Akcje 4 spółek na radarze Wall Street. 'To nowe półprzewodniki’. Zarobią fortunę?
Rynek pamięci półprzewodnikowych wszedł w fazę, którą jeszcze kilka lat temu uznano by za mało prawdopodobną. Popyt generowany przez centra danych obsługujące sztuczną inteligencję nie tylko rośnie, ale wyraźnie wyprzedza możliwości produkcyjne branży. Efekt jest prosty: niedobór, rosnące ceny i gwałtowne rewizje prognoz dla producentów pamięci DRAM i NAND. To już nie jest klasyczne, krótkotrwałe odbicie po słabszym cyklu, bo coraz więcej sygnałów wskazuje na strukturalną zmianę charakteru rynku, z AI jako trwałym źródłem popytu.
Centra danych wysysają podaż szybciej, niż fabryki są w stanie reagować
Najmocniejszym katalizatorem pozostaje infrastruktura AI. Trening i inferencja dużych modeli językowych oraz systemów wizji komputerowej są ekstremalnie pamięciochłonne. W praktyce oznacza to, że każdy nowy klaster GPU generuje zapotrzebowanie nie tylko na moc obliczeniową, ale również na ogromne wolumeny pamięci masowej i operacyjnej.
Według branżowych analiz popyt ze strony data center już dziś przewyższa podaż w stopniu określanym jako bezprecedensowy. Producenci otwarcie przyznają, że nie są w stanie realizować pełnych zamówień nawet dla kluczowych klientów. W jednym z przypadków mowa była o zaspokajaniu jedynie połowy do dwóch trzecich zgłaszanego zapotrzebowania. To fundamentalna różnica względem poprzednich cykli, w których nadpodaż była normą, a producenci konkurowali głównie ceną.
Cztery spółki na radarze Wall Street
W tym otoczeniu inwestorzy konsekwentnie kierują kapitał do wąskiej grupy beneficjentów. Najczęściej wymieniane są Sandisk, Micron, Western Digital oraz Seagate Technology. Każda z tych firm raportuje wyraźne przyspieszenie sprzedaży do segmentu data center, a w jednym z przypadków wzrost kwartalny sięgnął 64%.
Analitycy zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma tu nie tylko wolumen, ale również struktura cenowa. Rynek pamięci, który przez lata cierpiał na presję marżową, wchodzi w fazę silnych „pricing tailwinds”. Dotyczy to zarówno nowoczesnych zastosowań AI, jak i starszych segmentów DRAM i NAND, gdzie podwyżki cen zaczynają być akceptowane przez odbiorców.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że cykl inwestycyjny po stronie podaży pozostaje ostrożny. Po wcześniejszych bolesnych doświadczeniach branża nie spieszy się z agresywną rozbudową mocy, co dodatkowo wydłuża fazę niedoboru. Oczywiście – największym problemem jest, że akcje wspomnianych 4 firm już potężnie wzrosły, a wyceny są historycznie rekordowe. Poza USA, liczą się też Koreańczycy: Samsung i SK Hynix.
Supercykl, który może potrwać dłużej niż rynek zakłada
Coraz częściej pada określenie „supercykl”, i tym razem nie brzmi ono jak marketingowy slogan. Prognozy mówią o utrzymaniu napiętej relacji popytu do podaży co najmniej do 2027 roku. To oznacza kilka lat podwyższonej rentowności dla producentów pamięci, zamiast typowego jednorocznego odbicia.
Istotne jest również to, że popyt nie jest już uzależniony wyłącznie od rynku PC czy smartfonów. AI wprowadziła nową kategorię klienta, który kupuje pamięć jako strategiczny zasób infrastrukturalny, a nie komponent do produktu konsumenckiego.
Niedobór pamięci nie kończy się na dostawcach chipów. Coraz wyraźniej odczuwają go producenci urządzeń końcowych. W segmencie elektroniki użytkowej zaczyna to wpływać na marże, a w niektórych przypadkach również na strategie cenowe.
Duzi gracze sygnalizują, że wzrost cen pamięci może wymusić korekty cen produktów, choć popyt na kluczowe urządzenia pozostaje relatywnie nieelastyczny. Rynek zakłada, że część kosztów zostanie przerzucona na konsumentów, bez istotnego spadku wolumenów sprzedaży.
Rynek pamięci znalazł się w punkcie, w którym klasyczne schematy cykliczności przestają działać. AI stworzyła trwały, kapitałochłonny strumień popytu, a ograniczona podaż działa jak dźwignia dla cen i marż. Dla inwestorów oznacza to, że sektor, który przez lata był synonimem zmienności i bólu, może stać się jednym z bardziej przewidywalnych beneficjentów technologicznej transformacji. Układy pamięci mogą stać się 'tak samo sexy’ jak GPU dla AI.
