BofA: Fundusze masowo sprzedają akcje firm z USA i Chin. Coś wiedzą?

BofA: Fundusze masowo sprzedają akcje firm z USA i Chin. Coś wiedzą?

Globalne rynki akcji wysyłają sygnał ostrzegawczy, którego inwestorzy nie powinni ignorować. Rekordowe odpływy kapitału z funduszy akcyjnych, skrajnie optymistyczne pozycjonowanie oraz narastające napięcia geopolityczne zbiegły się w czasie w sposób, który z perspektywy Wall Street zwykle zapowiada zmianę reżimu rynkowego, a nie jedynie chwilową korektę. Analitycy Bank of America wskazali na niepokojące, olbrzymie odpływy zarówno z amerykańskiego jak i chińskiego rynku akcji. Co się stało?

Koncentracja ryzyka w USA i Chinach

Z danych Bank of America Global Research, opartych na statystykach EPFR, wynika, że w tygodniu zakończonym w środę globalne fundusze akcyjne odnotowały łączne odpływy w wysokości 43,2 mld dolarów – największe w historii pomiarów. Kluczowe jest jednak to, gdzie ten kapitał faktycznie wypłynął.

Fundusze inwestujące w akcje chińskie zanotowały rekordowy odpływ 49,2 mld dolarów, podczas gdy z funduszy akcji amerykańskich wycofano 16,8 mld dolarów. Na ten moment więc nie mamy do czynienia z globalną ucieczką od ryzyka, lecz z ukierunkowanym odwrotem od rynków postrzeganych jako najbardziej narażone na ryzyko polityczne i regulacyjne.

W przypadku Chin Bank of America wskazuje na sprzedaż prowadzoną przez tzw. „national team”, czyli państwowe podmioty wspierające rynek. Jednocześnie chińscy regulatorzy w ostatnich tygodniach podejmowali działania mające na celu spowolnienie dynamiki wzrostów giełdowych. Dla inwestorów spoza Chin to sygnał: wsparcie państwa zamienia się w hamulec.

„Sell America” wraca do gry

Choć odpływy z funduszy akcji amerykańskich były mniejsze niż w Chinach, ich znaczenie symboliczne jest ogromne. Zbiegły się one w czasie z ponownym wzrostem napięć geopolitycznych po groźbach prezydenta Donalda Trumpa dotyczących nałożenia ceł na europejskich sojuszników w kontekście sporu o Grenlandię.

Choć późniejsze wypowiedzi o osiągnięciu ramowego porozumienia uspokoiły nastroje, sam epizod przywrócił narrację „Sell America”, znaną z okresu po szerokich zapowiedziach ceł wiosną ubiegłego roku. Z punktu widzenia zarządzania portfelem oznacza to, że część inwestorów ponownie zaczyna kwestionować premię za ryzyko, jaką powinny oferować aktywa amerykańskie.

Europa i Japonia zyskują na rotacji kapitału

Warto podkreślić, że kapitał nie opuszcza rynku akcji jako całości. Europejskie fundusze akcyjne zanotowały szósty z rzędu tydzień napływów, a fundusze inwestujące w Japonii przyciągnęły 2,2 mld dolarów, co było największym tygodniowym napływem od października 2025 roku.

Co istotne, mimo dramatycznych odpływów z Chin, fundusze akcji rynków wschodzących jako całość odnotowały czwarty kolejny tydzień wzrostu napływów. To pokazuje, że inwestorzy różnicują ekspozycję regionalnie, zamiast dokonywać masowej ucieczki z rynków ryzykownych.

Pozycjonowanie inwestorów

Obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący, gdy zestawi się dane o przepływach z wynikami styczniowej ankiety Bank of America wśród zarządzających funduszami. Badanie, przeprowadzone w dniach 9–15 stycznia wśród 196 uczestników zarządzających łącznie 575 mld dolarów, pokazało skrajnie optymistyczne nastawienie rynku tuż przed eskalacją napięć geopolitycznych.

38% respondentów netto oczekiwało poprawy globalnego wzrostu gospodarczego, poziom gotówki w portfelach spadł do rekordowo niskiego poziomu, a 48% zarządzających było przeważonych w akcjach – najwięcej od grudnia 2024 roku. W efekcie wskaźnik Bull & Bear Bank of America osiągnął poziom określany jako „hyper-bull”, historycznie kojarzony raczej z podwyższonym ryzykiem korekty niż z trwałą hossą.

Najbardziej alarmujący jest jednak brak zabezpieczeń. Blisko połowa badanych deklarowała brak jakiejkolwiek ochrony portfela przed gwałtownym spadkiem cen akcji – najwyższy odsetek od 2018 roku. Jak zauważył Michael Hartnett z BofA, niski poziom hedgingu nie ma znaczenia w świecie pozytywnych zaskoczeń, ale staje się krytyczny, gdy niespodzianki nagle zmieniają znak.

Geopolityka wypiera strach przed bańką AI

Po raz pierwszy od października 2024 roku inwestorzy uznali ryzyko geopolityczne za największe zagrożenie dla rynków finansowych, spychając obawy o potencjalną bańkę AI na drugie miejsce. To istotna zmiana percepcji ryzyka: nawet przy utrzymującym się strukturalnym optymizmie wobec technologii, czynniki polityczne zaczynają determinować decyzje o alokacji kapitału.

Z perspektywy Wall Street obecna sytuacja nie przypomina jeszcze klasycznej kapitulacji. Fundusze obligacyjne nadal przyciągają kapitał ok. 15,4 mld dolarów w ostatnim tygodniu, choć tempo napływów spadło z 23,4 mld tydzień wcześniej. To sugeruje rebalansowanie portfeli, nie paniczną ucieczkę.

Jednocześnie połączenie rekordowych odpływów z funduszy akcyjnych, skrajnie optymistycznego pozycjonowania i niemal całkowitego braku zabezpieczeń sprawia, że rynki stają się wyjątkowo wrażliwe na negatywne impulsy. W takim otoczeniu do korekty nie potrzeba recesji ani kryzysu systemowego. Wystarczy jedno nieoczekiwane zdarzenie więcej, niż rynek jest w stanie wchłonąć. Dziś to właśnie geopolityka dostarcza niespodzianek najczęściej.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!