neurobiologii, a dokładniej układu dopaminowego w mózgu. Receptory GLP-1 znajdują się bezpośrednio w obszarach takich jak brzuszne pole nakrywki i jądro półleżące. To centra odpowiedzialne za motywację, poszukiwanie nagrody i tolerancję ryzyka.
Mówiąc prościej: to te same struktury, które decydują, czy człowiek sięga po kolejnego drinka, dokłada pozycję po stracie albo nie potrafi zamknąć transakcji na minusie. Semaglutyd nie „tłumi instynktu”. On reguluje sygnały dopaminowe, które stoją za zachowaniami kompulsywnymi. Różnica jest zasadnicza. Chodzi nie o ambicję czy odwagę, lecz o skłonność do impulsywnego działania.
Twarda nauka, nie anegdoty
Badania nad GLP-1 są dziś znacznie bardziej zaawansowane, niż sugeruje popularna narracja o „lekach na odchudzanie”. Modele przedkliniczne pokazują, że aktywacja receptorów GLP-1 ogranicza zachowania związane z poszukiwaniem kokainy, zmniejsza spożycie alkoholu oraz redukuje ryzykowne decyzje wywołane amfetaminą.
Kompleksowa analiza 374 badań opublikowana w Nature Mental Health wykazała, że agoniści GLP-1 wpływają na przetwarzanie nagrody, kontrolę impulsów i podejmowanie decyzji poprzez bezpośrednią modulację szlaków dopaminowych. To nie są subtelne efekty psychologiczne. To zmiana sposobu, w jaki mózg reaguje na bodźce obiecujące szybką gratyfikację.
Co to oznacza dla traderów?
W Stanford University psychiatra Anna Lembke wielokrotnie podkreślała, że leki GLP-1 oddziałują bezpośrednio na szlak nagrody… Wpływając na uwalnianie dopaminy w obszarach odpowiedzialnych za motywację i przyjemność. Innymi słowy: ograniczają zachowania, które mózg traktuje jak nałóg.
Z punktu widzenia tradingu to oznacza mniej „revenge trades”, mniej kompulsywnego zwiększania pozycji i mniejszą skłonność do emocjonalnego odrabiania strat. To nie jest eliminacja ryzyka. To redukcja impulsywności.
Co więcej, w badaniu fazy 2b wykazano, że liraglutide zmniejszał zanik tkanki mózgowej w obszarach odpowiedzialnych za funkcje wykonawcze o niemal 50% w porównaniu z placebo. To bezpośrednio dotyczy zdolności do planowania, kontroli emocji i długoterminowego myślenia.
Paradoks Wall Street
Hedge fundy od dekad budują swoją kulturę wokół mitu agresji, szybkości i instynktu. W tej narracji wszystko, co ogranicza skłonność do ryzyka, wydaje się zagrożeniem. Paradoks polega na tym, że firmy obawiające się utraty edge’u mogą odrzucać narzędzie, które realnie zmniejsza ryzyko spektakularnych wpadek. Jeśli GLP-1 zaczynają przeszkadzać traderom, to być może wkrótce staną się problemem także dla zespołów sprzedażowych.