Alarm na rynku akcji. Oto 3 powody do niepokoju. Głęboka korekta na S&P 500?

Alarm na rynku akcji. Oto 3 powody do niepokoju. Głęboka korekta na S&P 500?

Ukrywający się na platformie X pod pseudonimem 'NoLimit’ inwestor z ponad 20-letnim stażem na rynku (oraz wieloma trafnymi prognozami) ogłosił ostatnio, że wycofał się w 95% z rynku akcji. Zachował jedynie swoje długoterminowe pozycje w Bitcoinie, metalach szlachetnych i nieruchomościach. Co prawda nie oznacza to natychmiastowego krachu. Ale w jego opinii rynek może znajdować się bardzo blisko szczytu.

Ocenił, że dziś możliwy jest spadek wartości indeksu S&P 500 nawet o 15 do 20%. Połączenie planowanych IPO o ogromnej łącznej wycenie, masowej sprzedaży insiderów oraz konieczności refinansowania długów stwarza sygnały alarmowe dla rynku akcji w 2026 roku.

Historyczne doświadczenia z pęknięciami bańki dotcom i hossą SPAC pokazują, że tego typu kombinacja czynników często poprzedza poważne spadki. O ile wspomniany inwestor nie jest żadnym autorytetem inwestycyjnym (ani tym bardziej wróżbitą) – uważamy, że argumenty, jakie przytoczył są szalenie sensowne. Jak wyglądają?

Masowe IPO spółek technologicznych

Kluczowym sygnałem alarmowym jest planowane na 2026 rok wprowadzenie na giełdę gigantów branży technologicznej i AI. Wśród firm przyspieszających IPO w tym roku znajdują się m.in. SpaceX, OpenAI, Databricks i Anthropic. Łączna wycena tych spółek może osiągnąć nawet 4 biliony dolarów. Wydaje się logiczne, że insiderzy nie sprzedają akcji z powodu pilnej potrzeby gotówki.

Robią to dlatego, że dostrzegają potencjalny szczyt wycen i spieszą się, by zaoferować na giełdzie akcje… Chcą monetyzować swoją pracę, bo wierzą, że znajdą wielu chętnych by przepłacić. Historycznie podobna sytuacja miała miejsce podczas pęknięcia bańki dotcomów w 2000 roku oraz hossy SPAC w 2021 roku.

Wówczas to inwestorzy masowo korzystali z wysokich wycen, aby rozdysponować rozgrzanemu tłumowi i instytucjom akcje przy poziomach … Niejednokrotnie przekraczających 100-krotność przychodów spółek. Także dziś wyceny debiutujących spółek wydaje się, że będą ekstremalnie wysokie. Optymizm co do technologii AI pozostaje ogromny.

Źródło: The Washington Service

Nieracjonalne wydatki na AI i sprzedaż insiderów

Problemem, który budzi obawy rynku, jest ogromne tempo wydatków na sztuczną inteligencję w Big Tech. W sumie na inwestycje w AI wydano około 400 mld USD, a przychody zwrotne wynoszą jedynie około 20 mld USD. Aby uzasadnić takie nakłady, firmy musiałyby wygenerować 2 biliony USD nowych przychodów do 2030 roku. Zdaniem ekspertów, to nie inwestycja, lecz klasyczna bańka spekulacyjna.

Tymczasem w styczniu insiderzy masowo sprzedawali swoje akcje w tempie, którego nie widziano od 2021 roku. Wskaźnik sprzedaży do zakupu osiągnął poziom 4:1, co oznacza, że na każdą zakupioną akcję przypadały cztery sprzedane przez wewnętrznych akcjonariuszy. W ciągu jednego miesiąca niemal 1 000 kadrowych menedżerów zrealizowało swoje udziały.

Niepokojące nie jest tylko to, ile akcji jest sprzedawanych, lecz fakt, że praktycznie nikt nie jest chętny do kupna. Wskazuje to na brak zaufania do wycen rynkowych i oczekiwania znaczącej korekty. Użytkownik 'NoLimit’, opisujący siebie jako wieloletniego obserwatora rynku uważa, że insiderzy chronią kapitał. Sprzedają przy obecnej płynności, zamiast ryzykować utratę wartości w potencjalnym krachu.

Dodatkowym zagrożeniem jest tzw. „2026 debt wall”. Firmy, które przez lata korzystały z niskich stóp procentowych, teraz muszą refinansować miliardy dolarów zobowiązań po znacznie wyższych kosztach. Okazuje się, że naprawdę wiele z nich może nie przetrwać tego testu… A to w połączeniu z masową sprzedażą insiderów może wywołać gwałtowne spadki indeksów.

Źródło: X
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!