Fundusze hedgingowe przesadziły z dźwignią? 'Nie mają zabezpieczeń’. Co czeka rynek?

Fundusze hedgingowe przesadziły z dźwignią? 'Nie mają zabezpieczeń’. Co czeka rynek?

Wzrost korelacji między wynikami funduszy hedgingowych a głównymi indeksami giełdowymi budzi coraz większy niepokój wśród inwestorów oraz analityków sektora finansowego.

Zjawisko to stało się szczególnie widoczne w ubiegłym roku, kiedy to zależność ta osiągnęła najwyższy poziom od co najmniej pięciu lat. Choć hossa na rynkach akcji pozwoliła funduszom hedgingowym wypracować średnią stopę zwrotu na poziomie dwunastu i pół procent w dwa tysiące dwudziestym piątym roku, to ich silne powiązanie z rynkiem akcji podważa fundamentalną obietnicę ochrony kapitału w czasie kryzysu. Inwestorzy płacą wysokie prowizje za zarządzanie portfelami właśnie po to, aby zminimalizować ryzyko w okresach załamania, jednak obecne dane sugerują, że w razie gwałtownej przeceny fundusze te mogą ucierpieć niemal tak mocno jak zwykłe fundusze indeksowe. Eksperci zwracają uwagę, że strategia dążenia za rynkowym trendem stała się dominująca, co oddala branżę od jej pierwotnych założeń związanych z arbitrażem i neutralnością rynkową.

Zależność funduszy od trendów giełdowych i kryptowalut

Analitycy z banku BNP Paribas wskazują, że korelacja z indeksem MSCI World stała się tak silna, iż tradycyjne korzyści z dywersyfikacji niemal zniknęły. Sytuacja ta zbiega się w czasie z rosnącym zaangażowaniem instytucjonalnym w rynek aktywów cyfrowych, gdzie Bitcoin staje się coraz częściej stałym elementem strategii inwestycyjnych. Wiele podmiotów typu hedge fund stara się zwiększać swoje zyski poprzez ekspozycję na kryptowaluty, co w okresach optymizmu rynkowego przynosi spektakularne rezultaty. W serwisie X analitycy tacy jak Eric Balchunas często podkreślają, że fundusze te coraz częściej wykorzystują instrumenty pochodne oparte na akcjach i krypto, aby nie zostać w tyle za konkurencją.

Warto odnotować, że duże fundusze hedgingowe posiadają obecnie w swoich portfelach jednostki o wartości przekraczającej 100 000 USD w różnych instrumentach powiązanych z ekosystemem Ethereum, co dodatkowo wzmacnia ich powiązanie z sentymentem panującym na szerokim rynku technologicznym. Takie podejście sprawia, że w momencie rynkowej paniki brakuje bezpiecznych przystani, ponieważ niemal wszystkie klasy aktywów poruszają się w tym samym kierunku.

Przyszłość ochrony kapitału w dobie powszechnej korelacji

Krytycy obecnego modelu działania funduszy zauważają, że stały się one ofiarami własnego sukcesu i ogromnego napływu kapitału, który wymusza na zarządzających szukanie płynności w najbardziej popularnych sektorach. Kiedy Bitcoin bije kolejne rekordy, a indeksy giełdowe rosną nieprzerwanie przez trzy lata, zarządzający funduszami nie chcą ryzykować niedoważenia w tych sektorach, aby nie stracić klientów oczekujących wysokich stóp zwrotu.

Scott Johnsson, analityk firmy Van Buren Capital zauważa, że granica między tradycyjnym funduszem hedgingowym a agresywnym funduszem wzrostowym uległa niebezpiecznemu zatarciu. To sprawia, że portfele o wartości wielu milionów USD są dziś bardziej narażone na zmienność niż w poprzednich dekadach. Jeżeli dojdzie do gwałtownego odwrócenia trendu, inwestorzy mogą przekonać się, że wysokie opłaty za zarządzanie nie kupiły im obiecanej ochrony, lecz jedynie powieliły ryzyko, które posiadają już w swoich standardowych inwestycjach emerytalnych. Fundusze muszą zatem pilnie zrewidować swoje strategie, aby odzyskać zaufanie jako podmioty zdolne do zarabiania w każdych warunkach rynkowych, a nie tylko podczas hossy.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!