Akcje giganta AI znowu znurkowały. „Inwestorzy przestali wierzyć”. Co się dzieje?
Adobe przez wiele lat uważane było za jednego z największych beneficjentów boomu na sztuczną inteligencję. Choć wyniki spółka przedstawia konsekwentnie bardzo mocne, inwestorzy nie wierzą, że spółka obróci rewolucję AI na swoją korzyść. Jak dotą przychody rok do roku rosną dwucyfrowo, a zyski przebijają oczekiwania analityków…
… Nawet produkty oparte na sztucznej inteligencji notują eksplozję zainteresowania. Mimo to inwestorzy brutalnie przecenili akcje firmy. W dniu publikacji wyników kurs spadł o ponad 6% w regularnym handlu, a w notowaniach po sesji przecena pogłębiła się do około 7%. Wall Street ocenia dziś spółki technologiczne przez zupełnie nowy pryzmat. Nie patrzy w lusterko wsteczne.
Inwestorzy coraz ostrożniej podchodzą do spółek software’owych. Od początku 2026 roku akcje Adobe spadły już o około 23%, podczas gdy indeks S&P 500 stracił w tym samym czasie około 3%. Jeszcze bardziej wymowna jest perspektywa długoterminowa – kurs spółki znajduje się ponad 60% poniżej rekordu z 2021 roku, a w dwóch ostatnich latach notował ponad 20-procentowe spadki rocznie.
Koniec epoki w Adobe
Jednym z czynników, który natychmiast przyciągnął uwagę rynku, była zapowiedź zmiany na szczycie firmy. Wieloletni dyrektor generalny Shantanu Narayen ogłosił, że ustąpi ze stanowiska po wyłonieniu następcy. Jednocześnie pozostanie przewodniczącym rady nadzorczej.
To symboliczny moment dla spółki. Narayen stoi na czele Adobe od 2007 roku, a z firmą jest związany jeszcze dłużej – dołączył do niej w 1998 roku jako wiceprezes i dyrektor generalny jednego z działów.
Pod jego kierownictwem Adobe przeszło jedną z najważniejszych transformacji w historii branży oprogramowania. Spółka porzuciła model sprzedaży jednorazowych licencji i przeszła na subskrypcyjny ekosystem Creative Cloud. Dziś to właśnie abonamentowe przychody z narzędzi takich jak Adobe Photoshop czy Adobe Acrobat stanowią fundament biznesu firmy.
W trakcie jego kadencji akcje Adobe wzrosły ponad sześciokrotnie, wyraźnie przebijając tempo wzrostu indeksu S&P 500, który w tym samym okresie zyskał około 350%.
Mocny kwartał, lepszy od prognoz
Fundamentalnie raport finansowy trudno uznać za rozczarowanie. W pierwszym kwartale roku fiskalnego Adobe osiągnęło:
- skorygowany zysk na akcję: 6,06 USD (oczekiwano 5,87 USD)
- przychody: 6,40 mld USD (prognoza 6,28 mld USD)
Oznacza to wzrost sprzedaży o około 12% rok do roku. Zysk netto wyniósł 1,89 mld USD, czyli 4,60 USD na akcję, wobec 1,81 mld USD rok wcześniej.
Największą część przychodów generują subskrypcje dla twórców i marketerów, które przyniosły 4,39 mld USD – również powyżej oczekiwań analityków.
Równie optymistyczne były prognozy na kolejny kwartał. Spółka oczekuje zysku 5,80–5,85 USD na akcję przy przychodach 6,43 do 6,48 mld USD, co także przewyższa konsensus rynku. Mimo to reakcja inwestorów była chłodna.
AI zmienia reguły gry
Problem polega na tym, że Adobe znajduje się dziś w samym centrum technologicznej rewolucji, która jednocześnie napędza i zagraża jego biznesowi.
Firma intensywnie rozwija własne narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji, w tym system Adobe Firefly. Zarząd podkreśla, że roczne przychody z produktów „AI-first” wzrosły ponad trzykrotnie i mogą wkrótce stać się kolejnym biznesem wartym miliard dolarów rocznie.
Jednocześnie Adobe rozszerza integracje z platformami AI. W ostatnim kwartale firma udostępniła aplikacje takie jak Photoshop, Acrobat i Express w ekosystemie asystenta ChatGPT.
Dodatkowo spółka rozwija współpracę z gigantem reklamy WPP.
Na poziomie użytkowników dynamika wygląda imponująco. Według zarządu ekosystem Adobe – obejmujący Creative Cloud, Acrobat, Express i Firefly – ma już 850 milionów miesięcznych użytkowników, co oznacza wzrost o 17% rok do roku.
AI jednocześnie pomaga i szkodzi
Paradoks polega na tym, że ta sama technologia, która napędza rozwój Adobe, jednocześnie podkopuje część jego modelu biznesowego. Najlepszym przykładem jest rynek stockowych zdjęć. Usługa Adobe Stock tj. ogromny katalog zdjęć, grafik i materiałów wideo zaczyna odczuwać presję ze strony generatorów obrazów opartych na AI.
Zarząd przyznał, że spadek popytu w tym segmencie był większy niż wcześniej zakładano. Coraz więcej użytkowników zamiast kupować zdjęcia z banków obrazów po prostu generuje grafiki przy pomocy modeli AI. To strukturalna zmiana, która może w długim terminie przetasować cały rynek kreatywnych narzędzi.
Niewiadoma: kto poprowadzi Adobe w erze AI
Dodatkową warstwą niepewności jest zmiana przywództwa. Proces wyboru nowego dyrektora generalnego może potrwać kilka miesięcy. Dla rynku kluczowe będzie jedno pytanie: czy następca Narayena będzie liderem zdolnym utrzymać dominację Adobe w świecie, w którym kreatywność coraz częściej powstaje przy pomocy algorytmów.
Bo choć firma wciąż pozostaje jednym z najpotężniejszych graczy w branży narzędzi kreatywnych, to w erze generatywnej AI przewaga technologiczna potrafi zniknąć znacznie szybciej niż w poprzednich cyklach technologicznych.