Citrini Research wywołało trzęsienie ziemi na Wall Street. Wszystko przez prognozę na 2028. O co chodzi?
Na Wall Street krąży ostatnio jeden tekst jak mem, tylko że zamiast być śmiesznym, jest niepokojący. Citrini Research opublikowało raport, w którym opisuje scenariusz „Global Intelligence Crisis”. Autorzy podkreślają: to nie jest prognoza, tylko trochę wróżenie z fusów w stylu „co by było, gdyby”. Ale problem w tym, że ich „gdyby” brzmi… zbyt logicznie. Przewodnia myśl raportu jest taka: AI może zrobić gospodarkę bardziej wydajną, a jednocześnie ją osłabić. Jak to możliwe?
AI miało zrobić nam boom. A co jeśli zrobi… krach? Raport, który odpalił panikę
Bo firmy, zachwycone narzędziami typu „agenci AI”, zaczynają ciąć koszty. Najpierw subtelnie, potem coraz mocniej. Zwłaszcza ci w białych kołnierzykach: biura, marketing, analityka, IT, consulting, obsługa klienta. Mniej ludzi, te same wyniki, a czasem nawet lepsze. Giełda przez chwilę to kocha: marże rosną, zyski wyglądają świetnie.
Tyle że Citrini zadaje pytanie: co jeśli to jest dobre tylko na papierze? Bo gospodarka w USA (i nie tylko) stoi na konsumpcji. Ludzie kupują mieszkania, samochody, płacą raty, zamawiają jedzenie, latają na wakacje. A jeśli spora część dobrze zarabiających zacznie tracić pracę albo schodzić na dużo niższe pensje, to… wydatki spadają. I nagle firmy sprzedają mniej, więc znów tną koszty i znów kupują AI, żeby się ratować. To tworzy pętlę: AI, zwolnienia, mniej wydatków, presja na firmy i jeszcze więcej AI.
Raport nazywa to trochę jak „PKB widmo”. W statystykach wszystko wygląda produktywnie, ale pieniądze nie krążą tak jak kiedyś, bo maszyny nie chodzą do restauracji, nie biorą kredytu i nie kupują nowych butów.
Największa bomba: hipoteki
Największa bomba w tekście? Hipoteki. Citrini sugeruje, że jeśli praca klasy średniej i wyższej stanie się mniej pewna, to nawet „bezpieczne” kredyty mogą zacząć wyglądać gorzej, bo ludzie przestają wierzyć, że utrzymają dochody przez 20–30 lat.
To dlatego raport robi takie zamieszanie: bo nie straszy jednym sektorem, tylko pokazuje łańcuch, który może dojść aż do rynku nieruchomości i giełdy. I nawet jeśli to tylko teoretyczny scenariusz, to inwestorzy nie lubią, gdy ktoś im przypomina, że największe ryzyko zwykle zaczyna się od zdania:
„przecież to się nie może wydarzyć”.
Wall Street już obrywa. Strach przed AI rośnie?
W dniu publikacji tekstu Citrini najmocniej oberwały spółki powiązane z kartami płatniczymi. Dlaczego? W raporcie pojawia się teza, że w przyszłości AI-agenci mogą zacząć rozliczać transakcje bezpośrednio na stablecoinach.
Efekt?
▫️Visa -4,4%
▫️Mastercard -6,3%
▫️American Express -7,9%
▫️Capital One -8,0%
To kolejny przykład „AI scare” na Wall Street. W tym samym czasie koszyk Goldman Sachs „Software At Risk” spadł jednego dnia o 6% i jest już -33% od początku roku. Inwestorzy ewidentnie nie czekają na dowody. Reagują na samą możliwość, że AI nie tylko zmienia pojedyncze firmy, ale może przestawić całe mechanizmy, na których od dekad zarabia sektor finansowy.