Oszustwo „na doradcę” coraz powszechniejsze nie tylko wśród seniorów. Ludzie tracą dziesiątki tysięcy złotych. Jak nie dać się oszukać?

Oszustwo „na doradcę” coraz powszechniejsze nie tylko wśród seniorów. Ludzie tracą dziesiątki tysięcy złotych. Jak nie dać się oszukać?

Chociaż od lat policja i różnego rodzaju organizacje ostrzegają przed rozmaitymi metodami oszustów, którzy potrafią wyciągnąć od ofiar grube sumy i to bez wychodzenia z domu. Dużo mówi się ostatnio o metodzie „na wnuczka”, czy „na kryptowaluty”. Jednak w ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się informację o ofiarach osób, które podszywały się pod doradcę inwestycyjnego lub pracownika banku. To o tyle groźna metoda, że jak pokazuje rzeczywistość, łapią się na nią nie tylko osoby starsze.

72-latek stracił prawie 10 tys. Oszustwo „na pracownika banku” coraz powszechniejsze

Już od dawna zarówno policja, jak i organizacje społeczne ostrzegają osoby starsze przed różnego rodzaju oszustami. Jak się okazuje, to nie wystarcza, a policja wciąż otrzymuje zgłoszenia w tej kwestii. Z jednej strony część osób wciąż dostatecznie nie uważa. Z drugiej strony pojawiają się nowe techniki i metody, które ułatwiają oszustwo. Okazuje się, że najpopularniejsza metoda „na wnuczka” jest już przestarzała. Teraz złodzieje próbują wzbudzić zaufanie ofiar, podając się za doradców inwestycyjnych lub pracowników banków.

Ofiarą takiego działania padł 72-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Jak informuje Komenda Miejska Policji w Jastrzębiu-Zdroju, 13 stycznia otrzymała zgłoszenie dotyczące oszustwa „na pracownika banku”. Oszust zmanipulował 72-latka i przekonał go, że na jego dane wpłynął wniosek o pożyczkę, a jego konto bankowe jest zagrożone. Zalecił mu jak najszybszy przelew 23 800 zł na konto zastępcze.

Zdenerwowany senior zlecił przelew, ale bank zablokował transakcję. Mężczyzna poinformował o tym oszusta, a ten wmówił mu, że jego konto jest już przejęte. Następnie polecił mu przelaniu 9900 zł na inne konto. Po tej transakcji otrzymał informację z banku, że jego konto zostało zablokowano. Dopiero w tym momencie zdał sobie sprawę, że padł ofiarą oszusta.

Metoda „na doradcę inwestycyjnego” groźna również dla młodszych

Większość osób jest przekonana, że oszuści celuje jedynie w osoby starsze i to właśnie seniorzy są w głównej mierze ofiarami. Okazuje się, że złodzieje potrafią działać na tyle przebiegle, że wzbudzają zaufanie nawet młodszych osób. Boleśnie przekonał się o tym pewien 31-latek zamieszkujący w Bielsku Podlaskim.

Mężczyzna inwestował w sieci 180 zł. Już następnego dnia zadzwoniła do niego kobieta, która przedstawiła się jako doradca inwestycyjny. Oszustka oznajmiła, że mężczyzna zyskał już 24 tys. złotych. Wtedy 31-latek postanowił, że chce wypłacić zysk. Jednak kobieta poinformowała go, że zanim wypłaci pieniądz, część zysku musi ponownie zainwestować. Ofiara dokonała dwóch przelewów na kilka tysięcy złotych. Następnie otrzymał informację, że jego transakcje są sprawdzane pod kątem ewentualnego wspierania działań wojennych. Wtedy otrzymał informację, że musi przelać kolejne kilka tysięcy złotych. Dopiero w tym momencie mężczyzna zorientował się, że padł ofiarą oszusta. Łącznie stracił 28 tys. złotych.

Jak nie dać się oszukać?

Oszuści są coraz bardziej przebiegli, a rozwój nowych technologii tworzy nowe zagrożenia. Jednak policja zwraca uwagę, że kilka rzeczy powinno budzić nasze podejrzenia. Policja zwraca uwagę przede wszystkim na te kwestie:

  • Prawdziwi pracownicy banków nigdy nie proszą o przelanie pieniędzy na “konto techniczne”, “zastępcze” czy “bezpieczne
  • Nie należy podawać przez telefon kodów BLIK ani danych do logowania do kont bankowych.
  • Telefon od osoby z instytucji, w której nie masz konta to poważne ostrzeżenie.
  • Warto zweryfikować w banku, czy osoba, która do nas dzwoni, faktycznie jest jego pracownikiem.
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!