BlackRock zainwestuje w czeską firmę zbrojeniową. ’30 mld EUR na stole’. Rekordowy debiut w Europie?
Czechoslovak Group to jeden z najszybciej rosnących koncernów zbrojeniowych na świecie. Od wielu miesięcy firma znana szerzej jako CSG przygotowuje się do wejścia na giełdę Euronext Amsterdam. Jeśli plan dojdzie do skutku w zapowiadanym terminie, czyli w najbliższych tygodniach, będzie to jedna z największych ofert publicznych w Europie w 2026 roku i rekordowa od debiutu InPostu w 2021 roku. Spółka zamierza stopniowo wchodzić w bardziej zaawansowane technologie m.in. drony i silniki odrzutowe.
Firma ma wielkie ambicje i podpisuje olbrzymie umowy. W ostatnim czasie wygrała m.in. wart 630 mln USD kontrakt z USA na budowę amunicji dużego kalibru w stanie Iowa. A także wart 1 mld USD umowę z nieujawnionym producentem z Azji. Strategicznie wspiera też francusko-niemiecki konglomerat KNDS, dostarczając kadłuby do czołgów typu Leopard.
Inwestorzy są podekscytowani geopolityką i są w stanie przepłacać za akcje firm z tego sektora. To wydaje się idealny moment na giełdowy debiut. Pod wodzą 32-letniego Michala Strnada, który przejął rządy w firmie po swoim ojcu, Jaroslavie Strnadzie czeska grupa zbudowała niesamowity biznes. Najlepszym tego przykładem jest przejęcie amerykańskiego producenta małokalibrowej amunicji Kinetic za 2,2 mld dolarów. Giełdzie podobają się takie historie i rodzinne korzenie spółki. Determinacja prezesa w zarządzaniu odziedziczonym imperium jest wielka.
BlackRock wchodzi w IPO?
Spółka zamierza wyemitować nowe akcje o wartości około 750 mln euro, a dodatkowo sprzedać część istniejących walorów, choć ich skala nie została jeszcze określona. W kuluarach rynku kapitałowego mówi się o całkowitej wartości IPO przekraczającej 30 mld euro. Dla zobrazowania skali firma posiada portfel zamówień opiewający na ok. 32 mld euro, a jej przychody za pierwsze 9 miesięcy 2025 roku wyniosły 4,5 mld EUR i wzrosły 82% r/r… Przy operacyjnej marży rzędu niemal 25%.
Wycena i skala produkcji stawia CSG w jednym szeregu z największymi debiutami ostatnich la. To największa oferta publiczna dla giełdy w Amsterdamie od czasu wejścia na giełdę InPostu w 2021 roku. Co ciekawe, znów mówimy tu o firmie z Europy środkowej. Jeszcze przed formalnym debiutem CSG zabezpieczyła mocne wsparcie inwestorów instytucjonalnych.
Fundusze zarządzane przez Artisan Partners i BlackRock, a także Al-Rayyan, spółka w pełni należąca do Qatar Investment Authority, zadeklarowały łączne zaangażowanie na poziomie 900 mln euro. Zatem oferta jest nie tylko ambitna, ale i wiarygodna w oczach globalnego kapitału. Dla potencjalnych inwestorów detalicznych i mniejszych funduszy tacy akcjonariusze na pokładzie … Często działają jak pewnego rodzaju stempel jakości, ograniczając ryzyko nieudanego debiutu.
15 procent spółki na start i jasny cel emisji
Michal Strnad, prezes i jedyny właściciel CSG, jeszcze przed złożeniem dokumentów emisyjnych sygnalizował, że rozważa wprowadzenie na giełdę około 15% udziałów. Ostateczna decyzja w tej sprawie nie zapadła. Niemniej jednak te skala ta dobrze wpisuje się w model stopniowego otwierania kapitału przy zachowaniu pełnej kontroli właścicielskiej.
Wydaje się, że te 15% to absolutne minimum, a obecne kierownictwo nie chce dzielić się z inwestorami detalicznymi większą ilością udziałów. To wydaje się bardzo dobry znak. Środki z emisji nowych akcji mają zostać przeznaczone na ogólne cele korporacyjne. To w przypadku CSG oznacza dalsze inwestycje organiczne i kolejne przejęcia. To strategia, którą grupa konsekwentnie realizuje od kilku lat.
Beneficjent boomu na obronność
Czas na IPO nie jest przypadkowy. Od rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku europejski sektor obronny przeżywa bezprecedensowy napływ kapitału. Rządy państw NATO zwiększają budżety wojskowe, a inwestorzy, niegdyś ostrożni wobec branży zbrojeniowej, dziś traktują ją jako strategiczny segment gospodarki.
Dodatkowym katalizatorem okazał się powrót Donalda Trumpa do Białego Domu na początku ubiegłego roku i jego presja na sojuszników w sprawie wyższych wydatków obronnych. Efekt widać na giełdach: notowania europejskich producentów uzbrojenia i sprzętu wojskowego wspięły się w ostatnich tygodniach na historyczne maksima.
Na tle konkurencji CSG wyróżnia się dynamiką. Grupa jest dziś jednym z liderów sektora obronnego pod względem tempa wzrostu przychodów. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku sprzedaż sięgnęła 4,5 mld euro, co oznacza wzrost o 82% rok do roku. zysk przed opodatkowaniem wzrósł w tym samym okresie o 79%, do 1,2 mld euro.
Rheinmetall punktem odniesienia, ale z dyskontem
Pytany o wycenę, Strnad unikał konkretów, wskazując jedynie niemiecki Rheinmetall jako naturalny punkt odniesienia. Jednocześnie zaznaczał, że spodziewa się pewnego dyskonta względem niemieckiego giganta. To podejście wydaje się rozsądne. Rheinmetall to dojrzała i ogromna spółka giełdowa z wieloletnią historią, podczas gdy CSG dopiero buduje obecność na rynku publicznym.
Z drugiej strony czeska grupa oferuje inwestorom coś, czego często brakuje większym konkurentom: wyjątkową ekspozycję na segment amunicji, który w realiach wojny w Ukrainie i napięć globalnych stał się jednym z najbardziej deficytowych obszarów przemysłu obronnego.
Ten ruch otworzył CSG drzwi do rynku USA i wzmocnił jej pozycję jako kluczowego dostawcy amunicji dla armii NATO oraz Ukrainy. Choć dziś najważniejsza jest ekspansja, spółka już teraz sygnalizuje chęć dzielenia się zyskami. CSG zapowiada docelową stopę wypłaty dywidendy na poziomie 30 do nawet 40% zysku netto, począwszy od 2027 roku. To ukłon w stronę inwestorów długoterminowych.
Plany Czechoslovak Group dobrze oddają moment, w jakim znalazła się dziś europejska obronność. Sektor, przez lata traktowany jako politycznie niewygodny, stał się strategicznym filarem bezpieczeństwa i coraz ważniejszą częścią rynku kapitałowego. Jeśli IPO CSG zakończy się sukcesem, może wyznaczyć standard dla kolejnych ofert, bo podobne plany rozważają już inne firmy, w tym producenci ciężkiego sprzętu wojskowego z Europy Zachodniej, czy polski gigant dronowy, WB Group.
