Ambitne plany chińskiego producenta elektryków. W 2026 chcą sprzedać pół miliona aut
Chiński gigant technologiczny Xiaomi coraz mocniej wchodzi w samochody elektryczne. I nie wygląda to już raczej na poboczny projekt, który w razie problemów da się po cichu wygasić. W 2026 roku firma chce dostarczyć 550 tysięcy aut, wyraźnie więcej niż 410 tysięcy sprzedanych w 2025 roku. To wzrost rzędu 34%. I to w momencie, gdy rynek EV zaczyna wyraźnie zwalniać. Pytanie nasuwa się samo: skąd u nich tyle wiary w dalszy wzrost?
EV w Xiaomi wyszły na plus szybciej niż u Tesli
Cel ogłosił założyciel i prezes spółki, Lei Jun. Przekaz był prosty. Motoryzacja przestała być dla Xiaomi eksperymentem. To już jeden z filarów strategii na kolejne lata. Najmocniejszy argument jest jeden: rentowność. Dział samochodów elektrycznych Xiaomi zaczął zarabiać już w listopadzie, około 18 miesięcy po premierze pierwszego modelu. To tempo, którego nie osiągnęła nawet Tesla, potrzebująca na to aż kilku lat.
Paradoks polega na tym, że rynek wcale nie zareagował entuzjazmem. Akcje Xiaomi w 2025 roku radziły sobie słabo, zwłaszcza na tle innych chińskich spółek technologicznych. Inwestorzy patrzyli szerzej, nie tylko na samą firmę. Cały sektor EV znalazł się pod presją.
Nadpodaż. Wojna cenowa. Coraz więcej producentów i coraz mniej miejsca na błędy. Jak zauważa Bloomberg, rynek elektryków przestał być historią o szybkim wzroście, a zaczął wyglądać jak trudny, kapitałochłonny biznes.
Sytuację dodatkowo skomplikowały dwa poważne wypadki z udziałem modelu SU7. Sprawa szybko wyszła poza samo Xiaomi. Regulatorzy zapowiedzieli zaostrzenie przepisów dotyczących systemów wspomagania kierowcy, konstrukcji klamek drzwi i bezpieczeństwa baterii. To ważny sygnał dla całej branży – coraz mniej chodzi o samą mechanikę, a coraz bardziej o oprogramowanie, które trafia pod lupę władz.
Zachód zaczyna patrzeć coraz uważniej
Mimo tego Xiaomi coraz częściej pojawia się w rozmowach poza Chinami. Były szef Volkswagen China Karl-Thomas Neumann nazwał sportową wersję SU7 Ultra „głośnym sygnałem ostrzegawczym” dla zachodnich producentów. Z kolei Marques Brownlee chwalił integrację software’u, co w nowoczesnych autach bywa dziś ważniejsze niż zasięg czy osiągi. Nieprzypadkowo – Xiaomi celuje w ekspansję zagraniczną w 2027 roku.
W 2026 roku firma planuje do czterech nowych premier lub odświeżeń modeli, w tym pięcioosobowy samochód i siedmiomiejscowego SUV-a typu extended-range. Problem w tym, że otoczenie rynkowe robi się coraz trudniejsze. Globalna sprzedaż EV ma wzrosnąć w 2026 roku o 13% do 24 mln aut – wyraźnie wolniej niż wcześniej. USA notują spadki po likwidacji ulg podatkowych, Europa luzuje plany dotyczące zakazu aut spalinowych, a Chiny wchodzą w fazę dojrzewania rynku.
Na tym tle chińskie marki – z BYD na czele – dalej cisną ceny, wypychając zachodnich producentów z kolejnych rynków. Xiaomi jedzie szybko. Pytanie tylko, czy droga nie zaczyna się właśnie zwężać.
