Chiny ostrzegają banki: „nie kupujcie amerykańskich obligacji”. Coś wiedzą?

Chiny ostrzegają banki: „nie kupujcie amerykańskich obligacji”. Coś wiedzą?

Jak wynika z dostępnych doniesień, Chiny dokonały ostrej ingerencji w strategię inwestycyjną całego sektora bankowego w tym kraju. Chińscy regulatorzy „zalecili” instytucjom finansowym ograniczenie inwestycji w amerykańskie obligacje skarbowe (treasuries). Bankom „zasugerowano” powściągliwość w nabywaniu nowych papierów, zaś tym, które mają już ich dużo – stopniową redukcję ekspozycji.

Autorami tych zaleceń mają być organa nadzorcze Ludowego Banku Chin oraz Narodowej Administracji ds. Regulacji Finansowej. Oczywiście, jak to w Chinach bywa, pomimo nazwy sugerującej dobrowolność owe „zalecenia” i „sugestie” równają się w istocie inkwizycyjnym rozkazom, nie dopuszczając możliwości nieskorzystania z nich przez adresatów. Głównym uzasadnieniem, jakie podano, jest rzekoma potrzeba zmniejszenia ryzyka koncentracji oraz ochrona przed podwyższoną labilnością cenową na rynku amerykańskiego długu publicznego.

„Zmienność” cenowa

Decyzja zapadła bowiem w okresie wzmożonej niepewności co do kierunku dalszej polityki fiskalnej i monetarnej w Stanach Zjednoczonych oraz przy utrzymującej się presji na kurs juana. Zarazem – i co stanowi cechę równie charakterystyczną dla autokratycznej rzeczywistości, w której tkwią Chiny, pomimo zewnętrznych oznak wolnego rynku – rozkaz ten nie dotyczy rezerw dewizowych utrzymywanych bezpośrednio przez chiński rząd. Czyżby amerykańskie obligacje skarbowe w rękach organów państwowych przestawały być wrażliwe na gwałtowne wahania cen…?

Skądinąd zjawisko czy to dobrowolnej, czy wymuszonej ucieczki od amerykańskich papierów wartościowych nie byłoby niczym nowym. Dane Departamentu Skarbu USA wskazują, że chińscy inwestorzy instytucjonalni oraz zarządcy funduszy znacząco obniżyli stan posiadania obligacji w ostatnich latach – z historycznego szczytu ponad 1,32 dol. USD w 2013 r. do około 682–700 mld dol. w ostatnich miesiącach 2025 r. Część analityków przypisuje ten spadek przenoszeniu części aktywów do podmiotów belgijskich czy luksemburskich. To jednak oczywiście nie jest główny powód.

Chiny drukują własne papiery

Odkładając bowiem na bok możliwe powody krótkoterminowe, nie sposób nie zauważyć, że najnowszy nakaz to element konsekwentnej polityki, którą Chiny realizują od lat, a którą w największym skrócie można streścić jako dążenie do marginalizacji ekonomicznej USA, ich systemu finansowego i dolara oraz zastąpienie amerykańskiej dominacji monetarnej swoją własną. Dążenia do zastąpienia juanem dolara w rozliczeniach międzynarodowych idą jednak różnie – na tyle, że Chiny próbują teraz tego samego, ale sięgając po środki płatnicze oparte o złoto. Samych juanów brakuje im natomiast na rynku wewnętrznym

Ludowy Bank Chin zmuszony jest stąd prowadzić bardzo aktywną politykę „płynnościową”. Tuż przed Księżycowym Nowym Rokiem 2026 (który Chiny uznają za jedno z dwóch głównych świąt) bank centralny wstrzyknął 600 mld juanów (ok. 86,4 mld dol.) poprzez 14-dniowe operacje repo, przerywając dwumiesięczną przerwę w tego typu działaniach. Według szacunków rynkowych (m.in. Industrial Securities) skala potrzeb pieniężnych sięga nawet 3,2–3,5 bln juanów – to efekt kumulacji wypłat gotówkowych, emisji rządowych obligacji oraz wzmożonego popytu korporacyjnego na juana.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!